Obca (2010)

Die Fremde
Reżyseria: Feo Aladag
Scenariusz:

Maltretowana przez męża Umay (rewelacyjna rola Sibel Kekilli) ma już dość. Wraz z pięcioletnim synkiem Cemem ucieka ze Stambułu, by szukać schronienia u rodziny w Berlinie. Gdy rozchodzi się wieść o jej buntowniczym posunięciu, nadszarpnięte zostaje dobre imię rodziny wśród społeczności tureckiej w kraju i za granicą - zaręczyny siostry zostają zerwane, a przyszłość małego Cema staje pod znakiem zapytania. (WFF)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Poruszający jest desperacki upór bohaterki, poruszający również fakt, że wśród mieszkańców wielkiej zachodniej metropolii nadal kwitnie klanowa mentalność i postrzeganie kobiet i dzieci w kategoriach własności. "Obcy" to film znacznie ostrzejszy od "Jej drogi", nie szukający usprawiedliwień i kompromisów, bez ceregieli pokazujący zakłamanie, do tego dobrze zagrany. Takich też potrzeba.

Prosta, tragiczna historia kobiety która nie ma dokąd pójść, odrzucona przez rodzine za to ze opuściła męża-kata. Siła tureckiego filmu jest doskonale aktorstwo i warstwa wizualna.

Czyli co, wysmakowany, poruszający i uniwersalny dramat, tak to można określić?

Można, jak najbardziej! I wcale nie "kobiecy" jak chce tego ayya.

A propos "kobiecych" dramatów - o "Placu Zbawiciela":

http://muzyka.interia.pl/wiadomosc_dnia/news/krzysztof-krauze-dlug-dla-kobiet,775573

Jak dla mnie wporzo. =}

jest dokładnie tak samo kobiecy, jak "Jej droga" :)

Świetnie zrobiony i nieźle zagrany film, ale z jakiegoś powodu mnie nie porwał. Być może to kwestia fatum - wiemy od początku, jak mniej więcej musi się skończyć, może winna jest sama, niezbyt oryginalna, choć ważna, historia.

Kobiece, kameralne studium upartej, acz pełnej upokorzeń i bólu walki o normalne życie z dala od brutalnego męża, ale przy boku rodziny, co jednak będzie trudne do osiągnięcia ze względu na wagę tradycji w tureckiej społeczności. Aladağ podobnie jak ostatnio J.Žbanić stworzyła piękny film, pokazujący niejednoznaczność ludzkich wyborów i różne, trudne ich konsekwencje obciążone religijnym i kulturowym balastem. Znakomite i mądre kino z fantastyczną rolą SIbel Kekilli.

O idę na to dziś - fajnie ze to dobry film.

Jeden z najlepszych, tegorocznych filmów, jakie widziałam.

Doskonale zagrana, precyzyjnie rozpisana i pięknie sfilmowana historia. Historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę, i pewno wielokrotnie wydarzała się w sercu Europy. Film austriackiej reżyserki jest też głosem przypominającym o politycznie niewygodnym dla Turcji i Europy temacie praw tureckich kobiet.

Sam nie wiem. Chwytliwe dla serca ale już nie tak lotne dla rozumu. Albo jestem zmanierowany arabskim feminizmem, albo ten temat w takiej formie już tak nie styka jak kiedyś. Jakiś symbolizm nad wyrost, znany schemat, poetyka ładna, aktorstwo też, ale dla mnie rozwrzeszczony dramatyzm na pograniczu tych elementów się nie sprawdza. I dziecko się gubi! Mam mieszane odczucia.

KamilMarx
AniaVerzhbytska
NarisAtaris
Szklanka1979
emerenc
deliberado
doktorpueblo
Uciekinier
yo
yo
psubrat