Oczy szeroko zamknięte (1999)

Eyes Wide Shut
Reżyseria: Stanley Kubrick

William wyrusza na nocną eskapadę, po tym jak żona opowiada mu o swoich nocnych fantazjach erotycznych z innym mężczyzną. Eskapada ta może zagrozić jego małżeństwu, a jego samego uwikłać w zagadkowe morderstwo o podłożu seksualnym. William doświadczy lęków i zwątpienia, pozna prawdę o sobie samym i nauczy się przebaczać innym.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Niby Kubrick, niby dobrze, a jednak coś nie zagrało. Czyżby miała na to wpływ przedwczesna śmierć geniusza?

Do dzisiaj mam watpliwosci, o czym jest ten film. W polowie Kubrick, w polowie aleosochozi. Szamotajacy sie Tom Cruise, ktory w tym filmie mial chyba pierwsze przeblyski "scientology freak".

Małżeństwo to coś, co w filmach zdarza się zwykle na końcu. Ale u Kubricka nie może być standardowo. Nie jest to może najlepsze, co nakręcił, ale ja osobiście lubię.

Mój przyjaciel po obejrzeniu tego filmu orzekł: "nie wróżę długiego małżeństwa Kidman i Cruise'owi po tym filmie". I stało się.

Siłą rzeczy po takim obrazku zaczynam zastanawiać się nad mrocznymi myślami którymi być może nie chciał się ze mną dzielić drugi człowiek.

Mimo wszystko nie było tu napięcia i tej specyficznej wibry obecnej choćby w Lśnieniu.

Strasznie nierówny film. Początek, gdy nie ma jeszcze tych balów maskowych i orgii, jest świetny, ale z czasem wszystko zaczyna się robić niepotrzebnie udziwnione... Mógł być z tego bardzo dobry film, ale nie jest.

Mam jedno zasadnicze pytanie: po co?

Konfucjusz70
Chlebo
JoannaChmiel
osiuuu
JUMAN
bartje
kurczaczek
AgaL
ArsDiavoli