Piętno na umyśle (2006)

Brand Upon the Brain!
Reżyseria: Guy Maddin
Scenariusz: ,

Piętno na umyśle! obok filmów Tchórze przyklękają (2003) i Moje Winnipeg (2007) należy do quasi-autobiograficznej trylogii Maddina. Na bezludną wyspę przybywa po latach dorosły Guy, reżyserskie alter ego. Matka prosi go w liście, by odmalował wnętrze rodzinnego domu w latarni morskiej. Podczas malowania, pokryta grubą warstwą farby, powinna zniknąć dramatyczna przeszłość tego miejsca. Dzieje się inaczej - widmo przeszłości, wywoływane przez Guy'a z miłością i nienawiścią jednocześnie, układa się w opowieść o jego dorastaniu.

Piętno na umyśle! to wyraźny zwrot w twórczości Guy'a Maddina. Jest wyrazem eksperymentowania z montażem stylizowanych obrazów, dźwięku i tekstu. Jako rodzaj filmu niemego było wielokrotnie pokazywane z muzyką i narracją "na żywo" - wśród narratorów znaleźli się Geraldine Chaplin, Isabella Rossellini, Lou Reed, czy John Ashberry. Podczas specjalnego pokazu we Wrocławiu w tę rolę wcieli się jedna z aktorek Maddina - Gosia Dobrowolska (Ostrożnie). Oprócz występu narratorki i orkiestry, atrakcją będzie konstruowana na oczach publiczności przez tzw. foley artists, imitujących dźwięki na potrzeby kina, specyficzna ścieżka dźwiękowa filmu. (ENH)

Obsada:

Pełna obsada

Rękawiczki rozbierajki... dzikus Tom.... śmierć... zmartwychwstanie,,, Wendy czyli Chance... to zbyt dużo dla Guya.
Na świeżo po seansie można tylko napisać: warto, ale tylko w operze z orkiestrą i zespołem Maddina na żywo.

Muzyka na żywo był świetna, ale sam film nie okazał się przełomem. Doceniam wyobraźnię twórcy, pomysłowość w pokazaniu szalonego świata z pogranicza jawy i snu, ale za dużo było tu eksperymentów nie do końca przemyślanych i niczemu nie służących. Po seansie miałam nieodparte wrażenie, że Maddin nie do końca panował nad całością filmu.

Dla wielbicieli freudowskich analiz.
Duży plus za scenę zmartwychwstania (kto by sie tego spodziewał?).
Ciekawe, ale nie powalające.

Ja się spodziewałem, ale tylko dlatego, że ktoś zaspoilował przed seansem. Umówmy się jednak, że jakakolwiek informacja o fabule i tak nie jest w stanie zepsuć oglądania filmu Maddina :)

Fantastyczny film ! Koszmary z dzieciństwa, matka wrzeszcząca z latarnii morskiej - ` GUYYYYYYYYY, KOLAAACJAAAA`. `- niezapomniane. Polecam wszystkich, którzy kochają absurdy.

W filmie imponuje przede wszystkim błyskotliwość, która ujawnia się zarówno w dialogach jak i w abstrakcyjności zdarzeń. Pod przykrywką czarnego humoru skrywa się ludzka potrzeba odnalezienia spokoju i dystansu do zwichrowanej przeszłości, dotarcia do źródeł tytułowego piętna.

Tylko u Maddina tęsknotę po zmarłym ojcu rekompensuje szalejący w kołowrotku chomik, a skutki matriarchatu uznane są za nieśmiertelne, niemożliwe do pokrycia nawet przez dziewiczo białe warstwy farby...

Najlepszy jest ojciec niedający się pochować ! ;)

Kiedyś dyskutowaliśmy z michukiem, czy w przypadku Maddina nie jest tak, że najlepsze jest pierwsze spotkanie z jego kinem, a każde kolejne przynosi już coraz mniej satysfakcji (ze względu na brak tego pierwszego zaskoczenia oryginalnością stylu). Tak więc - czy to był pierwszy film Maddina, który widziałaś, czy już któryś z kolei?

Pierwszy. Potem Najpiękniejsza muzyka świata i Moje Winnipeg. Taka jest też kolejność na podium, więc wg Waszej teorii wszystko by się zgadzało. Ale też niekoniecznie, bo dwa pierwsze filmy podobały mi się prawie tak samo, a Moje Winnipeg najmniej, bo oglądałam to po kilku godzinach w kinie na seansie o 10 pm. Nie dość, że obraz senny, to jeszcze senna ja. Ogółem myślę jednak, że po prostu jawnie lubię styl Maddina. I mniejsza bądź większa satysfakcja zależy bardziej od okoliczności niż stopnia zaskoczenia. :)

Żałuję, że nie mam pod ręką żadnych jego filmów. Odświeżyłabym sobie pogląd. W ogóle wnioskuję, że żeby być pewnym swoich osądów trzeba być albo świeżo po filmie albo po kilku z nim razach - wtedy ocena jest 'sprawiedliwa'. A po roku bez Maddina to ja mogę co najwyżej odwoływać się do piętna na umyśle, które po sobie pozostawił. ;)

Pierwszy najlepszy, to przyznej, choc widzialam Dracule !! ;) potem Pietno, Tez jak Garylou, zgadzam sie, pierwszy najlepszy, ale styl Maddina najlepszy

Poprosiłbym o edycję w tekście, bo jest troszeczkę nieczytelny :) Nawet Garylou go chyba nie zrozumie ;))

Potwierdzam. Nawet Garylou miał(a)by problem. ;))

jakilcz
karaluh
dcd
dcd
psubrat
Venefica
Hellbike
arzinger
lamijka
Licorne
chaos