Imię róży (1986)

Der Name der Rose
Reżyseria: Jean-Jacques Annaud
Scenariusz: ,

Akcja filmu toczy się we Włoszech w XIV wieku. Do opactwa benedyktynów przybywa franciszkański mnich Wilhelm z Baskerville (Sean Connery), oraz jego uczeń Adso z Melku (Christian Slater). Zostają oni poproszeni przez Opata o rozwikłanie tajemniczej zagadki związanej ze śmiercią zakonnika. W czasie ich pobytu zostają znalezione kolejne zwłoki. Jest to wciągająca adaptacja powieści Umberto Eco.

Obsada:

Pełna obsada

Świetny thriller którego akcja dzieje się w czternastowiecznym opactwie .

Chyba każdy oglądał na lekcji polskiego w szkole. Przynajmniej u mnie tak było w liceum.

Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia...

Rzadko się zdarza, że film jest lepszy od książki, ale to jest właśnie taka sytuacja. :-) Eco - nie do czytania. Film - niezły.

Jeden z niewielu filmów które chyba wolę z lektorem - Gudowski "czytający" po staropolsku dodaje tylko klimatu :)

Lepsze czy gorsze od książki? Trudno powiedzieć. Na pewno inne. Ja w każdym razie oceniam wysoko.

Niezły, można nawet obejrzeć kilka razy, ale bez poczucia magii tej historii. Książka znacznie bogatsza i bardziej magiczna, zagadka kryminalna i psychologia są tam tylko pretekstem do głębszych myśli, w filmie poza zagadkami ciekawa jest tylko stylizacja i osoba Connery'ego, bo akurat nie rola.

Do tej pory nie wiem, co ludzie widzą w tym filmie.

Jedna z lepszych ekranizacji powieści w historii kina. Doskonały Connery, pięknie i realistycznie (chyba) przedstawione średniowieczne opactwo benedyktynów.

Spłaszczenie doskonałej wielowymiarowej powieści Umberto Eco. Być może i nie najgorsze spłaszczenie, Sean Connery w każdym trochę poprawia sytuację, ale jak dla mnie to i tak profanacja.

Książce do pięt nie dorasta, ale jako osobne dzieło całkiem-całkiem. Bardzo dobra rola Connery'ego i świetna scenografia. Tylko zmieniony i rozbudowany wątek dziewczyny z wioski mnie trochę drażnił.

Świetny kryminał rozgrywający się w średniowieczu. Duże wrażenie robi mroczna scenografia i niepokojąca ścieżka dźwiękowa. Pierwszorzędny scenariusz na podstawie słynnej powieści.

Najbardziej udana ekranizacja tej książki jaką mogę sobie wyobrazić. Głownie dzięki Wilhelmowi z Baskerville (czyli genialny Sean Connery).
Tylko nie: Der Name der Rose!!!

KIlka niezapomnianych scen. Ciekawe, że zdjęcia robił operator Passoliniego np. z Opowieści kanerberyjsjkich i to widać. Zdjęcia są wspaniałe.

Dodałbym, że same niezapomniane sceny i niezapomniana scenografia. Te brzęczące co jakiś czas dzwonki robią klimat.

Film był pierwszy - potem książka. I z tej kolejności się cieszyłam. Film mnie urzekł, nastrojem, muzyką, oczywiście cudowny Sean Connery też mnie urzekł. Po filmie była książka, która pomogła mi bardziej odnaleźć się bardziej w tym mrocznym opactwie. Jak dla mnie wspaniały film, cudowna książka. Oba dzieła się wzajemnie uzupełniają. Polecam wszystkim, którzy lubią dobry kryminał, triller. (Filmu nie mam, ale mam książkę)

Fanem prozy Umberto Eco nie jestem, ale film swój klimat ma. Arnaud wyciągnął z ksiązki klimat, opuścił wiele nużacych dialogów i stworzył całkiem przyzwoity film.

w sumie dobry film, ale książce do pięt nie dorasta

duzo mozna sie z tego filmu nauczyc

Świetny film

Wielkie kino. I odczepcie się od Christiana Slatera: zagrał tak, jak powinien zagrać Adsa z Melku.

z0rin
duzulek
jsbach
RobinHa
dziadborowy
avrewska
KataCzy
jayb85
przemyslawszwaczka
KasiaKhadraoui