Nasze dzieci (2012)

À perdre la raison
Reżyseria: Joachim Lafosse

Mounir jest Marokańczykiem, ale mieszka w Belgii od lat. Małżeństwo siostry Mounira, które umożliwiło obojgu otrzymanie odpowiednich dokumentów, istnieje tylko na papierze, ale jego relacja z jej mężem jest bardzo bliska. Doktor Pinget jest dla chłopaka jak ojciec, którego nie miał: daje mu dach nad głową, wspiera go i łoży na jego utrzymanie. Kiedy Mounir poznaje Murielle, mimo ich młodego wieku uczucie wygrywa: szybko pobierają się, dziewczyna zachodzi w kolejne ciąże. Zależni finansowo – i psychicznie – od doktora Pingeta, niemający dla siebie czasu, zakrzyczani przez dzieci małżonkowie niepostrzeżenie stają się sobie obcy. Film Lafosse’a mówi o tym, jak maleńka czarna plamka na duszy potrafi przemienić się w czarną dziurę. I o tym, że w związku nie wystarczy na siebie patrzeć – trzeba się widzieć. (www.nowehoryzonty.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Ładny opis i film też, choć z tych wstrząsajacych, przygnębiających. A ponieważ jak zwykle nie potrafię się pozbyć skojarzeń, to napiszę, a być może trochę zaspoileruję, że film można położyć na półce tak gdzieś pomiędzy "Placem Zbawiciela" a "Drogą do szczęścia".

Być może to wstrząsające wrażenie powoduje zakończenie, może bardziej nawet to, że jest to w jakimś sensie i w pewnym momencie zakończenie możliwe do przewidzenia, a może to, że od początku obserwujemy zwyczajne, codzienne życie, nic szczególnego się właściwie nie dzieje, naprawdę, nic dziwniejszego, niż obserwuję czasem wokół siebie, znam z relacji znajomych itp., a jednak coś narasta, stopniowo i powoli, a potem... dochodzimy do ściany, nie nagle, ale jakby tak - zdumieni, zniechęceni, zawstydzeni(?)

Nie jest to przede wszystkim film o rodzinie, problemach w jej wnętrzu, ale o poczuciu obcości w tej rodzinie, o byciu obcym i z obcym w związku oraz o tym, co z tego może wyniknąć - nic dobrego, wiadomo.

Szklanka1979
psubrat
motyl_ek
deliberado
verdiana
salander
drew-taylor
mike-dangelo
stan-hall
andrew-schenker