your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Córeczko, chciałabym...

Dawno kino włoskie nie miało tak dobrej passy. Czekając na Szczęśliwego Lazzarro Alice Rohrwacher, popijając Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto Antonia Padovana warto zainteresować się Moją córką Laury Bispuri. To kino zaskakujaco świeże, ale tez potwierdzajace pozycję tej reżyserki, która nie boi się iść własną drogą.



Punkt wyjścia Mojej córki przypomina ten z Wieży jasnego dnia Jagody Szelc. Stawka toczącej się gry jest dziewczynka, glownymi rozgrywającymi dwie kobiety. Tytułowa córka ma dwie matki - biologiczną i prawną. Kiedy poznaje tę pierwszą biologia ściera się z rozumem. Tinie, która do tej pory poświęcała się wychowaniu zaczyna walić się świat. Angelice otwiera się zupełnie nowy. Obie nie są gotowe jednak na zmianę.


Moja córka  to pojedynek aktorski dwóch pokoleń. Valeria Golino - gwiazda tego okresu w dziejach włoskiego kina, który właśnie mija, bez spektakularnych sukcesów, z dominacją filmu telewizyjnego, ale też czasu narodzin kilku niezależnych nazwisk reżyserskich. Alba Rohrwacher to z kolei twarz nowego kina Italii. Nowego pod tym względem, że dopiero od kilku lat odnoszącego sukcesy na międzynarodowych festiwalach (patrz filmy jej siostry, Alice). Nie chcę zwiastować kolejnej nowej fali, ale Figlia mia ustawia się w kontrze do panującego w Italii porządku filmowego czy też szerzej audiowizualnego. Odcięcie jest wręcz fizyczne. Akcja rozgrywa się na wyspie, ale wiadomo to jedynie z dialogów. Jedna z bohaterek staje przed koniecznością wyjechania na kontynent. Widzowie jednak nie zobaczą tu zbyt wiele morza. Mało tu pocztówkowych widoków, sporo za to ludzkiej beznadziei, która nie ma konkretnego adresu.


Laura Bispuri odwołuje się do tradycji neorealizmu, ale nie kopiuję tej estetyki. Choćby dlatego, że zaczynanie ujęcia kiedy bohater wchodzi do pokoju i kończenie kiedy wychodzi jest so 1947’. Nie otwiera też rzeczywistości na element fantastyczny jak uczyniła to Alice Rohrwacher w Cudach, które są chyba najbliższym filmem do Mojej córki z tych, które w ostatnich latach powstały we Włoszech. Reżyserka główną bohaterką czyni dziewczynkę, a ziarnisty obraz służy przede wszystkim efektywnemu odpowiadaniu, nie wizualnym zachwytom. 


Narracyjna ekonomia jest tym, co najbardziej imponuje w obrazie Bispuri. To ona wynosi tę prostą historię rodzinną na poziom opowieści o tożsamości. Reżyserce udala się trudna sztuka nakręcenia filmu lokalnego, bardzo włoskiego tak, aby był możliwie uniwersalny.


Film prezentowany w sekcji Nowe kino na festiwalu Transatlantyk.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook