Attenberg (2010)

23-letnia Marina (nagrodzona na festiwalu w Wenecji za najlepszą żeńską rolę Ariane Labed) mieszka z ojcem w typowym fabrycznym miasteczku nad morzem. Ponieważ ludzie wydają jej się dziwni i odpychający, zawsze zachowuje dystans. Woli poznawać swoje otoczenie poprzez piosenki zespołu Suicide, dokumenty o ssakach Davida Attenborough oraz lekcje wychowania seksualnego, które otrzymuje od swojej jedynej przyjaciółki, Belli. (opis dystrubytora)

Obsada:

Zwiastun:

Pierwsza scena – obrzydliwość, spodziewajcie się odruchu wymiotnego. Potem jest już tylko gorzej. Do kompletu mamy jeszcze „muzykę” z tartaku w tle. Szkoda czasu.

Nieźle się to ogląda, ale czegoś brakuje w tym filmie. Jakiejś puenty chyba. Nie za bardzo rozumiem, co reżyserka chciała nam tym filmem powiedzieć.

o dokładnie, film bez puenty, a pomysł przecież niezły

"Kieł" jeszcze mi podszedł, ale już tam się momentami nudziłem. Attenberg jest o kilka klas słabszy, przede wszystkim przeraźliwie nudny, przekombinowany i grafomański. Nie wykluczam, że przesłania reżyserki nie zrozumiałem. No cóż, mówi się trudno i żyje dalej, szkoda, że akurat obejrzałem go w moje 22. urodziny.

Nie rozumiem tego filmu. Chyba zbyt ambitny dla mnie. Wieje nudą od początku do końca.

Do tego by uznać "Attenberg" za dobry film przyrodniczy o młodej samicy człowieka zabrakło mi tylko komentarza z offu czytanego przez Krystynę Czubównę.

MRZVA
Konfucjusz70
Szklanka1979
KornelNocon
MureQ
WANROY
exellos
dcd
dcd
emerenc
atomheart