your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

34. WFF: Miasto i psy

Enfant terrible filipińskiego kina powrócił! Tym razem Khavn, znany także jako Khavn de la Cruz, już nie szokuje, jednak nie można odmówić mu oryginalności. Pokazywane w konkursie Wolny Duch Bambusowe psy to film buntowniczy, oryginalny i po prostu pełen życia.

Khavna bardziej niż opowiadanie historii interesuje oprowadzanie po wyobrażonej Manili. Mieście-koszmarze, labiryncie bez wyjścia i centrum, w którym człowiek skazany jest na ciągłą tułaczkę. Fabularnie to podjęcie tematu,z którego już wycisnął wszystko co się da inny Filipińczyk - Brillante Mendoza. Jest noc, miasto i krwawe porachunki. Samochód przecina ciemność, aby miejski potwór dostał ofiarę z krwi. Przewodniczką po Manili jest osoba niewinna, to policjantka. Skuteczna funkcjonariuszka, której jedyną słabością jest zostawione w domu dziecko.

Tak zarysowana fabuła to nic nowego dla wszystkich, którzy na festiwalach śledzą dokonania filipińskiego kina. Bambusowe psy wyróżnia jednak forma. Film rozpoczyna się od bardzo długiego ujęcia na komendzie. Kamera płynie po pomieszczeniach, okrąża bohaterów, przedstawia ich, ale nadrzędny jest tu niemożliwy do powstrzymania ruch. Tym razem zdjęć nie robił Christopher Doyle, który współpracując z Khavnem przy Zrujnowanym sercu nakręcił jedne z najlepszych swoich obrazów, a stały współpracownik reżysera, Alberto Banzon. Wykonał świetną robotę, wyciągając może przed nawias ujęcia z drona, ale taki już mamy klimat, że z kamer na bezzałogowcach korzystają nawet tacy mistrzowie nudy jak Jia Zhangke. To dzięki pracy operatorskiej budowane jest napięcie w filmie. Umiejętne wykorzystanie obiektywów typu tilt-shift deformuje obraz, sprawia, że przedstawiony świat jest możliwie dziwny. To dzięki jego deformacjom powstaje wrażenie niesamowitości, mimo że przez większą część filmu kamera znajduje się we wnętrzu samochodu.

Khavn rozpoczyna Bambusowe psy jakby chciał nakręcić je w jednym ujęciu. Kiedy wydaje się już to oczywiste porzuca tę pokusę, aby zaserwować sekwencję, której nie powstydziliby się radzieccy zwolennicy montażu. Za każdym razem, kiedy widzowie przyzwyczają się do nowej stylistyki następuje jej zmiana. Przejścia są niekiedy bardzo gwałtowne i nie są to zawsze najlepsze możliwe wybory artystyczne. Nie można za to odmówić reżyserowi formalnej odwagi.

Bambusowe psy nie są jedynie formalną wprawką. Khavn, mimo że gra w zupełnie innej lidze, bierze przykład z Lava Diaza i w swoje poszukiwania miesza politykę. Sięga jednak po świeższe historie i daje dużo mniej czasu na zapoznanie się z nimi. Efekt jest taki, że z historycznego kontekstu w europejskim widzu pozostaną jedynie strzępy informacji o skorumpowanej filipińskiej policji. Wartość informacyjna tego filmu jest niewielka. Artystyczna też jest wątpliwa, ale to cena, którą płaci się za chodzenie własnymi ścieżkami.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook