Darwin. Miłość i ewolucja (2009)

Creation
Reżyseria: Jon Amiel
Scenariusz: ,

Niestety, ten film nie ma jeszcze porządnego opisu.
Spróbuj na IMDb.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Problem w tym, że scenarzyści zamiast skoncentrować się na pracy Darwina, jej tworzeniu i tym, jaki wpływ miała ona na wydarzenia na świecie, skupili się za mocno na familijnym wątku, powodując, że z ekranu może nie wylewa się nuda, ale film mocno traci merytorycznie. Znośny, ale nic się o Karolu Darwinie z niego nie dowiecie.

Raczej przeciętny film biograficzny, koncentrujący się na wycinku życia Darwina, zwłaszcza rodzinnego, bezpośrednio poprzedzającym wydanie "O powstawaniu gatunków", tylko w reminiscencjach wraca do wcześniejszych wydarzeń. Duży nacisk położono na rozterki religijne Darwina. Nie wiem tylko czemu miało służyć podkreślenie w ostatnim zdaniu: "Został pochowany w pełnym chrześcijańskim obrządku w opactwie Westminsterskim."

Całkiem niezła biografia (bo nie film o nauce Darwina) uświadamiająca, jak ciężko mu było łamać schematy (do tego walcząc z chorobą). A jeszcze trudniej - o czym rzadko się mówi - było jego rodzinie, zwłaszcza dzieciom, które były torturowane przez pastora za to tylko, że mówiły prawdę. Smutny w swej wymowie film. Za wybitność trzeba płacić zbyt wysoką cenę.

Jak już napisano wcześniej, to nie jest film o tym, jak Darwin pływał po oceanach świata i wrzucał do worka kolejne gatunki zięb. To film o kryzysie rodziny, kryzysie wiary w obliczu naukowych faktów, żałobie. Jeśli kogoś interesuje właśnie taka ciężka ale mimo wszystko krzepiąca historia, to powinien być po seansie zadowolony.

aiczka
PedroPT
fender
tomeknera
meva
stoker
Chartrukian
skrawkikina
Airbolt
jasiek8l