your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Diabelski loch

Krzysztof Zanussi, autor niewątpliwie dla polskiej kultury ważny, w ostatnich latach odkrywa nowe artystyczne lądy. Eter potwierdza jednak, że nie nadają się do zasiedlenia, to filmowe odpowiedniki Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci.

Najnowsze dzieło twórcy Iluminacji rozpoczyna się od sceny nieudanego gwałtu. Grany przez Jacka Poniedziałka lekarz dobiera się do młodej dziewczyny. Kiedy ta nie wyraża zainteresowania "zalotami" nasącza chusteczkę eterem i przytyka ją do twarzy dziewczyny. Ta traci przytomność, ale dawka okazuje się zbyt duża i umiera. Główny bohater skazany za morderstwo rozpoczyna, o czym widz dowiaduje się przede wszystkim z dialogów, tułaczkę przez Syberię, Mandżurię, aby ostatecznie trafić do fortu na terenie Austro-Węgier. Tam rozpoczyna badania nad eterem, które mają się przysłużyć austriackiej armii.

Trudno powiedzieć w jaki sposób. Zanussi tym razem traktuje naukę pretekstowo, służy mu jedynie za wehikuł dla erotycznej fantazji. Po raz kolejny dostajemy specjalność domu, czyli porno bez seksu. Obce ciało miało strukturę filmu pornograficznego pokazującego szereg niespełnionych fantazji erotycznych od seksu lesbijskiego po sadomasochizm. Eteru nie cechuje eklektyzm poprzednika. Konsekwentnie orbituje wokół SM. Laboratorium to raczej loch poświęcony specyficznym przyjemnościom. Doktor ubrany w czarny skórzany kombinezon zajmuje się w nim zadawaniem bólu swojemu młodemu atrakcyjnemu asystentowi. Jeżeli dodamy do tego fakt, że mimo rozbudowanego wątku wojskowego burdelu obnażani są jedynie mężczyźni (oczywiście niezbyt odważnie, od pasa w górę), to widać jakie seksualne napięcie jest przez Eter eksplorowane.

Siła ciężkości filmu leży w okolicach lędźwi, ale pamiętajmy, że jesteśmy w Europie Anno Domini 2018 i nie ma tu miejsca na sadomasochistyczne homoseksualne erotyki. Zanussi studzi więc ogień pożądania zasypując go szuflami filozofii wątpliwej jakości. Pełno tu mądrości o życiu rodem z poradnika. Do tego finał dokłada na całość mistyczną nadbudowę, która powinna spodobać się religijnym tradycjonalistom. W końcu obwinianie o wszystko sił Zła jest wyjątkowo wygodne.

Eter to film świętoszkowaty, zrobiony na kolanach, jednak w tym klęczeniu odnajduje zupełnie niereligijne przyjemności. To napięcie nie jest chyba do końca uświadomione. Reżyserowi nie udało się go właściwie wykorzystać i powstał niestrawny moralitet. Wątpliwe by ktokolwiek, poza funduszami filmowymi całej Europy Środkowej, nabrał się na ten mariaż krytyki oświecenia z Pięćdziesięcioma twarzami Graya.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook