I sprawiedliwość nie dla wszystkich

Data:
Ocena recenzenta: 5/10

Długo nie mogłam zebrać się do napisaniem recenzji, bo trudno mi pisać , o czymś, co mało mnie obchodzi. A ten film nie poruszył mnie w żaden sposób, z wyjątkiem nerwowego wiercenia się w kinowym fotelu.

Główny bohater, Sotiris jest policjantem, który w prowadzonych przez siebie sprawach wykazuje się dużą wyrozumiałością, przyjmując zasadę domniemania niewinności, co do oskarżonego. Jak sam mówi, nie chce być „upierdliwy”. Poza tym praca go wyraźnie męczy. Nuda, życiowy marazm, w jakim jest pogrążony główny bohater udzielają się widzowi, który z kolei męczy się filmem. Akcja toczy się nieśpiesznie, co nie jest w tym przypadku komplementem. Nie przyspiesza jej nawet morderstwo popełnione przez Sotirisa. Jego zachowanie i intencje są sprzeczne i niezrozumiałe: strzela do skorumpowanego ochroniarza (i nie żałuje swojego czynu), ale nie jest w stanie się przyznać do morderstwa (on, który zawsze stara się grać fair); prosi Dorę, sprzątaczkę, która była świadkiem, aby go nie zdenuncjowała. Z drugiej wymaga od niej uczciwości w kwestii pieniędzy, które zniknęły z miejsca zbrodni.

Od czasu do czasu filmową nudę rozświetlają jednak przebłyski czarnego humoru i absurdu. Ale to za mało, żeby nazwać ten film komedią. Jednocześnie są taką rzadkością, że jeżeli już się pojawią sprawiają wrażenie wręcz fajerwerków groteski, podrywających przysypiającego widza z fotela. Tyle, że nie jestem pewna, czy zawsze intencjonalnie, jak w scenie, kiedy Sotiris poguje pod sceną w klubie, zgrywając przed Dorą starego rockandrollowca, co wygląda na tyle groteskowo, że widownia zaczyna się śmiać.

Film można by, od biedy próbować odczytać jako metaforę greckiego kryzysu, ale znów: nie wiem, czy aby na pewno takie były intencje reżysera. Dolce vita, nazwa namiotu-speluny, gdzie przychodzi od czasu do czasu Sotiris brzmi, jak kpina na tle sytuacji w Grecji i akcji filmu. Mam wrażenie, że ten film należy do kategorii tych, które na festiwalach udają lepsze kino, grzejąc się w blasku bardziej wartościowych obrazów. To raczej wyzwanie dla amatorów kina nie tyle niezależnego, co wręcz kompletnie oderwanego od głównego nurtu, którzy dysponują wolnym czasem i cechują się dużą wyrozumiałością.

Zwiastun: