Cząstki elementarne (2006)

Elementarteilchen
Reżyseria: Oskar Roehler

Michel (Christian Ulmen), młody biolog, pracoholik oraz jego przyrodni brat Bruno (Moritz Bleibtreu), pogrążony się w kryzysie psychicznym nałogowy konsument pornografii, uosabiają dwa światy. Życie obydwu bohaterów i ich matki toczy się w świecie niezdolnym do szczęścia ani jakichkolwiek innych uczuć. Wszystko zmieni się kiedy obydwaj spotkają kobiety swojego życia. Michael zakochuje się w koleżance ze szkoły Anabelle (Frnaka Potente). Bruno spotyka na swej drodze Christine (Martina Gedeck), kobietę, z którą dzieli swoje erotyczne fascynacje. Wszystko wskazuje na to, że bohaterowie odnaleźli swoją receptę na szczęście. Niestety kapryśne zrządzenie losu zaburzy błogi stan harmonii i spokoju.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Nie przekonał mnie ten film. Jest ładnie zrobiony, trudno mu cokolwiek zarzucić, a mimo to mnie nie przekonał. Prawie tak jak książka – zawiera wszystkie elementy bestsellerowe, a nie przekonuje. I film, i książka wydają mi się powierzchowne, za bardzo się rozdrabniające i nadmiernie skupione na seksie. Film minimalnie lepszy, ratują go bracia – świetne kreacje!

Film oglądałem jednym okiem i właściwie tylko na jedno oko go wystarczyło. Zrealizowany sensownie, ale treść mnie niespecjalnie zainteresowała. Troszkę mi się kojarzy z "Zet i dwa zera", które było bardziej niepokojące w nihilistycznych ciągotach, ale za to bardziej przekonujące i istotne.

Udana ekranizacja mocnej powieści, chociaż troszkę stłumiono jej pesymistyczną wymowę i dorzucono wątki komediowe. Houellebecq ku pokrzepieniu serc?

Dziwią mnie wysokie noty dla tej ekranizacji. Owszem: nie nudziła, ale nie była też podobna do książkowego oryginału, ani w ogóle dobra. Umieszczenie wątku w Niemczech, przesunięcie akcji o parę lat i rozmaite skracające zabiegi zasadniczo nie wypaczają sensu książki, ale jakieś optymistyczne zakończenie i obstawienie w roli Michela kogoś o zupełnie przeciwnej fizjonomii i mimice, i w ogóle jakimś karykaturalnym zachowaniu, to jest świętokradztwo. No i film w sumie pusty bez głównego wątku, a więc refleksji o współczesności, eksponowanej np. długą dyskusją. Jestem ciekaw reakcji samego Houellbecqa. Gdybym to ja miał Polaków obsadzać, to rolę Bruna wyjątkowo powierzyłbym Więckiewiczowi, a Michela może Englertowi, gdy był młodszy.

Być może wysokie noty wynikają z tego, że film widziały głównie osoby, które nie czytały książki? Dla mnie proza Houellebecqa jest - podobnie właściwie jak każda wielka literatura - niefilmowalna i od początku uznałem, że oglądanie "Cząstek elementarnych" nie ma sensu.

Szklanka1979
dcd
dcd
psubrat
peeroog
whydream
yo
yo
fender
ScuMmy
Slowianka
AniaJagodaB