Operacja Argo (2012)

Argo
Reżyseria: Ben Affleck

Trzeci film Bena Afflecka, w którym popularny niegdyś aktor wciela się w rolę reżysera. Chociaż jego aktorskie wybory w ostatnich latach nie wzbudziły raczej większych emocji, tak jego reżyserskie próby („Gdzie jesteś, Amando? i „Miasto złodziei”) umieściły go na mapie interesujących reżyserskich talentów. Film Afflecka do ostatniej chwili trzyma w napięciu i chociaż znamy zakończenie historii, to czujemy się, jakbyśmy oglądali ją po raz pierwszy. Imponująca dbałość o szczegóły – ubrania, wąsy, lokalizacje, odtworzenie kadrów i zdjęć z czasów rewolucji w Iranie, a także ziarnistość i kolorystyka samego filmu, pozwalają się czuć tak, jakbyśmy oglądali dokument, a nie film nakręcony dla rozrywki. Obsada, w której średnia wieku oscyluje w okolicach 40 lat, i ironiczne komentarze na temat przemysłu filmowego, zapewniają odpowiednią dawkę komedii i pokazują, że Hollywood nadal potrafi się śmiać samo z siebie. (AFF)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Niby porządnie zrealizowany, ale... cóż, potocznie mówiąc - szału nie ma. Niesamowita historia zredukowana do kolejnego filmu, gdzie „samotny bohater” brawurowo ratuje rodaków w potrzebie, a wściekły tłum potrzebny jest tylko po to, aby był... no właśnie - wściekły.

Ale i tak pewnie zgarnie w niedzielę oscara za najlepszy film.

Niestety, też mam takie wrażenie.

Takie scenariusze pisze życie - jakby nie patrzeć, film oparty na faktach ;) I faktycznie operaca "Canadian Caper" była powodzenie zawdzięczała w znaczącej mierze jednemu "aktorowi"...

Pochwała Gwiezdnych wojen. Dobrze się oglądało. Brak nudy.

Przede wszystkim zaskakująca historia, o której istnieniu nie miałem pojęcia. Sam film poprawnie zrealizowany, czuje się ciągły dreszcz emocji, mimo że zwrotów akcji jest jak na lekarstwo, wszystko rozgrywa się w naszych głowach. Czegoś w tym filmie zabrakło, może jakiejś głębokości, większej koncentracji na którymś z bohaterów... Affleck bezbarwny, Cranston dostał rolę, w której nie mógł się wykazać, hollywódzcy macherzy przerysowani do śmieszności, porwani pracownicy ambasady nie dostali czasu, żeby pokazać kim są, a może to zupełnie nieistotne. Polityka również tylko muśnięta. I film też taki muśnięty właśnie. Więcej śmiałości panie Affleck!

Mówiłam, że trzeba było na "Siedmiu psychopatów". Also, z tą śmiałością byłabym ostrożniejsza. Już i tak zarzucają Affleckowi, że agituje za atakiem na Iran.

Najmocniejszym punktem filmu jest scenariusz — napisany przez życie, a dokładniej przez agenta CIA. Niesamowita historia! No i ta moda przełomu lat 70-tych i 80-tych: długie włosy, wąsy, brody, ogromniaste okulary… Wystarczy, że filmowcy niczego nie zepsują i dostajemy film, który ogląda się z dużą przyjemnością. No i udało się!

Z rzeczy, na które twórcy mieli większy wpływ: podobało mi się umiejętne dozowanie humoru. Z jednej strony film opowiada z powagą o dramatycznych, tragicznych wydarzeniach, a z drugiej strony ma miejscami bardzo zabawne dialogi (nawet jeśli miejscami żarty były dość przewidywalne).

Do pomyslu pojscia na film aktora grajacego w takich hitach jak "Armageddon" czy "Pearl Harbor" podeszlam z duza rezerwa. Na szczescie "Operacja Argo" okazala sie calkiem ciekawym filmem poprowadzonym sprawna reka. Draznilo mnie tylko czarno-biale spojrzenie na relacje Iran-USA.

Bardzo fajny... dużo akcji, napięcia...naprawdę warty zobaczenia.:)

Typowy amerykański rescue movie. Korzysta z tych samych klisz i chwytów co większość produkcji tego typu. Film jest oparty na faktach i można było wyciągnąć z faktów dużo więcej charakteru.

Nie odkryję Ameryki i napiszę, że film trzyma w napięciu do samego końca. Nawet jak znamy zakończenie.
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Argo przypomina mi Monachium (Spielberga). Wydaję mi się, że przez to jak jest sfilmowany. Surowo.

Calkiem fajny ,trzyma w napieciu. To ze oparty na faktach jeszcze bardziej pobudza wyobraznie i sprawia ze sie lepiej ten film oglada. Polecam!!

Przereklamowany, zbyt długi, często nudny, ale da się obejrzeć.

Niezły jak na zwycięzcę Oscarowego i bardzo dobry jak na film z Affleckiem.

Samego mnie to zaskoczyło, ale powtórzę za Buttersem: Argo jest niezłe. Pewnie że miejscami bardzo holiłudzkie, ale jednak zręcznie zrobione. A pierwsza, autoironiczna, producencka część wręcz bardzo fajna.

zur887
Efunia
RobinHa
Guma
murrayostril
Farary
bartje
Iceman
malamadi
beznazwybez