Dwunastu gniewnych ludzi (1957)

12 Angry Men
Reżyseria: Sidney Lumet
Scenariusz:

Przed sądem staje oskarżony o zabójstwo latynos. Jego wina jest oczywista. Osądzić go może tylko społeczeństwo, reprezentowane przez 12 ławików, którzy rozpoczynają naradę. Czy wina oskarżonego jest naprawdę taka oczywista? Czy może nam wygodniej jest nie myśleć i ślepo podążać krótszą drogą znakowaną stereotypami i uprzedzeniami. Wśród tych 12 sprawiedliwych znajdzie się jeden, któremu droga na około wydaje się słuszniejsza i stara się przekonać innych, by pochylili się nad losem człowieka i oddali mu prawo do sprawiedliwego osądu. Czy moralność i człowieczeństwo znajdą więcej sprzymierzeńców?

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Film-gigant, który jakimś cudem upchnięto do małego, zatłoczonego pomieszczenia. Pomimo kameralności nie da się żadną miarą nazwać "Dwunastu..." teatrem telewizji, bo Lumet od początku do końca korzysta z technik na wskroś kinowych. Gdy w finale dowiadujemy się wreszcie, dlaczego juror nr 3 tak uparcie usiłował doprowadzić do skazania oskarżonego, pojawia się symetryczne pytanie: Dlaczego numer osiem od początku konsekwentnie bronił chłopaka? Bo jego motywacja tak naprawdę pozostaje zagadką.

Film-gigant, który jakimś cudem upchnięto do małego, zatłoczonego pomieszczenia. Pomimo kameralności nie da się żadną miarą nazwać "Dwunastu..." teatrem telewizji, bo Lumet od początku do końca korzysta z technik na wskroś kinowych. Gdy w finale dowiadujemy się wreszcie, dlaczego juror nr 3 tak uparcie usiłował doprowadzić do skazania oskarżonego, pojawia się symetryczne pytanie: Dlaczego numer osiem konsekwentnie bronił chłopaka? Bo jego motywacja tak naprawdę pozostaje dla nas zagadką.

doskonały film. ciekawostą jest to, że wszyscy aktorzy byli kompletnymi nowicjuszami (chyba poza jednym). Zaden nie mial doswiadczenia w kinie. No i budzet... caly film krecony w jednym pokoju, ale klimat genialny

klasyk, który każdy powinien zobaczyć. trzeba się jedynie nastawić na coś innego, kino bowiem w ciągu ostatnich 50 lat zmieniło się dość diametralnie...

Jak dla mnie - film, który kompletnie się nie zestarzał. Dowód? Spójrzmy chociaż na 12 Nikity Mihałkowa.

Arcydzieło! Doskonały film - lepszego zrobić już nie sposób...

Kino doskonałe. Żadnych zbędnych komentarzy.

Rewelacja, niczego w nim nie brakuje ani nie ma żadnego nadmiaru! Fantastyczna jest zwłaszcza scena wejścia - to długie ujęcie "wlatywania" kamery do sądu i śledzenia idących ludzi, jakby nie mogąc się zdecydować na kim się skupić. a naprawdę tylko wprowadzając nas do środka historii.

Technicznie doskonały.

Arcydzieło. Obejrzałem ten film pewnej sobotniej nocy - zacząłem ok północy i skończyłam na końcowych napisach a potem jeszcze przez kilka godzin nocy trawiłem to genialne arcydzieło.
Teraz już nie kręci się takich filmów. Nawiasem mówiąc bardzo ciekawe jaki był budżet tego filmu?

Wedle angielskiej Wikipedii około 340-350 tys. USD [ http://en.wikipedia.org/wiki/12_Angry_Men_(1957_film) ].

Rewelacyjny film !

Być może kilkadziesiąt lat temu był to dobry film, ale obecnie uważam go za słaby. Tym bardziej, że widziałem rosyjski remake tego filmu o tytule "12" i jest o wiele lepszy. W "12 Angry Men" najbardziej razi mnie bardzo słaba gra aktorska (nawet Fondy), która była na poziomie polskich telenowel.

Nawet w Prima Aprilis nie da się powiedzieć o tym filmie nic złego ;)

potężne aktorstwo

Genialna rozprawa ukazująca swoiste absurdy systemu karnego, ludzkie uprzedzenia i ich konformizm. Mimo tego, iż brak tu konkretnej akcji, efektów specjalnych to film jest zabójczo wciągający. Scenariusz na najwyższym poziomie. Gorąco polecam!

Ciężko o równy mu film, czy w kolorze czy odcieniach szarości.

1 pomieszczenie, 2 poglądy na tą samą sprawę, 12 bohaterów, 96 minut maksymalnego napięcia.

Doskonały przykład, że dramaty, akcja i suspens nie potrzebują terabajtów tekstur, kilogramów scenografii i postprodukcji trwającej dłużej niż same zdjęcia.

