American Beauty (1999)

Reżyseria: Sam Mendes
Scenariusz:

Głównym bohaterem American Beauty i narratorem zarazem jest 42-letni Lester Burnham (Kevin Spacey). Oto facet, który po dwudziestu latach letargu budzi się do prawdziwego życia. Impulsem do zmian staje się koleżanka córki, w typie lolitki, rozbudzająca jego zmysły. Pod jej wpływem przewartościowuje swoje życie – ćwiczy i powraca do formy fizycznej, rzuca pracę, staje się szczery i bezkompromisowy. Powraca do marzeń z młodości, które okazują się złudzeniami, bo czy palenie trawki, jeżdżenie sportowym wozem, albo beztroska „Mc-praca” uczyni go wolnym i młodym? (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

super Bardzo mądry i gleboki film

Bardzo teatralna i intymna opowieść o budzeniu się do życia z marazmu i lukrowanej pustki. Genialny Spacey. W dodatku wszystko zrobione tak, że trafiło do masowej publiczności - to wyjątkowa sztuka.

Kiedyś byli "straszni mieszczanie", teraz są "straszne przedmieścia". Jeśli o jakimkolwiek filmie można powiedzieć, że jest lekko zgryźliwy, to o tym. Do tego nieco prowokujący. W ogóle wytrąca z równowagi. Warto.

To jest film o tym, że najlepsze co może spotkać starzejącego się faceta jest kryzys wieku średniego.

Więcej takich filmów.

Całkiem niezły film pokazujący to jak może być piękne w każdym wieku. Polecany każdemu kto ma dość tego co robi na codzień i chciałby wyrwać się z codzienności.

Ja osobiście planuję obejrzeć go raz jeszcze, za dwadzieścia lat, gdy będę właśnie w wieku głównego bohatera. Ciekawe jakie wyciągnę wnioski.

Samo pyatanie o American Beauty jest sztampowe. Oczywiscie, ze to swietny film i kazdy to wie, dlatego ro, ze sie podoba nie swiadczy to chyba o filmowym guscie, tylko zdrowym rozsadku. Spoacey - niezawodny aktor, scenariusz marzenie, muzyka. ktora jednoznacznie kojarzy sie z filmem. No i szcypta humoru (niezamierzona) z foliowka, tak piekna, ze zaraz peknie mi serce.

nieoczekiwanie fajny film

Panowie - naśladujmy! :D

wchodzaca w glowe muzyka i swietne pokazanie przechodzacego kryzys bohatera.polecam!

film w świetny sposób przekazuje czym jest miłość... ponadto ma soundtrack godny polecenia!

badziew dla zoka

Kolejny niesamowity film. Nic dodać, nic ująć.

Wspaniałe zobrazowanie "american dream"! Macie swoje sny, nadzieje i spokojne życie w zadbanym domku, w spokojnej dzielnicy. Macie spokojnego faceta. I kryzys osobowości.

Koniecznie trzeba zobaczyć ze względu na Kevina Spacey.

W recenzjach i opisach tego filmu najwięcej miejsca poświęca się zazwyczaj Lesterowi. Na pewno jest on postacią centralną - to wydarzenia z jego życia zamykają film w klamrę. Warto jednak zwrócić uwagę, jak świetnie przedstawione są pozostałe postaci - szukająca odwagi Jane, przechodząca własny kryzys Carolyn, zamknięci i skuleni w sobie Fittsowie.

PS. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że "American Beauty" to gatunek róży.

klasyk, bardzo polecam:)

Pięknie sfilmowany film o amerykańskim śnie. W Happiness Solondz mówi o tym że ciężko jest w życiu coś zmienić. Mendes wierzy że jest to możliwe, choć zwykle wiele się przez taką zmianę poświęca. Bardziej efekciarski i przerysowany od filmu Solondza i pewnie dlatego to American Beauty zdobyło Oskara. Współczesny klasyk, głupio nie znać.

No, tak dokładniej to o tej drugiej, niemiłej twarzy amerykańskiego snu i o rozpadzie tego mitu. O wielkim rozczarowaniu tym snem w różnych wersjach. Podobnie jak "Upadek" z Douglasem zresztą, i oba są dla mnie jednymi z najlepszych filmów. Podejrzewam, że wspólny im demaskatorski, ale do żywego ludzki ton, bardzo do mnie przemawia.

