Gra Endera (2013)

Ender's Game
Reżyseria: Gavin Hood
Scenariusz:

Ekranizacja kultowej książki sci-fi cieszącej się ogromną popularnością również w Polsce.
Jest rok 2070. Minęło 40 lat od nieudanej inwazji obcych. Cały świat żyje w oczekiwaniu na powrót najeźdźców. Ziemskie centrum obrony realizuje tajny plan polegający na rekrutowaniu najinteligentniejszych jednostek jeszcze na etapie dzieciństwa i poddawaniu ich szkoleniu w walce z obcymi. Najlepszym spośród kadetów jest Andrew Wiggin zwany Enderem, który po wstępnym szkoleniu zostaje wysłany do orbitalnej szkoły bojowej. Tam przechodzi trening mający przygotować go na zbliżające się starcie z kosmicznym wrogiem.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Efektowny, ale nie efekciarski. W zalewie filmów sf, w których forma przerasta treść, to bardzo miła odmiana.

Mogło być fajnie, było jak zwykle. Na szczęście czytałem książkę. Gdyby nie to, zgubiłbym sens dynamicznie następujących po sobie scen. Niestety czytałem książkę, co każe mi ubolewać nad bezlitosną kastracją zawiłości fabuły... O ile można zrozumieć wycięcie 2 wątku głównego (Peter & Valentine) - faktycznie trzeba byłoby wzorem Jacksona rozbić film na trylogię - to trudno wybaczyć bezlitosne spłycenie rozterek głównego bohatera. Jak na geniusza, był on w filmie zadziwiająco łatwy do sterowania...
Całość prezentuje się ładnie wizualnie i zapewne może się podobać. Niestety niekoniecznie mojej osobie ;)

Ta książka jest naprawdę tak wybitna jak sugeruje ranking?.
http://scifilists.sffjazz.com/lists_books_rank1.html

Chyba jest. Dobrze napisana, wciągająca. Taka lektura środka - powinna się spodobać i bardziej wymagającemu czytelnikowi, i takiemu który woli literaturę lżejszą :)
Przy czym dużo bardziej skomplikowana i wielowątkowa niż film ;)

Jak napisał Sigma - świetnie napisana i wciągająca książka, ale czy wybitna? Moim zdaniem nie. To raczej po prostu świetna rozrywka, oczekując głębokiego arcydzieła pokroju "Solaris" można się zawieść. Poza tym jeden z wątków, którego brakuje w filmie, jest mocno idiotyczny (nie chcę spoilerować znienacka, ale jak chcesz to napiszę o co chodzi). Jest też parę innych rzeczy, do których mam pewne zastrzeżenia.

Dzięki. Czyli taki Harry Potter w kosmosie;). Filmu nie widziałem, bo jakoś opinie na jego temat mnie nie zachęciły.
p.s. Też lubię Solaris. Polecasz coś może do poczytania na poziomie tej książki Lema?

Trochę lepiej niż Harry Potter, jednak trochę lepiej :) Nie tak... młodzieżowo ;)
Lem jest wzorem niedoścignionym i nieosiągalnym dla pisarzy współczesnych :P I trudno polecać w ciemno, nie wiedząc co czytasz i cenisz w literaturze :) Językowo do Lema imho się zbliżał F. Herbert w Diunie. Pod kątem zawiłości fabularnych i wizjonerstwa może niektóre książki Dicka (te, gdzie za bardzo nie przećpał). Ze współczesnych, warto się nad Dukajem pochylić - ale pisze zawiłym językiem, który albo przypada do gustu, albo jest zniechęcający ;)

Diuna jest fenomenalna. P. Dicka też lubię. Może coś Dukaja spróbuję. "Pana lodowego ogrodu" Grzędowicza polecam, chociaż to science fantasy.
p.s. Pytałem w sumie edkraka, ale niestety filmaster nie informuje kogo komentarz komentujemy. Czemu tego problemu jeszcze nie rozwiązano nie wiem.

HELLOŁ JEST TU KTOŚ OD POPRAWEK???

Dukaj świetnie oddał hołd Lemowi w "Oku potwora" (jedno z opowiadań "Króla bólu"). Najlepszy znany mi produkt lemopodobny ;)

Ja się w sumie tak domyślałem - ale skoro rozwijamy dyskusję o książkach, to więcej opinii = lepiej ;)

Przyznam szczerze, że moja wiedza z literatury SF jest dosyć mierna (lekko powyżej 20 powieści), więc posypię samymi banałami, o których każdy słyszał: "Diuna", "Rzeźnia nr 5", "Kongres futurologiczny", "A Clockwork Orange". Z mniej znanych bardzo lubię "Czwartą epokę" od Kobo Abego (choć niektórym może się wydać lekko kiczowata).

Solidna pozycja w tym gatunku.

aiczka
avrewska
krzysztofek1003
tzr
tzr
beznazwybez
AgaL
Habdank
nutinka
niebieskiptak
peterpp2200