Oglądając ten film byłem trzynastym ławnikiem, bo nie sposób oderwać się od tej historii o subiektywności sprawiedliwości.

Każdy kto zwie się ,,miłośnikiem kina'' musi zobaczyć ten film.

Świetna sądówka. W której to warzą się losy człowieka którego wina jest nie do końca oczywista .

Film raczej niskobudzetowy, gdzie calosc akcji toczy sie w jednym pomieszczeniu, a glowna fabule i smaczek filmu stanowia interesujace dialogi. Mysle, ze godny polecenia jesli ktos lubi tego rodzaju kino- oparte na dialogach.

siła jednostki

*pierwszy film obejrzany z rekomendacji

Nie wiem, czy jest to najlepszy film świata, ale do pierwszej dziesiątki się chyba zalicza. Świetny psychologiczno-sądowy kawałek taśmy celuloidowej. Genialna praca kamery, dialogi, montaż. Dowód na to, że do zrobienia doskonałego filmu nie potrzebni są eksperci od efektów specjalnych i wielkie, majestatyczne plenery

Czyżby ALEKINO! ? :)

Czyżby ALEKINO! ? :)

Ano - zmieniłam kablówkę i mam Ale Kino (i TV1000 jeśli mówimy o filmowych kanałach) :D

Tyle emocji przy stole, w jednym pokoju. Wybitne aktorstwo i scenariusz. Perła kina.

Bardzo dobry film. Świetnie nadaje się na sztukę, podejrzewam, ze to właśnie jakaś ekranizacja :)

Słusznie kombinujesz =} - najpierw był teatr TV, potem sztuka, a na koniec film (z kilkoma aktorami "przejętymi" do niego):

http://en.wikipedia.org/wiki/Twelve_Angry_Men_%28teleplay%29

...a potem przynajmniej 2 remake'i.

Tak właśnie dialogi czynią wielkie kino.

Film bardzo ascetyczny jeśli idzie o środki wykorzystane do stworzenia filmu. Jak to mówią "diabeł tkwi w szczegółach". Świetna gra aktorów, świetne postacie. Przy takich różnicach (pochodzenia, wychowania, bagażu doświadczeń) niezwykle ciężko jest poprowadzić 'cywilizowaną' rozmowę. Uderzyła mnie łatwość z jaką można skazać człowieka na karę śmierci.

12 Angry Men ma wszystko to, co wielki film mieć musi - genialne aktorstwo, pomysł, wybitny scenariusz i wiedzącego "jak to się robi" operatora.
Obowiązkowa pozycja dla każdego!
(A, i kolejna świetna rekomendacja :) ).

A co ma piernik do wiatraka?.

Hmm... Nosiło mnie bardzo po Avatarze, który to utwierdził mnie w przekonaniu, że efekty efektami, ale co po nich, skoro kiedy wszystko inne kuleje, to film staje się nieoglądalnym? No i tak z siebie wylałem przy okazji recenzowania "12 Angry Men".
Może trochę niepotrzebnie, może pochopnie, a może i może... itd. Ale niech już zostanie, jak powiedziane zostało. :)

Popieram @umbrin'a - @darcnet - nie porównuj wykładu filozoficznego do pokazu fajerwerków. Co z tego że Avatar i 12 gniewnych ludzi należą do szerokiej kategorii "film", jeśli to zupełnie dwa różne rodzaje sztuki.

Nie sposób się nie zgodzić, że to filmy z dwóch różnych biegunów. O co mi chodziło napisałem wyżej, ale w sumie to racja, takie porównanie z wyjaśnieniem to pasuje do bloga, nie do recenzji filmu.
Ech, wycofuję się rakiem. Szybko, żeby innych też nie raziło. :]

A "inni" już się nigdy nie dowiedzą, co pierwotnie napisałeś i będą zachodzić w głowę, kierując się poszlakami w kolejnych komentarzach :P

Ależ z komentarzy bardzo łatwo wywnioskować, co napisałem. Kto będzie chciał, ten się domyśli, a w efekcie i tak wzruszy ramionami. :)

Absolutny majstersztyk, film bez wad.
Lumet i spółka pokazali, że można opowiedzieć fascynującą historię nie wychodząc z jednego pomieszczenia.
Leżę i kwiczę z wrażenia.

Kwiczysz i 9 tylko? Nie czaję.

tak, to niezaprzeczalnie arcydzieło ale raczej nie będę miał do niego "osobistego stosunku". Dychy daję filmom, które wielbię miłością bezwarunkową. 12 nie pokocham, to dla mnie typ raczej posągowy, patrzeć, nie dotykać ;)

O, ten przypis jest przydatny :) Bo nie napisałeś chyba żadnej "ideologicznej" notki o swojej skali ocen, jak co poniektórzy tutaj (nie ja)?