Ja rzekłbym jednak , że efektowny a nie efekciarski; wyrazisty a nie przerysowany. Co do porównania z filmem Solondza to nie mam zdania, bo nie widziałem "Happiness", ale tyle ostatnio piszecie o tym reżyserze, że widzę poważny brak w swoim filmowym znaniu, więc dzięki za inspirację.

Film działający na psychikę. Ciężko się go ogląda gdy, jak w moim przypadku, do człowieka nie dociera obsesja głównego bohatera. Chociaż w sumie mamy XXI wiek i nikogo nie powinny takie sytuacje razić, a właściwie jesteśmy poniekąd przyzwyczajeni do różnego rodzaju zboczeń, niestety. Film mnie strasznie nie zachwycił mimo tego, że jest uznany za klasykę kina. Bo przecież nikt nie powie 'American Beauty? a o czym to jest?'

Szkoda, że odebrałaś American tak powierzchownie, bo w żadnym razie nie jest to film o "zboczeniu", jak określiłaś obsesję bohatera. Po pierwsze odkąd świat światem facetom w wieku średnim podobały się młode, prowokujące kobiety, po drugie tu fascynacja seksualna staje się motorem napędowym większej zmiany i to o tej zmianie czy też o jej próbie jest więcej w American. Pamiętasz, główny bohater zza planu, w pierwszych kadrach filmu zapowiada opowieść o "reszcie swojego życia", o tym, że wcześniej spał. O próbie rozpoczęcia życia na nowo, prawdziwie, zgodnie z wewnątrznym głosem. To pragnienie i ta próba, razem z efektem rykoszetu w rodzinie Lestera jest najważniejsza. To film o potrzebie znalezienia sobie w destrukcyjnym świecie zewnętrznym miejsca na własność, bez powielania schematów i brnięcia w kłamstwa. To tylko wokół Lestera, a jeszcze mnóstwo ciekawych rzeczy wartych docenienia w American całkiem pomijasz, fabularną historię Jane i jej niedostosowania, interesujące pogubienie żony głównego bohatera i jej upartą realizację american dream, przewrażliwienie i dramat Ricky'ego...
Film ma świetne zdjęcia, doskonałą, zapadającą w pamięć muzykę, dobre dialogi, jest porządnie zagrany. Napisałaś, unikając dyskusji z tematem, że to klasyka, więc jakby trudno, skoro tak mówi większość... A mnie wydaje się po prostu, że taką oceną krzywdzisz dobre kino, bo zdecydowanie American Beauty zasługuje na uważniejsze obejrzenie.
Może za jakiś czas spróbuj jeszcze raz ? :)
Na przykład za parę lat?

I pozdrawiam :)

Poruszający.

Nie podobał mi się i tyle.

nie, nie, niestety nie pozwolę Ci nie uzasadnić swojej wypowiedzi w tym wypadku i chcę wiedzieć, dlaczego Ci się nie podobał?

dołączam się do prośby!

Ja tam na zbyt wiele bym nie liczył.

Aż sobie przeleciałam poprzednie opinie filmastera Rufusa :)

"...czerpie grasicami...". Piękne :D

Właśnie zauważyłem. Kumulacja jak w totku :)

@_Rufus_ - nie zgadzam się z Tobą... i tyle

Ojej, zapewne wszyscy wypisujący komentarze oglądali tą pozycję, rozumiem więc, że wiedzą o czym film jest. Nie wiem, nie zachwyciła mnie historia o kryzysie wieku średniego, faceta z kraju "cham-burgera", któremu wali się życie, w całej tej otoczce dramatyzmu, ironii i aluzji życiowej, mnie film po prostu nudził i tyle, może cały motyw filmu jest dobry, wątki są zaskakujące, pokazanie amerykańskiego snu w innym świetle spełnia swoje zadanie, profile ludzi o nie spełnionych marzeniach, ambicjach, próbach naprawiania błędów,"ruszania dalej", obsesyjnej próby zamiany samego siebie, stylu życia, dowartościowania się, występującej w tej historii może poruszyć i skłonić do myślenia nie jednego widza, który oglądając taniec siatki na wietrze, zacznie się zastanawiać nad własnym życiem. Ok, każdemu ma się prawo coś podobać a coś nie.
Jedni lubią szpinak inni nie cierpią.
Można się ze mną zgadzać albo nie, każdy ma prawo do swojej oceny.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam.

Ciekawa fabuła

Film jest bardzo dobry. Inny niż wszystkie dlatego trafia tylko do niektórych oglądających. Bardzo dobra gra aktorska.

Film o sensie życia, o tym, że każdy dzień jest ważny i może prowadzić do nieoczekiwanych zakrętów.

fantastyczny

American beast.

