Plan lotu (2005)

Flightplan
Reżyseria: Robert Schwentke

Podczas lotu z Berlina do Nowego Jorku, na wysokości kilkunastu tysięcy metrów, Julia, 6-letnia córka Kyle Pratt (Foster), znika bez śladu. Ale czy istotnie? Nikt na pokładzie samolotu jej nie widział, i nikt nie wierzy Kyle, że dziewczynka leciała razem z nią. Osamotniona i zrozpaczona Kyle desperacko stara się zachować zdrowy rozsądek, może polegać tylko na sobie i rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia córki.

Obsada:

Pełna obsada

Tak debilnego scenariusza nie widziałem od dawna. Wciąż nie mogę wyjść z szoku, że ktoś się pod tym podpisał.

Ale aż na dwójkę? No dobra, ja uwielbiam Foster, obejrzę z zachwytem nawet reklamę pasty do zębów, jeśli kiedyś zdecyduje się ją reklamować ;)

No na początku oglądałem film z zainteresowaniem, bo byłem ciekawy jakie będzie uzasadnienie zniknięcia córki, ale jak się wyjaśniło, to przecierałem oczy ze zdumienia. Pomysł nieprawdopodobny i niedorzeczny...

Zapowiada się nawet ciekawie - na pokładzie lecącego samolotu znika dziecko. Brak dziecka jest tym, co trzyma w napięciu. W momencie gdy dziecko znów się pojawia, pozostaje tylko czekać na zakończenie, które będzie wiadomo-jakie. Wszystkie wysiłki Foster, żeby coś z tego wycisnąć spaliły na panewce. Etam.

Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo z Twojej recenzji wynika, jakoby film był nudny i przewidywalny. Tymczasem dla mnie był zupełnie nieprzewidywalny - jak się okazało o co chodzi, to byłem w ciężkim szoku i oglądałem film do końca z otwartymi ustami, nie wierząc w to co widzę. Niedorzeczność całej historii i scenariusza była dla mnie szokująca. Bardzo, bardzo, bardzo głupi film.

Przyznam Ci się szczerze, że pękłam, kiedy zobaczyłam słynny dział awioniki, który wyglądał co najmniej jak mostek kapitański na Enterprise. Toteż kiedy okazało się, gdzie jest dziecko, miałam już szok za sobą, pokiwałam tylko głową i zaczęłam czekać na happy-end, który był pewny jak śmierć i podatki. Nie przejmowało mnie już zbytnio, na który z setek idiotycznych sposobów on nastąpi, bo byłam pewna, że autor wymyśli coś twórczego. :)

Ja nie mogłem wyjść z podziwu dla planu terrorystów, przemyślany od A do Z ;)

Scenarzysta musiał mieć przestępczy umysł. :)

W sam raz na niedzielny wieczór w telewizji. Nawet ciekawe rozwiązanie zagadki.

Jakie ciekawe rozwiązanie??!! Przecież to bzdura do 10-tej potęgi. Normalnie nie mogę, jak ktoś mówi cokolwiek dobrego o tym filmie, to mnie krew zalewa.

Uwaga, zdradzam dalej fabułę, choć właściwie to żadna strata bo film obraża logikę i nikomu nie życzę, żeby go oglądał.
Twoim zdaniem to logiczny plan - porwać dziecko po to, żeby zrobić z kobiety wariatkę... żeby co? Żeby wszyscy uwierzyli nagle, że ona tylko udawała wariatkę, a naprawdę jest terrorystką? Tylko po co udawała wariatkę??!! To w Twoich oczach uprawdopodobnia fakt, że jest terrorystką?!! Aha, i wcześniej latała po całym samolocie i z wszystkimi rozmawiała, a nagle stwierdza, że będzie rozmawiała tylko za pośrednictwem tego ochroniarza i to oczywiście nikogo nie dziwi?! A rząd ot tak, nie widząc nawet bomby i nie rozmawiając z terrorystką (sic!) przelałby pieniądze na jej konto??!! Jest jeszcze więcej niedorzeczności w tym filmie, ale już nie mam siły pisać, bo się zaczynam denerwować. Powiem krótko: jest to najbardziej niedorzeczny film jaki w życiu widziałem. A widziałem sporo...

Nie rząd tylko zarząd. I w takiej sytuacji nie jest to całkiem głupie. Jak baba jest walnięta to dać jej $50m a jak wyląduje to w czapkę... Więcej nie zamierzam tłumaczyć ani filmu ani siebie z tego, że mi się podobał. Nie napisałem, że ciekawe == prawdopodobne i przyjmowanie takiego założenia jest nie na miejscu.

Sorki, każdy pewnie ma parę takich filmów, które przyprawiają go o zgrzytanie zębów...

Jeszcze jeden "genialny" pomysł scenariuszowy: terroryści przygotowują cały wielki spisek, z zabójstwem męża, podłożeniem bomby do trumny, sfałszowaniem kart pokładowych itd. po czym wychodzi na to, że "założyli sobie", że nikt dziewczynki w samolocie nie zapamięta, bo przecież wystarczyłoby, że Jodi Foster wyszła do toalety i poprosiła kogoś o rzucenie okiem na małą, a cały misterny plan ległby w gruzach... Ech.. :)

Bardzo dobre kino sensacyjne. Trzyma w napięciu i trzyma się tematu, czyli jest takie, jak powinno być - szkoda, że nie widziałem w kinie, tam na pewno byłoby jeszcze lepiej widać techniczne zalety. Dodatkiem do gatunku jest jednak rola Foster, która z niespecjalnie prawdopodobnej historyjki zrobiła (w miarę możliwości) wiarygodny emocjonalnie dramat matki walczącej o bezpieczeństwo dziecka. Jak na kino komercyjne bardzo dobra produkcja. Żebym wyżej ją ocenił, musiałaby ustanowić nową klasykę.

No nie, litości... przecież ten film jest totalnie bez sensu. Nic się w nim nie trzyma kupy. Plan terrorystów to największa niedorzeczność jaką widziałem w kinie.

Taki trochę Azyl 2. Przy czym Azyl był lepszy. Scenariusz lekko mdławy i przewidywalny jeśli ktoś uważnie ogląda... Jednym słowem zawiodłem się, chociaż obsada dobra.

avrewska
JuliaSwiesiulska
chininadlanel
Szklanka1979
PiotrKowalski
liz29
angela2700
jakilcz
jhsdsdkf
typix