Smak curry (2013)

Dabba
Reżyseria: Ritesh Batra
Scenariusz:

Zaniedbana młoda żona Ila chce odzyskać zainteresowanie męża, gotując mu przepyszne obiady. Sajaan, zrezygnowany wdowiec w średnim wieku, szykuje się do emerytury. Ta dwójka „spotka się”, gdy jeden z mumbajskich Dabbawala – posłańców w lokalnym, skomplikowanym systemie dostarczania jedzenia do biur – się pomyli. (nowehoryzonty.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastuny:

Komedie romantyczne to nie moja działka, nawet jeśli są indyjskie i trochę mniej komediowe, niżby wypadało. Plus gwiazdka za egzotyczny kontekst kulturowy, ale tak naprawdę to raczej film z kategorii "można, ale nie trzeba". I jeszcze jedno - jeśli rzecz tak lekka i garściami czerpiąca z tradycyjnych fabularnych wzorców dostaje tak burzliwe oklaski od dzikiej, ambitnej nowohoryzontowej publiczności, to jako hollywoodzki kryptoagent na NH mogę się z tego tylko cieszyć. ;)

No wszystko fajnie, tylko śmiesznie było gdzieś do połowy (bo potem dalej zostały te same 3 czy 4 żarty, już ograne), a do tego film trochę usmażył mi coelhomierz i patriarchatomierz. Tak, wiem, że w przypadku tej chwili drugiego to kontekst, kultura i te sprawy, ale jednak burzy się coś we mnie na filmie, w którym główną bohaterka określona jest wyłącznie przez to, że super gotuje (i nawet jej dramat jest zdefiniowany właściwie tylko tym, że mąż już jej nie chce).

Wychodzę z założenia, że wszystkie filmy tego rodzaju mają wysokie wskazania na coelhomierzu, a co do patriarchatomierza, to sorry, Indie. Jak mnie wkurzał rasizm w "Przeminęło z wiatrem" to się dowiedziałam, że się czepiam i że film jest owocem swojego czasu i miejsca.
Poza tym c'mon, ta i owa ucieka tu z domu, nie godząc się z decyzją rodzica, albo rozważa odejście od męża. Nie ma się co tak fiksować na gotowaniu, ono tam musiało być, bo bez tego pudełka z lanczem nie byłoby filmu.

No ok, wiadomo, subiektywne odczucie, co komu akurat zamiga na czerwono. A może na to wszystko nakłada mi się w sumie naciągany koncept wyjściowy :-)

Raczej rozczarowujące. Ładne i z tzw. momentami, ale jednak wtórne i ocierające się o banał - kontekst kulturowy nie poczynił tu rewolucji. "Dla niewymagających"/ "Co najwyżej można".

JoannaChmiel
Konfucjusz70
dziadborowy
emerenc
ScuMmy
JoannaK
jakilcz
doktorpueblo
Lamia
matadu