Big Love (2012)

Reżyseria: Barbara Białowąs

Emilia ma 16 lat, gdy poznaje o siedem lat starszego przystojnego Maćka. Chłopak otwiera przed nią świat pełen namiętności i buntu wobec konserwatywnych zasad. Wkrótce Emilia porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Zaczyna śpiewać, co zawsze było jej największym marzeniem. Zakłada zespół, z którym odnosi pierwsze sukcesy na scenie... (Filmpolski.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Całkiem przyjemny film, może nie arcydzieło, ale na góry hejtu wylane przez Raczka i jego ziomalki wcale nie zasługuje. Polecam z czystym sumieniem.

Historia miała potencjał, szkoda, że został zabity przez brak sensownego scenariusza. Narracja nie jest klasyczna, widzimy fragmenty, które zlepione zostały bardzo chaotycznie, brakuje klamry, która by wszystko spięła (a stworzenie takowej byłoby dziecinnie łatwe). Niepodobna zrozumieć motywacje bohaterów, a w celu zamaskowania nieudolności w budowaniu postaci i snuciu opowieści zamieszczono sporo scen erotycznych. O tym, że reżyser nie zawsze powinien pisać scenariusz przekonują drętwe dialogi, które w połączeniu z nie najwyższych lotów aktorstwem dały efekt wątpliwej jakości. Nawet jak na film walentynkowy to słabizna, widz ani się nie pośmieje, ani nie popłacze, wyjdzie z sali znudzony, no chyba, że znajdzie sobie inną, pozafilmową rozrywkę ;)

Lubię polskie filmy. Ale może akurat nie ten.

Sceny seksu to za mało, żeby uciągnąć cały film.

Właściwie to myślałem, że będzie gorzej. Kiczowatość tego filmu nie boli, bo jest zaplanowana, w końcu Barbara Białowąs chciała opowiedzieć o Pieprzonej Wielkiej Miłości, co spala bez litości. Miłość tak skrajna i intensywna zdaje się nie zdarzać zakopanym po uszy w prozie życia szaraczkom, do tego pewnie trzeba czuć silniej, najlepiej być artystą. Skoro jednak film tymże szaraczkom pokazujemy, to trzeba sprawić by w niego uwierzyli, by zrozumieli, że można kochać tak, że nie da się żyć... I z tym jest w filmie największy problem. Bo ja nie widzę w nim zakochanych, tylko dwoje ludzi nadających się do intensywnego leczenia psychiatrycznego. A może pani Barbaro to właśnie chciała nam Pani powiedzieć: że miłość to choroba psychiczna i nie ma co o niej pisać wierszy, czy śpiewać serenad wieczorową porą, tylko po stwierdzeniu wstępnych objawów należy natychmiastowej zastosować kurację farmakologiczną?

krzysztofek1003
Blue2012
JUMAN
Szklanka1979
KornelNocon
MureQ
jakilcz
jhsdsdkf
ScuMmy