Obcy 3 (1992)

Alien³
Reżyseria: David Fincher

Statek kosmiczny Ripley rozbija się podczas lądowania na planecie - koloni karnej dla najniebezpieczniejszych przestępców w całym wszechświecie. Ripley zostaje uratowana, okazuje się jednak, że nie przybyła sama... Znowu musi stawić czoła swemu śmiertelnemu wrogowi, lecz tym razem bez nowoczesnej technologii.(opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Fincher jednak wyszedł obronną ręką. Najmroczniejsza część, wręcz ponura. Ciekawa scenografia i dobre aktorstwo. Dużo dodanych, dobrych scen w wersji extended. Powinien być to ostatni film z cyklu.

Mam dokładnie odwrotne zdanie... Uważam to za najgorszą część cyklu (gorszą od walącej po emocjach 2), natomiast 4, której wiszące podczas premiery plakaty mówiły mi "co za bzdura, już starczy!..." po obejrzeniu okazał się zdecydowanie najlepszą częścią - ani tak głupią jak 2, ani tak nudną jak 1.

Jedynka jest nudna. Hm... Ciekawe. Scott jako pierwszy zaprezentował horror s-f w tak odbiegającej od reszty wcześniejszych obrazów stylistyce. Każdy kadr jest wysmakowanym plastycznie rarytasem. Scenografia do dzisiaj bije większość współczesnych "dekoracji" komputerowych. Wszystko wygląda jak należy, bo czy wnętrze statku transportującego surowce mineralne powinno być sterylne ?. Oczywiście, że nie i dlatego mamy rdzę i umorusaną smarami załogę. Moim zdaniem przyszłość jest tu wyjątkowo "realnie" pokazana. Nieśpieszne tempo jest tu wielkim plusem ( kosmos zawsze kojarzył mi się z wolno biegnącym czasem ) i tylko potęguje napięcie. Reżyser nie chce pokazać wszystkiego od razu widzowi i karmi go z początku okruszkami, zostawiając duży kąsek na koniec. Warto wczuć się w rolę ówczesnego widza, który do ostatnich minut siedział wbity w fotel nie wiedząc czym, albo kim jest wróg.
Co do drugiej części to Cameron postawił na rozmach. Po filmie Scotta nie mógł już zaskoczyć widza postacią obcego, więc zaproponował science fiction batalistyczne. Bez komputera stworzył niesamowite widowisko i co ważne trzymające w napięciu jak pierwszorzędny horror. Ogromne brawa dla scenografów i kostiumologów. Budynki, instalacje napowietrzające, wnętrza, stacje kosmiczne, pojazdy, ubiór żołnierzy dopracowane w detalach ( oglądałem kiedyś program na Discovery o teoretycznych kolonizacjach w przyszłości i sceny z filmu Aliens służyły jako materiał pomocniczy ). To jeden z najlepszych sequeli w historii kina.
Dwie pierwsze części to filary filmowej fantastyki, na których do tej pory wzorują się twórcy z różnym skutkiem, no ale daleko im do Scotta i Camerona. Co do trzeciej to jak wspomniałem uważam ją za dosyć udaną, mroczną, kończącą serię w odpowiednim momencie. Czwarta część jest poprawnie nakręconym widowiskiem, bez ambicji. Psuje ona odbiór poprzednich części scenariuszowym bełkotem. Jak zarobić na kolejnym filmie o obcym, gdy główna bohaterka ginie we wcześniejszym obrazie?. To proste - sklonować ją.

Co do części pierwszej - nie znam tego kontekstu, ja go oglądałem całkiem niedawno i to są moje wrażenia. To co piszesz brzmi bardzo sensownie, ale obejrzane po raz pierwszy po latach od premiery filmy mogą zarówno zyskać ("Psy" widziałem najdalej w zeszłym roku i okazał się bardziej sensowny i oddający problemy tego czasu, niż się spodziewałem) jak i stracić. Ten stracił - wydał mi się przekombinowany.

A co do czwartej - no właśnie to mnie odstręczało - ewidentne eksploatowanie tematu do samego dna, a nawet jeszcze niżej! =} Ale to, co go uratowało, to (jak sądzę) reżyser i (tu się nie zgadzam z tobą) scenariusz plus fajne role. Dylematy kim/czym jest Ripley - dylematy filozoficzne widza, ale i zupełnie osobiste rozterki samej Ripley - zostają mi w głowie do dziś. Sceny z bobo są przejmujące właśnie z tego powodu, a nie taniego sentymentalizmu. A zarazem ciekawa jest para oglądająca Ziemię - może ludzie nie potrafią się tak zachwycić swoim domem, tym, co mają od zawsze, może coś straciliśmy ważnego, co widać dopiero gdy się ma - choćby w części - perspektywę zewnętrzną? Piękne i niegłupie. W dodatku ten wysilony pomysł na kontynuację został świetnie wykorzystany jako motor scenariusza, a nie jedynie głupi pretekst żeby Ripley wróciła - scenarzysta przekonał mnie, że umie zobaczyć więcej, niż ja, i nie poprzestaje na debilnym schemacie "jak modny temat, to na pewno do dupy".

Bosze, Kocio, "Alien" nudny i przekombinowany? o.O
To jest prosty film jak cep - masz potwora na statku i on zabija ludzi. Że nudny to już nie mogę dyskutować, bo to indywidualny odbiór. Ludzi czasem nie ruszają rzeczy, które ja uważam za wspaniałe i trzymające w napięciu. Ale przekombinowany to nie, absolutnie.

Może i nie jest, już go dobrze nie pamiętam.

Ridley Scott niedługo zaczyna kręcić dwa prequele pierwszego Obcego. Mają być w technice 3D. Chyba pozazdrościł sukcesu "Avatara", ale czy jego Robin Hoodowa forma pozwoli stworzyć dobre kino.

Wspaniałe zwieńczenie trylogii, górujące nad częścią drugą zawiesistą atmosferą, która w filmie Camerona została nadwątlona przewidywalnym scenariuszem i namolnie prorodzinną wymową. Tu mamy więcej wciągających zagadek i niepewności, przynajmniej w pierwszej połowie. Z kolei Fincherowi zabrakło nieco wyczucia jeśli chodzi o efekty specjalne, alieny w pełnych ujęciach wyglądają po prostu dziwacznie, pod koniec trochę też siada suspens. Mimo wszystko: znakomity debiut fabularny i znakomity thriller.

PanChmiiel
MRZVA
jsbach
avrewska
dvdmaniak
jayb85
mkvili
janseraphim
Blue2012
KasiaKhadraoui