your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Rotterdam 2018, część V: Akcenty polskie i chińska gra go…


Nina, reż. Olga Chajdas , prod.: Polska 2018, czas: 130’, sekcja: Big Screen Competition
Nauczycielka francuskiego, odgrywana na ekranie przez Julię Kijowską, od wielu lat bezskutecznie próbuje zostać matką. Razem z mężem podejmują się kolejnych prób leczenia bezpłodności i metody in vitro, które nie przynoszą efektów. Ostatnim krokiem jest więc poszukiwanie surogatki, która podejmie się urodzenia dziecka dla zdesperowanego małżeństwa. Incydent przypadkowego uszkodzenia sąsiedniego samochodu skutkuje zawiązaniem znajomości z Magdą, której para proponuje zapłacić za urodzenie potomka. Dziewczyna skrywa jednak sekret, pociągają ją kobiety… Przypominający trochę tonacją „Zjednoczone stany miłości” film sfotografowany został jeszcze mroczniej, brudniej, bardziej naturalistycznie. Ciekawie na ekranie skonstruowano lesbijską społeczność stolicy, kręcącą się wokół imprez klubowych w towarzystwie Loli (trochę przeszarżowana Maria Peszek), chociaż twórcy filmu przyznali po projekcji, że to kreacja, a nie realizm warszawski. Film nagrodzono w konkursie Big Screen Competition, otrzymał nagrodę gwarantującą dystrybucję w kinach holenderskich i telewizji.

My Friend the Polish girl, reż. Ewa Banaszkiewicz, Mateusz Dymek, prod.: Wielka Brytania/Polska 2018, czas: 93’, sekcja: Bright Future
Eksperymentująca z formą opowieść o dwóch kobietach, które postanawiają udokumentować życie polskiej dziewczyny na obczyźnie. Alicja pracuje dorywczo w Londynie imając się różnych fachów. Zbliża się jednak termin zapłaty za wynajem mieszkania, więc dziewczyna tym chętniej oddaje się w ręce Katie, filmowej reżyserki, która w oparciu o casting zatrudnia ją do swojego projektu. Początkowe plany nakręcenia dokumentu o polonii w Londynie i skutkach brexit’u ustępują rejestracji codzienności Alicji, jej fantazji erotycznych oraz desperackich prób utrzymania się w porażająco drogim centrum metropolii. Na drugim tle rozgrywa się też dramat jej chłopaka walczącego z nowotworem. Ciekawie wykreowano proces powstawania filmu w filmie, dzięki temu tytuł uzyskuje spory potencjał komercyjny. W poważnym potraktowaniu filmu przeszkadzają jednak animowane wstawki, kolorowe napisy, ikonki, serduszka, ale przede wszystkim angielska wymowa polskiej bohaterki. I wszystko to celowe zabiegi, ale skutkujące projekcją oglądaną ze sporym zażenowaniem. I jeszcze jedno, może aż tak film nie generalizuje, ale odnosi się wrażenie, że każdy Polak na obczyźnie myśli tylko o tym jak przeżyć do pierwszego. To spore uproszczenie.

AlphaGo, reż. Greg Kohs, prod.: USA 2017, czas: 90’, sekcja: Curtain Call
Prowadzący w rankingach publiczności dokument rejestruje starcie grupy programistów komputerowych z bezkresem ludzkiego umysłu. Starożytna gra go każdorazowo typowana jest jako trudniejsza i bardziej nieodgadniona od szachów, z powodu znacznie większej możliwości ruchów i strategii. Poetycko porównywana jest do osobistego zwierciadła odbijającego nastroje gracza, którego zadaniem jest zajęcie jak największej powierzchni planszy pionkami wybranego koloru. Jeśli ktoś ze współczesnych nie boi się jeszcze algorytmów sztucznej inteligencji, to już najwyższa pora, żeby zacząć. W uproszczeniu, możliwości samouczących się programów demonstruje na początku krótki wykład programisty pokazującego algorytm optymalizujący grę w klasyczny Arkanoid. Zadaniem było odbijanie piłki belką u dołu ekranu tak, żeby zbić jak największą liczbę cegiełek. Przedstawiony program odkrywa po wielu rozegranych partiach najlepszą strategię jaką jest wbicie piłki powyżej muru, tak aby odbijając się u góry ekranu zbito jak najwięcej kostek. Na podobnej zasadzie działa algorytm tytułowego programu, potraktowany dość niepoważnie przez europejskiego mistrza go, który w pierwszej części filmu przegrywa z kretesem wszystkie pięć gier z komputerem, wpadając przy okazji w sporą konsternację. Twórcy filmu dokumentują w kolejnej części emocjonującą rozgrywkę go między mistrzem świata a oprogramowaniem. Nie warto zdradzać wyniku pojedynku, każdy widz na swojej skórze powinien doświadczyć olśnień i punktów zwrotnych tej bitwy.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook