300: Początek imperium (2014)

300: Rise of an Empire
Reżyseria: Noam Murro

Oparty na najnowszej powieści graficznej Franka Millera "Xerxes", opowiedziany w zachwycającym wizualnym stylu przeboju "300", kolejny rozdział sagi przenosi akcję na nowe, morskie pole walki. Grecki przywódca Temistokles (Sullivan Stapleton) usiłuje zjednoczyć Grecję przez wprowadzenie broni, która zmieni bieg wojny. W filmie "300: Rise of an Empire", Temistokles zostaje wystawiony do walki z olbrzymią inwazją wojsk perskich, na których czele stoi człowiek-bóstwo, Kserkses (Rodrigo Santoro) oraz Artemida (Eva Green), mściwa przywódczyni perskiej marynarki. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Głupiutkie, ale wizualnie ładne. Troszkę przesyt zwolnieniami, ale całość naprawdę klimatyczna. Już pomijając jak sporo dialogów wpisało się w obecną sytuację polityczną ;)

Pierwsza lepsza

Ciekawa strategia Evy Green: w tym samym roku 2 sequele filmów na podstawie komiksów Franka Millera (300 i Sin City), w obu gra sukę bez serca i w obu pokazuje cycki. Oba oczywiście słabsze niż pierwsze części, ale to nie wina Evy.

Zasada jest taka, że jak się nie ma serca, to powinno się przynajmniej mieć porządne cycki. To też niezły sposób na zyskanie czasu ekranowego. Jak jesteś miłą kobietą, to od razu Cię zabiją/porwą, żeby męski bohater miał powód do zemsty przez resztę filmu.

Ciach, ciach, trach, rąb, bach. Fabuła jakaś miałka w porównaniu do pierwowzoru, ale te poobcinane łby! Eva Green jak zawsze sprawdza się w scenach seksu.

JUMAN
Ponury
beznazwybez
GARN
nutinka
Michalwielkiznawca
Szklanka1979
MureQ
tesvla
jakilcz