Casino Royale (1967)

Nieoficjalna część przygód agenta brytyjskiego wywiadu - Jamesa Bonda. Komedia produkcji angielsko-amerykańskiej.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Żenująca parodia Bonda przypominająca Benny Hilla, jednocześnie ukazuje żenadę pozostałych (oficjalnych) filmów z tej serii

Nigdy nie przestaje mnie zadziwiać, że można nie rozumieć o co chodzi w czymś tak prostym jak przygody Jamesa Bonda.

Ja Bonda zupełnie nie pojmuję.

A czego tu nie rozumieć? Kolejna bajka dla chłopców, jak Winnetou, czy Rambo. No chyba, że chłopców nie rozumiesz? ;)

Znam jakichś innych chłopców, którzy też Bonda nie rozumieją. :D

Też nie rozumiem, a Rambo próbowałem obejrzeć wielokrotnie, ale, zaprawdę wierzcie mi, nie dało się.

Ale jest zasadnicza różnica między "nie rozumiem" a "nie podoba mi się". Myślę, że Wy rozumiecie o czym jest ta bajka, tylko to po prostu nie Wasza bajka. Tak jak np. ja rozumiem o co chodzi w komediach romantycznych, choć na pewno nie jestem ich docelowym odbiorcą.

Bond to bajka o superbohaterze, który jest naj pod każdym względem, najmądrzejszy, najprzystojniejszy, najtwardszy, najszybszy, na którego lecą wszystkie laski i którym (prawie) każdy chłopak chciałby być. Ponawiam pytanie: czego tu nie rozumieć? :)

Nie jestem i nigdy nie byłam fanką Bondów. Ten film ukazał tragiczność najdłuższej serii filmowej, ale sama parodia też nie zachwyca - za szybko, za dużo elementów i zbyt wiele gatunków upchniętych w jednym filmie.

Czegóż w tym pastiszu Bonda nie ma: David Niven i Peter Sellers jako James Bond, Orson Welles jako Le Chiffre, Woody Allen jako Jimmy Bond, groteska, surrealizm, slapstick... Pastisze pastiszów wydają mi się pomysłem chybionym na starcie, ale w sumie jest tu kilka fajnych skeczy, więc nie był to stracony wieczór.

JUMAN
bartje
cvbih
AniaVerzhbytska
MureQ
jakilcz
Marcin007
karaluh
doktorpueblo
jango