Pusty dom (2004)

Bin-jip
Reżyseria: Ki-duk Kim

Tae-suk jeździ na skuterze roznosząc ulotki. Tak naprawdę szuka jednak pustych domów, w których mógłby się zatrzymać. Pewnego dnia niespodziewanie zastaje w jednym z domów kobietę - Sun-hwa, która ciągle jest poniżana przez swojego męża. Jest świadkiem jednej ze scen, kiedy jej mąż chce ją zgwałcić. Staje w jej obronie i razem z nią ucieka z domu.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Pięknie opowiedziana historia, niemalże bez słów.

Wyśmienity film z pogranicza realizmu i magii.
Mógłbym go oglądać i oglądać i oglądać…

Główny bohater za nocleg w celowo dobieranych opuszczonych okresowo domach "płaci" drobnymi naprawami sprzętów swych właścicieli. W żadnym nie zostaje długo...do czasu. Surrealistyczne kino, w którym większość słów zastępują obrazy. Bardzo ciekawy eksperyment.

Znakomity film, który nie męczy zbędnymi dialogami ;-) Pozostawia uśmiech na twarzy po jego oglądnięciu.

Przepiękne kino. To chyba najbardziej popularny film reżysera. Podobnie jak inne jego filmy opowiada o najważniejszych uczuciach w oryginalny - bo prawie pozbawiony dialogów - sposób. Wzruszająca historia i wielkie możliwości interpretacyjne. Bardzo polecam

To ładny film - choć optymizm i ciepło nie są w nim zbyt nachalne, to jednak stanowią ważną jego część. To i piękne zdjęcia, a można by zapomnieć o reszcie, zwłaszcza scenariuszu, który ma coraz większe dziury i zaczyna przypominać ser szwajcarski. Szkoda, że scenarzysta uciekł od jakiejś pełniejszej puenty - mógł być piękny i ważny, a tak tylko miły i delikatny.

Dla mnie puenta była akuratna i bardzo spójna z resztą filmu, choć sam pomysł wydał mi się w pierwszej chwili dość zaskakujący i wprowadził mnie w niemałą konsternację. Wybór którego dokonuje bohater i sposób w jaki ukazuje to Ki-Duk to coś co mocno wryło mi się w pamięć.

Powoli kojarzę, chyba zaczynam rozumieć puentę i film od pewnego momentu, ale pewnie musiałbym jeszcze raz zobaczyć, żeby odcedzić to, co mi się wydaje, od tego co nakręcił reżyser. Może nie byłem nastawiony na takie skupienie, jakiego trzeba, a może jednak można było mocniej naszkicować scenariusz. Swoją drogą dla mnie dużo lepszy film niż zaledwie rok wcześniejsza "Wiosna, lato...", która dla odmiany była dla mnie zbyt łopatologiczna.

Mimo że nie lubię małej ilości dialogów ani w książkach, ani w filmach - ten mnie uraczył właśnie swoją ciszą i subtelnością.

Roman Gutek powiedział, że lubi filmy Kim Ki-duka, bo są osobiste i przyciąga go niezrozumiałość niektórych aspektów kultury koreańskiej i zachowań bohaterów. Mam dokładnie to samo. Pusty dom nie jest tak oniryczny jak inne filmy Ki-duka, tu wrażenie robi co innego: różnorodność odwiedzanych domów. Mnie najbardziej rozbroił jeden, w którym obok elektronicznego sedesu (naprawdę!) pranie robiło się na tradycyjnej tarce. Perełka!

Pomimo tego, że lubię filmy z dobrymi dialogami, a w produkcji Ki-Duk Kima tych dialogów było niewiele, 'Pusty dom' mnie urzekł. Dzięki temu filmowi przekonałam się do obejrzenia kolejnych azjatyckich produkcji.

Niesamowita historia o samotności. Jedynym minusem (choć dodaje pewnego 'uroku') jest brak dialogów. Świetny film.

Konfucjusz70
milali
dobrawrozka
malamadi
magmik1319
Pnera
tlehi
AnnaSak
MonikaMazurkowna
AnnaMicinska