Podobal sie.

Obejrzałem chyba dziesiąty raz ten film. Wzroku nie mogłem oderwać. Zastanawiam się dlaczego? Na pewno Spacey, ale doceniłem ofiarę Annete Bening - "plastikowa" uroda predestynuje ją do ról wrednych pustot. Idea oczywiście wgniata w ziemię, ale czym by była bez bez głębi refleksyjnego obrazu i delikatnego muzycznego tła? Pomyślałem, że największą zaletą filmu jest nienarzucanie się widzowi. Nawet przerysowana rola Chrisa Coopera jest tylko detalem podporządkowanym całości.

Ach, muszę sobie odświeżyć to współczesne arcydzieło!

Dzieło doskonałe. Znam tylko jeden film, który ma podobne "coś w sobie" do tego obrazu. To "Między słowami".

Tło muzyczne jest naprawdę dobre - słuchałem zarówno ścieżki z muzyką ilustracyjną jak i mam płytę z samymi piosenkami występującymi w filmie (z głębszym uzasadnieniem dla danej sceny), i obie rzeczy są świetne.

Świetne kino z cudownym Kevinem Spacey w roli głównej.

Przepiękny. I nagle zdajesz sobie sprawę, że pod jednym względem wcale się nie różnimy. Mamy problemy i choć są one tak różne, to sama ich istota pozostaje taka sama - więżą i ograniczają. REWELACYJNA muzyka

ambitne, amerykańskie dramaty - tak!

Bardzo ciekawy film o zauroczeniu starszego mężczyzny w młodszej od niego o połowę koleżance córki która specjalnie pobudza jego zmysły. Mężczyzna postanawia wrócić do "formy". Zaczyna ćwiczyć, jeździć sportowym samochodem i palić trawkę z chłopakiem jej córki. Film pokazuje jak fajne a zarazem dramatyczne może być zmienienie się w coś niby lepszego.

Z pewnością nie jest to film z cyklu "zróbmy masę efektów specjalnych, to będzie super". Ideą tego dramatu jest przeanalizowanie wydarzeń i zastanowienie się nad samym sobą. Przyznaję, że widziałam ten film wiele lat temu (chyba nawet nie powinnam była go wtedy oglądać), jednak z perspektywy czasu i obrazów, które zapamiętałam wnioskuję, że jest to jeden z filmów z przesłaniem. Niekoniecznie tym poprawnym politycznie, ale przecież kino rządzi się swoimi prawami.

Czasem warto rzucić pracę.

Inteligentny film o rozpadie rodziny, równoważący pesymizm humorem i pozytywnym przesłaniem. "Amerykańska piękność" okzuje się pustką i fasadą kryjącą rzeczy trudne i brzydkie.Bardzo dobrze wyreżyserowany. Oszczędny - np. scena przy stole. Świetne zdjęcia - celowo kiczowate obok utrwalonej urody chwili (foliowa torebka tańcząca na wietrze).

Bardzo dobry film, ogląda się całkiem przyjemnie. Fajne ukazana przemiana głównego bohatera. Ogólnie OK!

Film pokazuje amerykanskie zepsucie i samotnosc wsrod tlumow.Jak to mowil Maks z Seksmisji: w dupach sie poprzewracalo.

na początku usłyszałam utwór muzyczny i wiedziałam, że muszę go obejrzeć. nie zawiodłam się. czarny humor, świetna gra aktorska i zakończenie.

Kevin Spacey z reguły na ekranie wygląda dość łagodnie tym razem jednak jego gra ociera się wręcz o nieprzyzwoitą ciotowatość :( nie. Nie podoba mi sie.

Jeszcze nie oglądałam, ale mam zamiar. ;)

Karola, jeśli nie oglądałaś filmu, to przejdź do następnego. Jeśli chcesz, to możesz sobie zaznaczyć opcję "chcę obejrzeć". Nie trzeba wpisywać recenzji, żeby ocenić film albo przejść do następnego.

Nic ciekawego.

Słownie: dziesięć.

Wgniata w fotel

Ten film pozwala dostrzec co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu.

Obejrzałam pierwszy raz. Potem przewinęłam kasetę i obejrzałam drugi raz.

Serio masz to na VHS??

Miałam. Około 10 lat temu :)

Super.

fajny film

Uwielbiam wracać do tego filmu.

duzulek
PanChmiiel
JussieHellstroem
jsbach
slowcheetah
Eurymedusa
RobinHa
Konfucjusz70
domowekonto69
nikanika