Komando (1985)

Commando
Reżyseria: Mark L. Lester

John Matrix (Arnold Schwarzenegger) należał do specjalnego oddziału komandosów. Teraz jest już na zasłużonej emeryturze. Zmienił tożsamość i żyje w leśnej głuszy ze swoją córką, Jenny. Jednak starzy wrogowie nie dają za wygraną. Potrzebują Matrixa do wykonania jeszcze jednego zadania. Aby go do tego zmusić porywają Jenny jako zakładniczkę. Furia byłego komandosa sięga szczytu, staje się jednoosobową armią, nikt i nic nie może go powstrzymać.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastuny:

Ten film zmienił oblicze kina. Mark Lester wybił Felliniemu kino z głowy. Guido Anselmi to postać płytka w porównaniu z Johnem Matrixem.

Umbrin, jak to leciało? ""pamiętaj, że to moja słabsza ręka" ? :D Podobno film powstał jako "dokrętka" do tego tekstu. Zresztą w holiłut, zdaje się, wiele produkcji powstało w ten sposób ;)

Scena gdy Matrix wyskakuje z samolotu bez spadochronu, wpada w jakieś bagna i wychodzi z nich po sekundzie, a w tle słyszymy egzotyczną muzykę, budzi szacunek

Zawsze będę miał słabość do tego filmu, ile tu było dialogów!

- Pamiętasz, gdy mówiłem, że zabiję cię na końcu?
- Tak! Tak!
- Skłamałem.

Fellini to kino specyficzne-nie dla wszystkich (dla mnie też nie). "Commando" to klasyk,czy się to komuś podoba,czy nie.

No pewnie, że klasyk. Bycie klasykiem nie implikuje bycia filmem dobrym czy wartościowym, jakkolwiek by tych pojęć nie definiować i abstrahując od tego, czy Commando takim filmem jest.

Stwierdziłam, że skoro oceniacie film nisko, nie będę się nim katować i obejrzę sobie telegraficzny skrót z komentarzem od Nostalgia Critic. I muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Ten film jest w każdym calu taki, jak Umbrin o nim pisze :D

http://www.youtube.com/watch?v=vITuxd10xqs

Prawdopodobnie, gdybym obejrzał go teraz po raz pierwszy, dałbym nie więcej niż 3. Oglądałem go jednak z wypiekami na twarzy dwie dekady temu, i do dziś czule go wspominam, głównie za niezniszczalnego (to termninator w końcu, nie?) Johna Matrixa i pamiętliwe (dla 10-latka) cytaty:
'pamiętasz, jak mówiłem, że zabiję cię na końcu? kłamałem.' Niektóre rozwiązania fabularne rodem z Hitchcocka.

Tak, łezka się w oku kręci, pamiętam jak poszedłem na ten film do kina z rodzicami :))
Gdzie Ty to znalazłeś? Wyszło na dvd może? Na pewno bym kupił!

Nie, w telewizji - po raz pierwszy wtedy i ostatnio przez przypadek również gdzieś trafiłem.

Kultowe kino z czasów kiedy ledwie przestałem nosić koszulę w zębach :) Film rzeczywiście zasługuje na naciągane 3, ale w tamtych czasach to było coś1 ;)

nutinka
Blue2012
bttfisthebest
Michalwielkiznawca
liongotie
suiCid3R
jakilcz
typix
PedroPT
agryppa