Wzgórze nadziei (2003)

Cold Mountain
Reżyseria: Anthony Minghella

Wojna secesyjna. Ranny w czasie bitwy Inmam postanawia wrócić do domu, gdzie czeka na niego ukochana Ada. Jednak po drodze będzie musiał stawić czoło zdemoralizowanym żołnierzom, łowcom nagród oraz zbiegłym niewolnikom. Tymczasem Ada po śmierci ojca walczy o przetrwanie. W ogarniętym wojną kraju samotnej młodej kobiecie zewsząd grozi niebezpieczeństwo. Na szczęście z pomocą przychodzi jej ciężko doświadczona przez los Ruby.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Bardzo dobra epika z nieoczekiwanie dobrym scenami detalicznymi. Ruby rządzi! A Inman i Ada są naprawdę świetni. Bardzo ciekawy wątek wojenny od strony jej skutków dla ludzi i kraju, a nie "krwawego piękna potyczki".

Nie do końca wierzyłam rekomendacji Filmastera w przypadku tego filmu a tymczasem spotkało mnie kilka miłych niespodzianek. Przede wszystkim - naprawdę fajnie napisani bohaterowie, fabuła sugeruje, że powinni być bardzo "filmowi-stereotypowi", a tymczasem wszyscy przejawiają urocze objawy naturalności. Nieco sentymentalna rama fabularna filmu nie przeszkadza w naprawdę przekonującym pokazaniu mniej estetycznych i honorowych oblicz wojny, zwłaszcza domowej. Jest dramatycznie, ale nie czuje się zbyt wiele patosu i epatowana, a raczej brudną i błotnistą rzeczywistość.Tak więc, jeśli Filmaster poleca Wam ten film, to pewnie również dacie radę obejrzeć :)

W ogóle Filmaster całkiem nieźle odgaduje gust filmowy, już nieraz się o tym przekonałam. Niestety najczęściej, kiedy film ma ogólną średnią ponad 7, a moja sugerowana to 5 ;)

Ja rzadko korzystam z rekomendacji jako takich, częściej sprawdzam przewidywaną ocenę. Zwykle dobrze się zgadza, a jeśli nie, to jest raczej niedoszacowana (tzn. film podoba mi się bardziej niż miał).

Im częściej oglądam ten film, tym bardziej mi się podoba. Jest w nim smutek i piękno, a zwłaszcza w niektórych scenach, np. w jednej z moich ulubionych, kiedy ten okrutnik, Szkarłatny Will śpiewa przy ognisku, o tym, że niby śmierć jest spokojna i piękna. Od tamtej pory, kiedy obejrzałam "Cold Mountain" pierwszy raz, zwracam uwagę na podobne sceny w innych filmach, sceny kiedy ktoś śpiewa i wszystko się wtedy zawiesza na chwilę, coby to nie było złego.
I zaraz przypomina mi się przy tym fragmencie tekst z piosenki Świetlickiego - "i oczy się odwraca z delikatnością zwierząt". I o tym to dla mnie jest film.

verdiana
Efunia
olivka1966
exxxpresja
Angel979
Szklanka1979
asia1298
jakilcz
spiechu
PedroPT