Uwodziciel (2012)

Bel Ami

Młody, ubogi i niezwykle przystojny George (Robert Pattinson) przyjeżdża do Paryża. Miasto aż kipi od przepychu, zepsucia i, przede wszystkim, wielkich pieniędzy. Mężczyzna postanawia za wszelką cenę wejść do lepszego świata i zrobić karierę. (fdb.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Jeżeli Pattinsosn będzie grał w "Cosmopolis" tak samo jak w tym filmie to radzę porzucić wszelkie nadzieje co do najnowszego Cronenberga. Zawsze miło jest zobaczyć Umę Thurman. Jej obecność to jedyna pochwała jaką jest w stanie wymyślić (ale nawet tu nie jest różowo bo nie ma za bardzo co grać). Najgorsza w "Uwodzicielu" jest nuda. Każda kobieta najpóźniej po 30 sekundach czasu ekranowego od kiedy zaczyna się o nią starać protagonista jest jego. I pomyśleć, że w "Niebezpiecznych związkach" największy Don Juan osiemnastowiecznej Francji uwodzi Madame de Tourvel przez pół filmu, a tu rach ciach, dwa słowa, powłóczyste spojrzenie i po sprawie. Dżizas, rozumiałbym to gdyby akcja rozgrywała się w hippisowskiej komunie, a jak już się upierać na XIX wiek to było wybrać lumpenproletariat a nie wyższe sfery. Pomiędzy jedną kochanką a drugą ta produkcja jest jeszcze nudniejsza. Słowem, jeżeli będziecie śmiertelnie się nudzili to lepiej obejrzyjcie sobie odcinek Klanu, będziecie się lepiej bawić.

Żebym się wynudziła to nie, bo takiej szui zawziętej dawno już na ekranie nie widziałam, a i pewne ochłapy publicystyczne z epoki się trafiają. Ale faktycznie radę daje głównie Uma i jej kiecki.

Może i szuja zawzięta, ale zawziętość diabli biorą gdy widzimy te koszmary z karaluchem. Ciemny, ubogi pokój, płaczący bohater i spacerujący karaluch. Zero subtelności, tylko waleniem cepem po głowie. Wystarczyło raz powiedzieć, że on z nizin wyrosły i boi się społecznej degradacji i można by się skupić na tym jaki to on jest bezwzględny.

Ochłapy publicystyczne? Zaletą bym tego nie nazwał, jest tego tyle by całość jako tako trzymała się kupy. Odtworzenie epoki jakoś słabo im wyszło. Nie chodzi mi o kostiumy, bo na kieckach się zupełnie nie znam. Myślę raczej o obyczajowości - burżuazyjne środowisko i nie znają takiej instytucji jak przyzwoitka. Wydawało mi się, że kobiety wtedy były ściślej związane konwenansami.

Efunia
AnnaSak
jakilcz
midnight94
wildisthewind
izka290300
paulinakapuscinska7
Johanan