Nie napisałem, fakt, ale w 'opisie' zawarłem pokrótce swoje najbardziej "nieulubione" gatunki filmowe. A tak odbijając to 'dycha' u Ciebie to...?

Jeszcze nie wiem. Nie potrafię napisać czegoś wyraźnego o dychach. Moi ulubieńcy, przy których tracę obiektywizm, lądują w 9. Dychy to są przeważnie wydestylowane dziewiątki. Wnioskując po tym, co widzę obecnie w swoich dychach, musi to być film, w którym bohaterowie podróżują. :)

interesujące :D

Dramat sądowy z górnej półki; biegle napisany scenariusz, interesująco przeprowadzona akcja oraz doskonałe kreacje aktorskie.

To niesamowite, że film, którego cała fabuła odbywa się w jednym pomieszczeniu potrafi przykuć uwagę tak, że nie wiadomo kiedy zlatuje. Nie porywa akcją, ale w z wcześniej wymienionego powodu - majstersztyk.

Niesamowite, że film, którego akcja dzieję się właściwie w jednym pomieszczeniu, nie jest nudny.

Po takich filmach che się tylko więcej.

Klasyczne kino w najlepszym wydaniu. Długie ujęcia i znakomite dialog. Świetnie obnaża schematy społeczne i wady ówczesnego amerykańskiego społeczeństwa.

Nie wiem czy to wady tylko ówczesnego społeczeństwa amerykańskiego. Niestety instytucja ławy przysięgłych ma to do siebie, że zbiera przypadkowych ludzi, bez jakiegokolwiek przygotowania, wiedzy prawniczej etc. I każe się tym ludziom oceniać: winny/niewinny.

A film fenomenalny. Akcja dzieje się praktycznie w jednym pomieszczeniu, a nie ma mowy o nudzie.

Zgodzę się, że przedstawione w filmie wady ówczesnego społeczeństwa amerykańskiego, mogą funkcjonować w pewnym stopniu i obecnie, a także nie tylko w USA. Dzisiaj jednak nazywa się je wadami (stereotypy, dyskryminacja etc.). Z kolei sam skład ławy odczytałam jako przekrój częstych postaw występujących w tamtych czasach, w tamtym kraju.

No tak, tak. Tak zostało to dobrane w filmie, taki był cel.

Wyłączając dwie krótkie sceny rozgrywające się w sądzie i w łazience, przez cały czas trwania filmu widzimy jeden mały pokój i 12 zwykłych ludzi w roli ławników. Na nudę nie ma tu jednak miejsca. Ba! Dwunastu gniewnych ludzi wywołało we mnie silniejsze emocje niż większość filmów akcji. Bo w dobrych historiach nie chodzi o fikuśne bronie czy efekty specjalne, ale o starcie idei. A nie można sobie wymarzyć zespołu aktorów, którzy lepiej by odegrali ten konflikt, niż w filmie Lumeta.

Doskonały przykład, jak za 5 zł zrobić wybitny film.

Pomimo upływu lat film ogląda się fantastycznie. Jak dla mnie obowiązkowy dla każdego kinomaniaka.

Kawałek niesamowitego i magicznego kina, którego wstyd nie znać. Ekipie odpowiedzialnej za ten film udało się przyciągnąć widza mimo że ten nie dość że nie poznaje imion bohaterów, to przez znakomitą większość czasu przebywa razem z dwunastoma ławnikami w tylko jednym, nie za dużym pomieszczeniu.

Odpowiednio poprowadzona akcja pozwala powoli odkrywać nowe fakty z historii oskarżonego o zabójstwo latynosa oraz badać ludzkie wnętrze i obserwować zachodzące w bohaterach zmiany.

Po raz bodajze 3ci siegnalem po ten film. Jak zwykle atmosfera filmu bardzo szybko pochłania widza. Brak rozpraszajacych elementow tła pozwala skupic sie na tylko na 12 osobach, gdzie każda z nich posiada wlasna historie zycia. Historia ta wplywa na decyzje jaka dana osoba podejmuje.

Film na pierwszy (no moze drugi) rzut oka posiada braki w scenariuszu. Wydaje mi sie, jednak ze jesli sprawa dotyczylaby wielomiliardowych korzysci braki bylyby jeszcze wieksze. A wiec jak najbardziej maja racje bytu.

Na szczescie film prowadzi dialog ze spoleczenstwem nt życia a wiec tego co jest/powinno byc najwazniejsze a nie pieniedzy.

Uklepuje na placek.

"Za dużo Pan myśli i wszystko się Panu miesza."

Mój ulubiony film - trzyma w napięciu aż do samego końca i mimo tego, że akcja dzieje się cały czas w jednym pomieszczeniu.

Uwielbiam wracać do tego filmu.

Stary ale film jak najbardziej na propsie.

redo123
SlawomirDomanski
adi1957
jsbach
KRCK
Danielito
saintu
edytasob
RobinHa
ZygmuntSmietana