your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

5 najlepszych ról męskich 2017

Ciekawostka: najlepsze tegoroczne role męskie pojawiły się w filmach o komediowym rodowodzie. Nie przeszkadza mi to, a nawet uważam to za całkiem fajny obrót sprawy.

5. Guillaume Canet (Rock n Roll)

W naszych kinach ten film funkcjonował pod wyjątkowo niefortunnym tytułem "Facet do Wymiany" i w wakacyjnym repertuarze nie wyróżniał się niczym szczególnym. A okazał się kąśliwą parodią, frenetyczną komedią, w której Guillaume Canet wraz ze swoją życiową partnerką (może znacie - nazywa się Marion Cotillard) rozkosznie śmieją się z samych siebie. Canet generalnie nie godzi się z upływem czasu, więc histerycznie stara się go zatrzymać, marząc o rolach młodych amantów. Dokucza mu także trochę nieporównywalnie większy sukces partnerki. W swojej desperacji, a nader wszystko - niesamowitym dystansie do siebie i swojego życia, Canet jest po prostu rozbrajający.


4. Louis Garrel (Le Redoutable)

Nie rozumiałam chłodnego odbioru tego komicznego panegiryka w Cannes. Myślę, że nawet Godard doceniłby barwność, rozmach i dowcip "Le Redoutable", gdyby miał w sobie choćby szczyptę dystansu, iak chociażby wspomniany wcześniej Canet. Louis Garrel dokładnie przestudiował stare pozy i maniery mistrza Nowej Fali. W swoim naśladownictwie Godarda Garrel jest zatem nie tylko precyzyjny i trafny, ale również zuchwały i bardzo naturalny. Pojawia się też taka urocza chemia między nim a grającą Annę Wiazemsky Stacy Martin. Dlatego tak szkoda mi tego filmu i błyskotliwej roli Louisa Garrela.


3. Claes Bang (The Square)

Trzeba przyznać, że duński aktor ma w swojej aparycji i postawie jakieś takie naturalne predyspozycje, by grać dostojnych burżujów, wylaszczonych inteligentów, pysznych kobieciarzy. Te właściwości Claesa Banga doskonale wykorzystał Ruben Östlund. Oczywiście w pierwszej kolejności o tych wszystkich laurach i nagrodach dla Banga decyduje świetnie napisana rola, dopiero w drugiej talent i intuicja aktora, ale razem to wszystko w "The Square" zagrało wybornie.


2. Robert Pattinson (Good Time)

Amerykanin już tyle razy zrywał z upupiającym wizerunkiem, który najpierw zapewnił mu ogromną popularność, że mówienie o tym po raz kolejny powinno już wydawać się nieprzyzwoite. Role Roberta Pattinsona w takich filmach jak "Cosmopolis", " The Rover" czy "Good Time" właśnie pokazują, że w przypadku tego aktora to akurat dobry scenariusz decyduje o tym, jak go należy oceniać. Pattinson warsztatowo sprawdza się dobrze w różnorodnym repertuarze i nie trzeba go wcale na siłę pozbawiać wdzięku, by było to widać. Aktor na dużo jednak pozwolił braciom Safdie, by jak najlepiej i najbardziej wiarygodnie oddać tę rolę człowieka na emocjonalnym gigancie, uciekającego w mrok desperacji i wariacko napędzanego braterską miłością.


1. James Franco (The Disaster Artist)

Jest coś zarówno dziwnie irytującego nie tylko w samej osobie Jamesa Franco, ale też w jego artystycznych wyborach. Niby pozuje na wyluzowanego zgrywusa, twórcę w typie zawadiackiego kumpla, ale gdy oglądamy filmy jego albo z jego udziałem, często wydają się one nienaturalnie spięte. Może to dlatego, że Franco nie wydaje się gościem zbyt mocno utalentowanym, ale na pewno jest człowiekiem ogromnie ambitnym i pracowitym. Niemoralnym byłoby tego nie doceniać. "The Disaster Artist" sprawia wrażenie projektu życia Franco - takiego, który idealnie pasuje zarówno do jego natury jako filmowego twórcy, jak i charakteru jako człowieka. Wbrew pozorom to było przedsięwzięcie ambitne i odważne, w którym ważny był nie tylko efekt końcowy, ale też cały kontekst, w jakim funkcjonuje Tommy Wiseau. Gdyby Franco tego nie ogarnął na wielu płaszczyznach, nie byłby w stanie tak kapitalnie zagrać swojej niezwykłej roli.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook