your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

KORONKOWA ROBOTA

Tegoroczny festiwal filmowy w Cannes otworzyli przewodnicząca bodaj pierwszego tak sfeminizowanego grona jurorskiego na imprezie tej rangi Cate Blanchett, legendarny Martin Scorsese oraz Asghar Farhadi ze swoim nowym dziełem - "Wszyscy wiedzą".

Skupiając się już tylko na filmie otwarcia 71. edycji festiwalu, który zarazem jest pierwszym prezentowanym tu dziełem z głównej konkursowej sekcji, warto zaznaczyć, że wraz z nim połowicznie przerwano w Cannes niechlubną tradycję słabych lub bardzo przeciętnych tytułów otwierających imprezę. Asghar Farhadi to bowiem marka w filmowej branży. Człowiek, który jak mało kto potrafi opowiadać z koronkową precyzją nawet najbardziej skomplikowane historie.

"Wszyscy wiedzą" rozpoczyna się - dosłownie - od wesela i kończy - metaforycznie - na stypie. Pomiędzy nimi, wśród skąpanych w hiszpańskim słońcu winorośli, na sielskiej prowincji, rozgrywa się rodzinny dramat. Laura wraz z dziećmi przyjeżdża z Argentyny w rodzinne strony, by wziąć udział w ślubie siostry. Początkowo pogoda dopisuje, krewni i dawni znajomi mają się z pozoru nieźle, zaś wesele zapowiada się na całkiem przyjemną celebrę. Tylko że w jego trakcie znika nastoletnia córka Laury. Dość szybko okazuje się, że dziewczyna została uprowadzona. Porywacze kontaktują się z matką, zabraniają kontaktu z policją i domagają się okupu.

Tragiczne okoliczności ujawniają coraz to bardziej sensacyjne tajemnice Laury i jej bliskich - a to poznajemy prawdziwą kondycję jej małżeństwa z
Argentyńczykiem Alejandro, albo ambiwalentną naturę relacji kobiety z przyjacielem domu, Paco. Irański reżyser, który właściwie po raz pierwszy zrealizował film w tak nowym dla siebie otoczeniu - w Hiszpanii, w tymże języku i z latynoską ekipą aktorską, prowadzoną przez gwiazdy Penélope Cruz, Javiera Bardema i Ricardo Darína - we "Wszyscy wiedzą" opowiada historię na tyle uniwersalną, że ten iberyjski koloryt nie ma tu właściwie większego znaczenia. Liczą się - jak to zwykle u Farhadiego bywało - reakcje, relacje i interakcje między bohaterami. Być może po hiszpańsku intensywne i temperamentne, ale tak po ludzku po prostu pogmatwane. Ten dopracowany, wielowarstwowy storytelling to silna strona filmu, jego słabsza zaś to całkowity brak scenariuszowej subtelności oraz irytująco wręcz banalne dopowiadanie każdego wątku niemalże do całkowitego końca. A to właśnie niedopowiedzenia mogłyby uczynić z tej opowieści autentycznie wielkie kino. To właśnie wtedy tak kategoryczne odkrywanie tajemnic tej rodziny miałoby szansę zbudować atmosferę pewnej psychologicznej grozy, zaś tytuł filmu - "Wszyscy wiedzą" - gdybyśmy wiedzieli dużo mniej, wybrzmiałby w zdecydowanie donioślejszy sposób.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook