Czas apokalipsy (1979)

Apocalypse Now
Reżyseria: Francis Ford Coppola

W końcowym okresie wojny wietnamskiej kapitan Willard zostaje wysłany z misją wytropienia w dżungli, na terenie Kambodży, pułkownika armii amerykańskiej, który stanął na czele zbuntowanego plemienia walczącego zarówno przeciw Amerykanom, jak i Wietnamczykom. Wyprawa niewielkiej załogi, przeprawiającej się w górę rzeki w coraz bardziej niedostępne rejony zielonego piekła, obfituje w wydarzenia dramatyczne i wstrząsające, ale także absurdalne, jak choćby występy "króliczków" Playboya. Kiedy łódź dociera wreszcie do obozu charyzmatycznego pułkownika Kurtza, Willard przekracza kolejny, tym razem ostatni już krąg piekielny, odkrywając najmroczniejsze pokłady ludzkiej duszy staczającej się z wyżyn nadludzkich, heroicznych marzeń, na dno obłędnych idei.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Przerysowany obraz wojny, absurd, obłąkanie, szaleństwo. Brak celu i brak końca, tak jak rzeka, którą pokonuje główny bohater. Mocny antywojenny przekaz, który jak widać po 30 latach i tak nic nie zmienił. Jako kino rozrywkowe można jednak śmiało polecić.

Osadzony w wojennych realiach, bogaty w odniesienia kulturowe i historyczne, ten film drogi łączy w sobie doskonałą rozrywkę z przemyślaną refleksją nad ludzką naturą i powinnością.

Coppola, Brando i Sheen. Czego można chcieć więcej? Ano doskonałej (a co ważniejsze bardzo elastycznej) adaptacji dzieła literatury oraz paru scen w podarunku dla potomności.

Najprawdziwszy film o wojnie. Niesamowity klimat. Niesamowita muzyka. No i wybitny Brando. Pozycja obowiązkowa dla każdego. Po chwili wahania awansuje do pierwszej dziesiątki z 10/10.

Psychodeliczny, metafizyczny, straszny... idealny. Koniecznie obejrzeć przed śmiercią, a jeśli się nie uda - spróbować nawet po.

Najlepszy film o wietnamie zaraz obok 'Lowcy Jeleni' i 'Plutonu'

Moja ocena dotyczy wersji Redux, którą posiadam. Wersja oryginalna zasługuje na punkcik więcej.

Interesujący dramat antywojenny Coppoli. Inspirowany Jądrem ciemności. Plus rewelacyjny Brando jako płk. Kurtz.

Arcydzieło. Widziałem go z 6-7 razy, ale mam wrażenie, że ten film wciąż kryje w sobie jakąś tajemnicę. A właściwie:Tajemnicę. Historia Willarda i Kurtza, mimo zawartego w niej okrucieństwa, jest dla mnie głęboko humanistyczna. W znaczeniu: bardzo ludzka. I bardzo prawdziwa.

Jeden z filmów który trzeba „zaliczyć”.
Cenię go przede wszystkim za wyśmienitą atmosferę i bez wątpienia za wyraźną, antywojenną wymowę, co wcale nie jest w kinie częste.

oceniam wersję pełną,trwającą 194 minuty.

wciągnął mnie bez reszty. postać kurtza wykreowana przez brando zapadła mi w serce. no i moja ukochana piosenka Doorsów jako kluczowy utwór w filmie...mrrr.

Ja pokochałem ten film po scenie ataku śmigłowców przy dźwiękach Wagnera.

tak,to było chore i imponujące.

Film, który autentycznie wbił mnie w ziemię. Przedziwny miks dramatu, filmu wojennego, groteski, filmu psychologicznego, filmu drogi i jeszcze z pięciu innych gatunków. Świetne aktorstwo, przede wszystkim Brandona i Sheena. Doskonałe nawiązania do Jądra ciemności (zwłaszcza dziennik Kurtza, który Willard przegląda na końcu). Piękna muzyka i zdjęcia (ta gra cieni podczas rozmów Kurtza i Willarda...), wyraźne przesłanie. Słowem najlepszy film, jaki kiedykolwiek nakręcono o Wietnamie.

Nie będę oryginalny: I love the smell of napalm in the morning... :)

lepszy niż 'łowca jeleni'? moim zdaniem nie do końca.

Nie oglądałam. Jeszcze.

Wg mnie, pod względem filmowym Czas Apokalipsy bije na głowę Łowcę jeleni. W warstwie "wymownej" wydają mi się równymi przeciwnikami.

widzisz,ja mam duży problem ze stwierdzeniem,który był 'lepszy'. wydaje mi się,że 'łowca' bardziej zagrał na moich emocjach.

fantastyczny/w sensie:bardzo dobry/ film o wojnie i o człowieku. polecam

Prawdopodobnie najlepszy film antywojenny jaki powstał. Siła przekazu ogromna. Zdjęcia, scenografia, muzyka stanowią genialne połączenie. Wersja reżyserska zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie.

Zgadzam się, film praktycznie doskonały.

Nie wiem, czy większą siłe przekazu ma wysokobudżetowy film z rozbudowaną scenografią i fabułą, złożonymi ujęciami zdjęciowymi, perfekcyjnym połączeniem muzyki operowej Wagnera i klasyki popkultury (The end, Suzi Q, I can get no satisfaction), czy niskobudżetowy, kameralny, w większości czarnobiały. "Apocalypse now. Redux" jest doskonałym arcydziełem (10/10) o antywojennej wymowie. Niemniej w mojej opinii większą antywojenną wymowę ma skromny "Johny got his gun"

dobry. Aż pot się leje po plecach.

Nawet niezły film, zrobiony innowacyjnie i nietypowo, trudno go zaliczyć do nurtu refleksyjnego, nawet nie jest całkiem mroczny. Ciekawe tylko o czym jest - ja tego nie chwytam mimo wyjaśnień.

Hm... Może to różnica pokoleniowa... Jest to film o "toksyczności" wojny, o tym jakie spustoszenie wywołuje w umysłach i psychice człowieka. Jest to film o zwodniczej naturze wojny, która wciąga do pilekła niepostrzeżenie. Stąd ta nuda,czyli pozory nic nie dziania. Genialny, niepowtarzalny film. Niedościgły wzorzec.

Że niby za młody jestem, czy za stary? =} Dość dobrze oddaje moje rozczarowanie pustką treściową artykuł z czasu premiery oryginalnej wersji:

"While much of the footage is breathtaking, Apocalypse Now is emotionally obtuse and intellectually empty."

http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,920572,00.html

Cieszę się, że zdjęcia (i przy okazji część dialogów) zostały odrestaurowane, bo wizualnie to całkiem dobre, ale nie poruszało mnie to, co się tam działo. Może najbardziej te nieokreślone dźwięki pod napisami końcowymi były niepokojące. Ale sama akcja - nie. Sheen grał jedną miną, załoga łodzi w ogóle nie miała charakteru. Brando ciekawy, ale nie wiem co przekazuje - może próbuje ożywiać martwe wersy po prostu, jak to sugeruje Rich ("An overweight, bald Brando weaves in and out of the shadows of his temple headquarters, doing little more than spouting quotations from Conrad and T.S. Eliot.").

Nie wiem, czy tu w ogóle można mówić o pokoleniowości, skoro ten film nadal jest uważany za arcydzieło kina. Ale dla mnie to trochę mielenie oczywistości w fantasmagorycznym sosie.

Nie wiem co zostało odrestaurowane, nie oglądam takich remasterów. Oryginalnie film był skończony. Jeśli chodzi o cytaty, który wrzucasz, to wiadomo,że będzie mnóstwo opinii negatywnych, szczególnie amerykańskich. Wymiana argumentów nie ma sensu. Ogólnie staram się negatywnych rezencji nie pisać, bo to jałowe. Po pierwszej próbie wyjasnień trzeba wymianę zdań zakończyć.

Kolory, stały się taj żywe jakby kręcono to ledwie kilka lat temu (przypomina mi to trochę seans odrestaurowanego "Sanatorium pod klepsydrą"). I dodano 49 minut niewykorzystanych w oryginale scen (i tak nakręconego materiału jest 100 razy tyle!):

http://en.wikipedia.org/wiki/Apocalypse_Now_Redux

Co do zdjęć to anegdota.Kiedyś leciał w TVP film Backbeat, który mnie zachwycił zdjęciami. Byłem zaszokowany i nie mogłem uwierzyć, że taki film o potencjale marketingowym w Anglii miał takie artystyczne zdjęcia. Mój zachwyt wytrzymał jeden dzień bo następnego włączyłem Wiadomości i się okazało,że mój telewizor ma zredukowane kolory. Tak więc jak piszesz o żywych kolorach to ja jednak zostanę przy pastelach z lat 70.

@tangerine: ja widziałem obie wersje. W nowej rzeczywiście dodano jakieś 40 minut. Najdłuższy dodany wątek dotyczy tego, że dziewczyny Playboya są wykorzystywane seksualnie przez wybranych żołnierzy. Jest też wątek francuskiej rodziny. Dialogi przy stole wyjaśniają kulisy (czyli mówią o tym co robili Francuzi w Wietnamie). Dodane sceny nie są złe, ale mogłoby ich nie być. Chyba lepsza była wersja pierwotna, bo te sceny wydłużają film, nic specjalnie nowego nie wnosząc.

Bezsens wojny jest u Coppoli, aż śmieszny. Piękno przyrody szokująco kontrastuje z głupotą ludzką. Cudowne zdjęcia, muzyka i scenografia przenoszą widza w inny wymiar, gdzie panują zupełnie inne reguły egzystencji. Film magiczny, gdzie realizm wygląda nierealnie. Zgadzam się z tangerine, że tego dzieła nic już nie jest w stanie przebić.

Na Boga! Przecież to nie jest kino akcji! Ten film nie przypadkiem nosi tytuł "Czas Apokalipsy" i nie przypadkiem opiera się luźno na "Jądrze ciemności" Conrada bo jest wyprawą do tego jądra. Pokazuje bezsens wojny i mroki ludzkiej duszy.

No właśnie co do tego mroku to zgłaszam votum separatum - mroczny to był na ten przykład "Harry Angel" czy "Siedem". Jak dla mnie tu jest raczej jądro bezruchu, prymitywizmu, niepewności albo anarchii, ale nie ciemności. A nawet jeśli idzie o rozpad (cywilizacji, czy w ogóle formy) to już lepiej poczytać sobie "Inne pieśni" Dukaja - tam jest to równie nieokreślone i trudne do ogarnięcia, blisko grafomanii (tudzież grafomania kontrolowana), a jednak dramaturgia nie siada.

@kocio To filmy zupełnie o czym innym. "Czas Apokalipsy" nie jest o psychopatach, tylko o piekle wojny, o zabiciu uczuć, o chaosie, i, tak jak piszesz, rozpadzie porządku i systemu wartości. Do tego fenomenalnie zrealizowanym, ze świetnymi zdjęciami i muzyką. No a co do tego, czy dramaturgia spada, to najwyraźniej kwestia mocno subiektywna - bo ja siedziałem ze ściśniętym gardłem, obserwując podróż do rdzenia piekła. Ale.. być może to trochę przez to, że oglądałeś tę rozszerzoną wersję. Te dodane 50 minut rzeczywiście są niepotrzebne i trochę rozwlekają film, który bez nich był skończonym arcydziełem.

Przepraszam, ale "Harry Angel" też nie jest o psychopatii i dotyka bardzo poważnych problemów duchowych... I on mnie poruszał, interesował. Natomiast podróż po rzece jest udana w tym sensie, że kreuje własny świat, oryginalny o tyle, że nie próbuje opisywać dżungli ani załogi, ale ja się po nim tylko rozglądałem. Nie poruszył mnie ani nie przestraszył.

Nie udało się bowiem przedstawienie barbarzyństwa. Dla mnie tam było okrucieństwo, zagubienie, zło i inne rzeczy, ale absolutnie mieszczące się w cywilizacji. A o to chyba chodziło - o pokazanie jej kresu i wzbudzenie reakcji widza na to. "Groza, groza..." - ale jaka groza?... Ot, niewesołe strony świata. Były zawsze i zawsze są. Nic się nie kończy, a już zwłaszcza teraz.

Chciałbym by ten film mnie poruszył. Doceniam to, jak pomysłowe i dobrze zrealizowane są niektóre sceny (atak powietrzny i Wagner itd.), ale nic nie czuje. Mimo że doceniam "Czas apokalipsy" daję 8, za emocjonalny chłód.

film z top5 produkcji jakie widziałem w życiu. To jeden z obrazów, który faktycznie zmienił mój sposób postrzegania pewnych spraw. Głęboko filozoficzna podróż zrealizowana z rozmachem i zagrana wybitnie. Kino dla wymagających i lubiących zapalić.

Świetny film. Polecam

Piękna gra światłem oraz kolorami jest w w tym filmie.

Dokladnie tak jak Frania mówi, uwielbiam wracać.

mega sensacyny

Świetny film.

Twhirlybird
Yompl
luciussulla
jsbach
Danielito
NikoPL
RobinHa
tropicielkoni
sabersabre
mztlalka