Człowiek z żelaza (1981)

Czlowiek z zelaza
Reżyseria: Andrzej Wajda

W czasie wydarzeń sierpniowych w 1980 roku autor scenariusza Aleksander Ścibor-Rylski przebywał za granicą. W ciągu sześciu dni na podstawie dokumentów, relacji świadków, zapisów magnetofonowych napisał scenariusz Człowieka z żelaza. Wyjaśniając tytuł filmu powiedział: Birkut przyjechał ze wsi na budowę Nowej Huty twardy i takim pozostał. Narasta w nim świadomość, ale jako charakter pozostaje monolitem od początku do końca. Jego syn najpierw prezentuje się jako młody człowiek, dość nieufny i zamknięty w sobie. Jest dopiero takim kawałkiem żelaza, który trzeba wykuć. I wykuwa go życie - śmierć ojca, rok 1976, działalność w wolnych związkach zawodowych i wreszcie sam strajk. Fabuła filmu jest kontynuacją losów rodziny Birkutów. Syn Mateusza Birkuta, Maciek Tomczyk, jest robotnikiem w stoczni gdańskiej. Jest także aktywnym działaczem komitetu strajkowego. Dziennikarz radiowy Winkel otrzymuje polecenie zrealizowania reportażu kompromitującego Tomczyka. Winkel przyjeżdża do Trójmiasta, składa wizytę Badeckiemu, przedstawicielowi lokalnych władz.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Pośród wielu zalet obrazu, warto też zwrócić uwagę na rolę Mariana Opanii. Ciągle jedyna polska Złota Palma w Cannes.

Ja zdecydowanie bardziej cenię Człowieka z marmuru. A nagroda w Cannes miała jednak chyba znaczenie bardziej polityczne niż artystyczne.

Bardziej mi odpowiada żelazo niż marmur, może dlatego, że przodownik pracy jest dla mnie obiektem prehistorycznym, a Solidarność jest wciąż żywa, może już nie jako ruch, ale jako symbol. Świetny scenariusz mówi o tym, co było wtedy istotne dla społeczeństwa. Film polityczny, ale w tym wypadku jest to zaletą. Oprócz znakomitej historii "Człowiek z żelaza" wyróżnia się genialnym aktorstwem (ah, Janda). Może nie jest to najlepszy film Wajdy, ale i tak zasłużona Złota Palma.

Ciekawe jak Wajda pokaże w nowym filmie Lecha Wałęsę.

Cały czas mam wątpliwości co do tego filmu, po prostu nie wiem czy to jest czas na niego. Tym bardziej, że Wajda będzie musiał zmierzyć się z legendą "Człowieka z żelaza". Słucham po raz kolejny "Ballady o Janku Wiśniewskim" z tego dzieła i czuć w tym pewność, niezachwianą pewność słusznej sprawy. Te hasła - "więcej nie damy się podzielić" brzmią strasznie smutno w kontekście późniejszych wydarzeń. Po prostu czuję, że dyskusja na temat filmu o Wałęsie, jaki by nie był, będzie poniżej jakiegokolwiek poziomu (wiecie, agent Bolek itd.)

Też nie jestem pewien czy robienie tego filmu jest dobrym pomysłem.
Z inną legendarną postacią zmierzy się też niedługo, bo już 30 września nasz wielki reżyser Hoffman. Czekam z niecierpliwością, chociażby dla genialnych zdjęć Idziaka.
Jak już mowa o najsłynniejszych rodzimych twórcach, to "Rzeź" Polańskiego zebrał ostatnio burzę oklasków na festiwalu w Wenecji. Obsada wręcz genialna.

Ten film po latach dobija. Bóg dawał tym ludziom siłę do walki i nawrócenia, to widać u Wajdy, a potem "wszystko na sprzedaż" - Janda, Opania - jedna kodowska zgraja. Wajdy już nie ma, ale w tym filmie pokazał kawałek prawdy i Wałęsę, rozmodlonego, wierzącego, jakiego dziś nie pamiętamy. Birkut ma dziś na imię Antoni.

abbeyroad
Vader
psubrat
Efunia
Iceman
nikanika
avrewska
bartje
zur887
emerenc