Fargo (1996)

Reżyseria: Ethan Coen, Joel Coen
Scenariusz: ,

Sprzedawca samochodów postanawia zaaranżować porwanie swojej żony, by wymusić na bogatym teściu duży okup. Do tego celu wynajmuje dwóch nie do końca normalnych oprychów. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Marge Gunderson będąca w bardzo zaawansowanej ciąży. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Świetnie nakręcone z dopasowanymi, świetnymi rolami (McDormand, Macy - idealne postacie!). Głupota i zbędność zła wobec śmiesznej prostoty dobra przedstawiona w pełnej krasie.

Najlepszy film braci Coen.

Groteska - miszmasz: ludzkie słabości, i żądze, obłęd, pani detektyw w ciąży, palec przypadku, dziewiczy śnieg i na śniegu krwiste ślady. Cali bracia Coen w dobrej formie :) Dla miłośników.

Bardzo gorzka komedia o głupocie i bezmyślności Amerykanów. Pod tym względem cenna. Niestety, nudnawa.

Śnieżna sceneria. Znakomita muzyka i aktorstwo. Precyzyjny scenariusz. Nawet papieros Grimsruda zagięty jest tak jak powinien. Pozycja nr 1 w dorobku braci.

Coenowie w najwyższej formie.
Błyskotliwy scenariusz i genialne role ich ulubionych aktorów…

Kino moralnego niepokoju po amerykańsku. Czy można mówić o odpowiedzialności moralnej w stosunku do kolesi, którzy najpierw oglądają kreskówki, by za chwilę mordować z zimną krwią?

Dobra, miejscami nieco makabryczna, sensacja z czarnym coenowskim humorem. Dłuższy czas po obejrzeniu byłem w dziwnym nastroju. Trudno tak po porstu przejść do porządku dziennego. Nie wiem tylko czy to starcza żeby określić film wybitnym. Na razie asekuracyjnie 7/10. Może z czasem urośnie.

Film dopracowany w najmniejszych szczegółach. Świetne kino o ludzkich zachowaniach. Rewelacyjna Pani Sierżant:)

Film mnie nie przekonał. Miejscami był zabawny, ale jako satyra na społeczeństwo amerykańskie nie wniósł nic nowego do tematu.

Może się wydawać, że to kolejna brutalna historyjka spod rąk braci Coen. Nawet jeżeli tak jest, to ich dzieło świetnie porozumiewa się z widzem językiem filmu. Tutaj nie do końca jest ważne jaka jest historia. Tutaj formę doprowadzono do perfekcji.

Poruszający film o bezmyślności.

Kolejny ponury film z psychopatę, ale fantastyczna postać policjantki zupełnie go zmienia. No, może niezupełnie, ale czyni oryginalnym, ciekawym i nie tak przygnębiającym.

świetne zdjęcia i ciekawe kreacje aktorskie, ale to już wszystkie zalety Fargo. Zdecydowanie wolę braci Coen serwujących filozoficzną opowieść o współczesnym Hiobie niż marnujących talent na kiepskawy thriller dla półdebili. Tacy "Łowcy głów" zostawiają Fargo w tyle o dobrych kilka długości,a przecież nie są wybitnym przedstawicielem gatunku.

Och, ale z doborem słów to Ty masz, widzę, ciągle problem. Nie podobało się, to się nie podobało, ale czemu od razu połowę (jak nie lepiej) Filmasterów od półdebili wyzywać? Co to za ptak, co sra we własne gniazdo?

Dramatiker pisze dramatyczne opinie. ;-)

Nie twierdzę, że tylko ludziom mało inteligentnym ten film mógł się podobać. Ale czy to nie jest banalne? Przestępcy to idioci, zabijają wszystko co stanie im na głowie, a całe życie to banalne dialogi. Jeśli ta banalność złą ma być głównym przesłaniem filmu, to po co robić taki film? Dobre dialogi, niby ciekawe sceny, ale np. to, ze policja gada o głupotach oglądając trupy nie zrobiło na mnie wrażenia, w przeciwieństwie do sceny w Kontrolerach, gdzie człowiek podawał przepis wygrzebują ciało spod pociągu. Nie wiem, może ja jestem półdebilem bo nie umiem wychwycić czegoś, co nie jest podane wprost na ekranie, ale od braci Coen oczekuję znacznie więcej, zwłaszcza po A Serious Man.

"A Serious Man". Masz na myśli tę komedyjkę typu "shit happens", którą tylko ktoś ubogi duchem może uznać za lepszą od Fargo? :) Nie szufladkowałabym Fargo od razu jako thrillera, to bardziej makabryczna farsa, bardzo w stylu braci Coen, a tym samym trochę trudna do porównania z czymkolwiek. Banalność zła? Bardziej prozaiczność i przypadkowość. Po co kręcić o tym film, nie wiem. Mnie się podoba w każdym razie.

Fargo i Serious Man to dwa tak różne filmy i gatunkowo, i stylistycznie, że chyab tylko jeden z nich mógł się podobać konkretnej osobie. Ja zdecydowanie wolę SM, chociaż urzekł mnie dopiero za drugim razem. Za pierwszym pewnie nie zrozumiałem, może tak samo będzie z Fargo? :-)

Ja to w zasadzie lubię SM (widziałam 2 razy), ale jednak dużo mniej niż Fargo. Spróbuj, może za drugim razem Cię zaskoczy. ;)

Oba slabe i dla poldebili. Nie umywaja sie do Bartona Finka i Big Lebowski ;)

Borys spróbuj obejrzeć A serious man drugi raz,imo to jeden z tych filmów, które za drugim razem smakują dużo lepiej.

Ojcze, zgadzam się z Tobą w pełni (choć mimo wszystko bracia Coen nakręcili więcej dobrych filmów, niż te przez Ciebie wymienione).
Jednak sięgając po "obiektywną" miarę jaką jest przeprowadzona wśród kilkuset krytyków i reżyserów ankieta Sight & Sound (http://explore.bfi.org.uk/sightandsoundpolls/2012/) najlepszym filmem braci jest "Big Lebowski". Howgh!

wszystko spoko, doceniam, ale w ankietach na najlepszy film S&S; czołowe kilkadziesiąt miejsc zajmują filmy powstałe przed bierzmowaniem mojego ojca :-) nie mowie, ze sie nie znaja, ale sa troche oderwani od rzeczywistości jak na moje

Och, Frances...

Chyba muszę obejrzeć :D

Wiem, że przerysowanie bohaterów jest celowe ale i tak, po pewnym czasie, niemożebnie mnie irytowało.

duzulek
adi1957
JustynaNowakowska
MRZVA
Proplasmtgx
clayman
slowcheetah
JoannaChmiel
edytasob
RobinHa