Zniknięcie (2008)

DeUsynlige
Reżyseria: Erik Poppe
Scenariusz:

Jan Thomas wychodzi z więzienia po kilku latach odsiadywania wyroku za morderstwo. Jego wolność niespecjalnie cieszy współwięźniów, którzy na pożegnanie podtapiają go i łamią mu palce. Mężczyzna przyjmuje to ze spokojem - otwiera się przed nim nowe życie. Jan jest wyjątkowo uzdolnionym organistą, więc szybko dostaje pracę w kościele. Ma dom, rower, kilka ubrań. Udaje mu się zbudować małe szczęście. Zjednuje sobie także przełożonych. Szczególne miejsce zajmuje w sercu pani pastor i jej kilkuletniego syna Jensa. Bojąc się odrzucenia, Jan postanawia zataić przed nimi swoją przeszłość. Ale ta powraca - niespodziewanie i szybciej niż się tego spodziewał. Przypadek sprawia, że do kościoła, w którym gra, przychodzi Agnes. W młodym organiście kobieta rozpoznaje chłopaka, który wiele lat temu brutalnie zamordował jej czteroletniego synka… (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Dobry i trzyma w napięciu, mimo że był potencjał na skopanie przez całą tę podszytą stereotypem otoczkę. Na plus.

Bardzo, bardzo dobry skandynawski film o karze niewspółmiernej do przewinienia, o tym, jak głupi błąd ciągnie się niesprawiedliwie przez życie, o próbie ułożenia sobie życia na nowo, o tym, jak religia niczego nie rozwiązuje. Film oszczędny w środkach, ze świetnym aktorstwem głównego bohatera i genialną wręcz muzyką. Nie razi nawet zbytnio stereotyp relacji pastora (pastorki?) i kryminalisty.

Bardzo dobry film, ciekawy scenariusz. Twórcom udało się poruszyć kilka bardzo istotnych problemów przy pomocy prostej, ale wyrazistej historii. Kameralny dramat o rzeczach ważnych, czyli jedna z najtrudniejszych odmian kina. Poza tym "Zniknięcie" jest wycieczką do egzotycznej, przynajmniej dla mnie, Skandynawii, gdzie pastor jest kobietą i większość ludzi jeździ rowerami.

Film niedawno pojawił się na iplexie, polecam.
http://www.iplex.pl/vod/p1710-znikniecie.html

Przymierzałem się do tego bardzo długo i jakoś nie mogłem trafić. Ale chyba mnie przekonałeś.

Film bardzo nierówny. Temat jest ciekawy, dobrze poprowadzony gdzieś tak do połowy. Później reżyser pogubił się w retrospekcjach i wątkach. Wszystko zaczyna być zbyt pomieszane, dziwne i nieprzekonujące. A to dlatego, że obraz rozbito nieumiejętnie na dwie części.
Poppe nie jest ani Lynchem, ani Irranitu i gra chronologią nie idzie mu za dobrze. Wręcz drażni.
Za pierwszą godzinę 8, za mniej więcej drugą 4,5. Wychodzi coś koło 6. Muzyka podnosi ocenę do 7,5.
Można gdzieś dostać soundtrack?

Hipnotyzująca muzyka organowa - choćby tylko dlatego warto zapoznać się z tą produkcją.

MonikaMazurkowna
AniaVerzhbytska
Szklanka1979
pajestka
32874fc3376a
pi_
pi_
Uciekinier
anul
michal_m
bialyikar