your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Cannes 2018: Critics’ Week i Directors’ Fortnight

CRITICS’ WEEK:

Selekcjonerzy Critics’ Week nie rozczarowali mnie i tak jak na to liczyłem, zaaprobowali „Fugę” Agnieszki Smoczyńskiej. Polskie kino w końcu zaczyna się pojawiać w Cannes i atakować międzynarodową widownię z różnych stron. Doskonale. Mam nadzieję, że wszystkie polskie produkcje okażą się warte uwagi.

Warto zaznaczyć już teraz, że „Fuga” nie będzie miała wiele wspólnego z „Córkami dancingu”. Smoczyńska zapowiada kino kameralne, opowiadające o schorzeniu zwanym fugą dysocjacyjną będącą specyficznym rodzajem amnezji. Osoba cierpiąca na to całkowicie zapomina o wszystkim czego doświadczyła, stając się nowym człowiekiem. Główna bohaterka musi się skonfrontować ze swoją przeszłością zanim będzie gotowa odnaleźć się w nowej sytuacji i zdecydować jaką będzie teraz matką oraz żoną. Pomysł wyszedł od aktorki Gabrieli Muskały, która napisała scenariusz i wystąpiła w głównej roli. W obsadzie zobaczymy jeszcze: Łukasza Simlata, Dorotę Kolak i Małgorzatę Buczkowską.

Sekcję otworzy natomiast „Wildlife”, debiut reżyserski Paula Dano. Akcja osadzona jest w latach 60. i opowiada o szesnastolatku obserwującym rozpad małżeństwa jego rodziców. W obsadzie Carey Mulligan i Jake Gyllenhaal, scenariusz napisał Dano do spółki z Zoe Kazan (aktorka, ale też autorka scenariusza filmu „Ruby Sparks”, w którym zresztą wystąpił Dano). Film pokazywano już w Sundance gdzie zebrał bardzo pozytywne recenzje.

DIRECTORS’ FORTNIGHT:

Bardzo dużo dobra przygotowali w tym roku selekcjonerzy Directors’ Fortnight. Liczyłem wprawdzie cicho, że zobaczę tutaj jakąś produkcję Netflixa, ostatecznie jednak serwis całkowicie wycofał się w tym roku z udziału w festiwalu. Zamiast tego jednak mamy sporo innych ekscytujących produkcji.

Przede wszystkim filmy „Mandy” i „Climax”. „Mandy” (Panos Cosmatos) pojawiło się w tym roku w Sundance i zebrało ekstatyczne recenzje. Jest to podobno produkcja totalnie szalona, wypełniona po brzegi przemocą i szarżami aktorskimi Nicolasa Cage’a. O filmie wszystko mówi już zarys fabuły: Cage wciela się w drwala, którego spokojne życie w górach zostaje zakłócone, gdy jego partnerka zostaje porwana przez lidera lokalnej sekty. Wysyła to drwala na skąpaną we krwi drogę prowadzącą do masakry i niepohamowanej żądzy mordu. Cool.

„Climax” natomiast to film do niedawna znany pod tytułem „Psyche”, czyli nowy projekt Gaspara Noé. Akcja osadzona jest w latach 90. i opowiada o dwudziestu tancerzach biorących udział w trzydniowych próbach w odizolowanej szkole położonej w środku lasu. Wieczorem urządzają sobie imprezę z sangrią. Atmosfera szybko zaczyna robić się „napięta” i wszyscy zaczynają popadać w obłęd. Ktoś musiał dosypać narkotyków, ale nie wiadomo kto oraz co nim kierowało. Niebawem staje się niemożliwym opanowanie własnych neuroz oraz psychoz, a odrętwienie umysłowe bohaterów wzmaga jeszcze hipnotyzująca elektroniczna muzyka. Niektórzy z tancerzy czują się, jakby trafili do raju, większość ma jednak wrażenie, że została zesłana do piekła. Znając dotychczasowe filmy Argentyńczyka (aż ciężko uwierzyć, że będzie to jego dopiero piąty pełnometrażowy projekt) zanosi się na konkretną psychodeliczną jazdę na pograniczu koszmaru sennego. I spoko, to w nim lubię, że ma nierówno pod sufitem.

W tym roku wybrano zaledwie dwie amerykańskie produkcje, ale obie warte uwagi, bo drugim tytułem (również pokazywanym w Sundance) jest „Leave No Trace” Debry Granik. Granik to przede wszystkim autorka świetnego „Do szpiku kości”, który był punktem startowym dla błyskawicznej kariery Jennifer Lawrence. W „Leave No Trace” reżyserka przedstawia światu kolejną zdolną młodą aktorkę (Thomasin McKenzie) wcielającą się w córkę outsidera (Ben Foster), który postanawia porzucić cywilizację i przenieść się do lasu razem z nastoletnią podopieczną. Film zebrał bardzo dobre recenzje w Sundance, pisano o niekonwencjonalnym, ciepłym, ale też wnikliwym portrecie rodzinnym oraz kolejnej - w karierze Granik - udanej historii o amerykańskiej prowincji i ludziach ją zamieszkujących.

Podekscytowany jestem, że wybrano również japońską animację. Nie pamiętam już kiedy ostatnio oglądałem jakieś anime na dużym ekranie. Autorem „Mirai” jest Mamoru Hosoda mający na koncie takie filmy jak „Wilcze dzieci” oraz „O dziewczynie skaczącej przez czas”. Historia opowiada o młodym chłopcu, który próbuje sobie poradzić z uczuciem porzucenia wynikającego z narodzin siostry. Bohater znajduje schronienie w magicznym ogrodzie, który pozwala mu podróżować w czasie i poznać matkę, gdy ta była jeszcze młodą dziewczyną oraz zobaczyć na jaką osobę wyrośnie mała siostra. Zapowiada się więc na (częste w jego twórczości) mieszanie realizmu magicznego z intymnym portretem rodzinnym.

Filmem otwarcia będzie „Birds of Passage”, osadzona w latach 70. opowieść o początkach kolumbijskiego przemysłu narkotykowego, zrobiona przez twórców „W objęciach węża”. W tym roku wybrano do sekcji sześć produkcji francuskich, najbardziej wpadła mi w oko „Le Monde Est À Toi”, opowieść o byłym dilerze narkotykowym - podobno zachwyciła selekcjonerów. W obsadzie: Isabelle Adjani, Vincent Cassel i śliczna Oulaya Amamra, którą poznałem dwa lata temu dzięki pokazywanym w tej sekcji „Divines” (bardzo dobre, można zobaczyć na Netfliksie). Jest jeszcze kilka filmów latynoamerykańskich, produkcja serbska i turecka, ale nie łudzę się, że zobaczę nawet połowę z tych tytułów. W tym roku jest tyle wartych uwagi filmów w Cannes, że będzie niemożliwością zaliczenie wszystkich interesujących wydarzeń, bo przecież jest jeszcze specjalny pokaz filmu „2001: Odyseja Kosmiczna”, który zapowie Christopher Nolan, a także masterclass z jego udziałem oraz spotkanie z Martinem Scorsese połączone z projekcją „Mean Streets”. Będzie co robić w tym roku.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook