Truposz (1995)

Dead Man
Reżyseria: Jim Jarmusch
Scenariusz:

William Blake jest ciężko ranny. Zostaje oskarżony o morderstwo i musi ukrywać się przed "Łowcami głów". Spotyka Indianina (Nikt'a), który jest przekonany, że Blake jest kolejnym wcieleniem słynnego angielskiego poety. Gdy docierają do wioski Indian, William musi przekroczyć tzw. "Zwierciadło wody"...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Poetycki, mroczny i wyzywający. Ten najdziwniejszy z filmów Jima Jarmuscha to żywy manifest twórczej odrębności i samodzielności. Dowód wielkiego talentu tego nieprzewidywalnego twórcy.

Mistrzostwo świata za klimat i dodatkowe punkty dla Johny Deppa za jedną z najlepszych ról w historii.

Szereg nawiązań, doskonałe aktorstwo, wielowątkowa fabuła. Słowem film (prawie) doskonały.

I cóż, że Jarmusch? Oczywiście oczekiwałem bardzo, ale nie poczułem nawet klimatu. Jak dla mnie - kiepskie, niestety...

Świetny pomysł, świetny klimat, świetny Depp. Humor najwyższych lotów. Sergio Leone by kwiczał ze śmiechu i klepał Jarmuscha po plecach, ale jednocześnie by powiedział: "Jeśli chcesz robić dłużyzny, bacz, by widz nie odszedł od ekranu"... Nudny niestety to film, przy wszystkich swych zaletach.

Trudno powiedzieć, co jest w tym filmie takie wyjątkowe. Być może wszechobecna aura śmierci, a jednocześnie pewna trywialność, czasem nawet śmieszność, akcji. Johnny Depp - na medal.

Western w krzywym zwierciadle. Dość urokliwy.

Ciekawy plastycznie, ale bez mocnej kawy ciężko dotrwać do końca.

No, to film na który trzeba się przygotować psychicznie. Zwłaszcza po pierwszych scenach, które zapowiadają rasowy western, można się mocno naciąć, bo dalej robi się coraz bardziej leniwie i metafizycznie, a końcówka to już zupełny odlot.

Dead Man to mój ulubiony film Jarmuscha i jeden z ulubionych filmów w ogóle (rzadko daję dziesiątki). Ma w sobie coś magicznego.

Dziesiątka hmm...Film mimo wszystko nie powinien usypiać.

Nie powinien i przy dobrym nastawieniu, nie usypia. Obejrzyj kiedyś drugi raz, a być może się przekonasz :)

Usypiał Cię ? Ja od początku do końca siedziałam jak zahipnotyzowana. I jeszcze te riffy Neila Younga - dreszcze na karku. Uwielbiam ten film, za to że jest b&w;, że jest dziwny, że jest Jarmuscha :)

O, ja chyba go uwielbiam dokładnie z tych samych powodów :)

Najlepsza rola Deppa, najlepszy film Jarmuscha. Aż szkoda, że nigdy później razem nie współpracowali.
To chyba jeden z najlepszych filmów, jakie dane mi było zobaczyć. I jeden z ulubionych.
Muszę jednak przyznać, że ten film, magnum opus Jarmuscha, nie zachwyci każdego. To film cięższy od Night on Earth, Broken Flowers, Ghost Doga czy Coffee and Cigarettes. Choć fantastyczny, to tylko dla wybranych.

Jim Jarmsch i jego geniusz . Film niesamowicie oddający abstarkcyjne klimaty tego rezysera. Pomimo tego, że w pewnym momencie kompletnie nie wiedziałam o co chodzi w tym filmie, co raz bardziej mnie wciagał i intrygował. Fabuła i scenariusz na najwyzszym poziomie artystycznym, niesamowita kreacja Johna Deppa i ta muzyka. Po prostu kocham :) Musicie obejrzeć .

Film drogi. Najpierw przez 10 minut podziwiamy pociąg, potem bohater idzie pieszo, jedzie konno, wlecze się konno, płynie canoe, wloką go, znów płynie...
Dwie dobre sceny, w tym bajka o Złotowłosej.
Strata czasu, jednak nie zwykłam wyłączać filmów w trakcie.

Witaj w klubie...

co ja pacze? 8/10 :)

Niektórzy codziennie budzą się i zasypiają przy tym filmie. Ja (wstyd się przyznać) obejrzałem dopiero drugi raz. Ale na pewno nie ostatni, bo to skończone arcydzieło: takie filmy powstają raz na dekadę.

Prześwietna rola Deppa ;)

Ajdaho
verdiana
murrayostril
bartje
AjamAdnaw
malamadi
sloneorzeszki
mccoval
emil