Habemus Papam - mamy papieża (2011)

Habemus Papam
Reżyseria: Nanni Moretti

Habemus Papam – mamy papieża wbrew pozorom nie jest filmem o Janie Pawle II, choć główny bohater, nowo wybrany papież, tak jak on chciał w młodości zostać aktorem. Nie jest to też film antyklerykalny. Nanni Moretti nie szokuje widzów, ani nie pozwala sobie na łatwą krytykę Kościoła i religii.

Kiedy kręciłem film, wciąż pojawiały się informacje o aferach seksualnych i malwersacjach finansowych – mówi. – Ale zamiast angażować się w bieżące spory, wolę zadawać uniwersalne pytania.

W wizji Włocha 115 kardynałów i tłum zgromadzony na placu św. Piotra czekają na nowego papieża, a ten – przerażony odpowiedzialnością – ucieka z Bazyliki.

Habemus Papam… jest hymnem na cześć codzienności. Na przekór regułom skostniałej instytucji księża odkrywają spontaniczność, niedoszły papież na rzymskiej ulicy przypomina sobie o zwyczajnych, drobnych przyjemnościach. Zastanawia się, czy ma prawo przewodzić cudzej wierze, jeśli nie umiał ułożyć własnego życia. Z pozornie lekkiej komedii obraz przeistacza się w przejmujący dramat. Moretti pokazuje religię, psychoanalizę i sztukę jako różne sposoby poszukiwania sensu. Takiego sposobu na życie, by niebo przestało być boleśnie puste.(www.nowehoryzonty.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Świetny film, zupełnie niespodziewanie. Genialna rola Piccoli jako papieża. Nawet Stuhr nie tak zmanierowany jak zwykle. Fajny klimat, lekko surrealistyczny, polecam.

Jestem pod wrazeniem subtelnosci tego filmu oraz sposobu w jaki rezyser wydobyl z aktorow cala palete emocji od wrzasko-placzu po euforie. To taki typ utworu, ktory nie obraza inteligencji widza i daje poczucie obcowania z czym wyjatkowym i oryginalny. Nanni Moretti jestes na mojej liscie ulubiencow!

Niezwykle wyważony film, zręcznie łączy elementy tragiczne i komiczne. Moretti uczłowiecza papieża i kardynałów, za co należą się mu wielkie brawa. Dla pewnych środowisk będzie to film nie do przyjęcia, ale mnie się wydaje, że jest głęboko chrześcijański. Tego mi brakowało - dobrego, włoskiego filmu.

W zasadzie jest lekko i z wdziękiem, ale pod tym gruba warstwa samotności i wyobcowania. Nie tylko zresztą papieskiej, bo i purpuraci to po prostu starsi panowie, pozamykani w klatkach kościelnych tradycji, którzy zaznają nieco spontanicznej radości tylko w tym dziwnym, pożyczonym czasie zawieszenia, gdy nowo wybrany papież wałęsa się po Rzymie. Gdzieś ponad tym wszystkim Bóg, który ponoć czegoś wymaga, głównie za pośrednictwem zestresowanego rzecznika prasowego. Ciekawe spojrzenie z ukosa.

Właściwie to jest film tylko o ludziach, Bóg ma tutaj marginalne znaczenie, nawet dla kardynałów i samego papieża. Są sługami tradycji, zagubionymi, bo ta tradycja jest pusta i to chyba Moretti wytyka Kościołowi.

Offtopic mode on BTW Esme widziałaś to na pokazie prasowym w Muranowie?

Ja jednak mam wrażenie, że papież się z Bogiem zmaga i że jego wycieczka w miasto jest czymś w rodzaju modlitwy w Ogrójcu. Co więcej, kilkukrotnie mówi o tym, że Kościołowi potrzebna jest reforma (której nie ma siły przeprowadzić) - więc domyślam się, że jego stosunek do tradycji jest raczej zdystansowany. Jeśli odczuwa ciężar swojego losu, to nie dlatego, że jacyś staruszkowie wybrali go na przewodnika ogromnej instytucji - to by była przecież zwykła aktorska trema - tylko dlatego, że jego wiara jest silna i że on nie potrafi podążyć za jej wymogami. Wszystkie te rozterki nie czynią oczywiście Boga ani trochę bardziej rzeczywistym, papież wierzy w niego, więc mocuje się poniekąd z własnym wyobrażeniem na Jego temat.

Jeśli chodzi o wytykanie Kościołowi skostniałości i duchowej pustki - wg mnie Moretti nie odczuwa jakiejś specjalnej potrzeby zarzucania Kościołowi czegokolwiek. Pokazuje kardynałów jako zwykłych ludzi, pijących kawę, grających w piłkę i wypełniających tradycyjny obowiązek wybrania papieża, nie oglądamy ich podczas praktyk religijnych - być może ich wiara jest bardzo żarliwa, z tego filmu nie dowiemy się wiele na ten temat. Oglądamy po prostu samotnych staruszków ubranych w sutanny - z ateistycznej perspektywy (Moretti jest niewierzący, tak jak jego postać w tym filmie) duchowni tak się właśnie prezentują.

Offtopic - no jasne! Oceniłeś film jakoś tuż przede mną, więc pewnie byliśmy na tej samej projekcji. :) Może mnie nawet zauważyłeś, tylko nie wiedziałeś, że to ja - ostatnio rzucam się w oczy, bo brzuch już bardzo wielki...

Coś czuję, że odebrałem ten film dziwnie. Dla mnie papież był tutaj najmniej ważny. Kardynałowie, rzecznik prasowy, psychoanalityk, byli bardziej wyraziści, dużo bardziej obecni. Mimo że wszystko kręci się wokół niego jest cały czas bierny, tak naprawdę zdobywa się tylko raz na działanie. Nie wiem czy to kwestia konstrukcji filmu, czy tylko mojego odbioru (podejrzewam to drugie), ale uciekający papież okazał się ciekawym punktem wyjściowym dla fabuły, ale niezbyt ciekawym obiektem do obserwacji (przynajmniej na tle pozostałych postaci). Może tak miało być, człowiek pełen wątpliwości ginie w tłumie innych.

Rozterki papieża odebrałem raczej jako niepewność własnej wiary. Jak można przewodzić skoro się nie ma pewności, a ten bohater z opoki ma niewiele. Nie ma gdzie znaleźć siły by udźwignąć swój los. Zachowuje się jak osoba, która nie potrafi poradzić sobie z oczekiwaniami innych. Gdyby był człowiekiem silnej wiary miałby pewność, może widziałby w swoim wyborze boską wolę.

Moretti unika krytyki Kościoła, odrzuca wszystkie bieżące i przeszłe problemy tej instytucji. To fakt, jednak tym bardziej uderza to jak kardynałowie instrumentalnie traktują religię. Tylko papież modli się tu naprawdę (ale też został postawiony w sytuacji, co tu kryć, ekstremalnej), a te prześmiewcze prośby do Boga o to by nie zostać wybranym to nic innego ja modlitwa przed klasówką nienauczonego ucznia. Oglądamy sympatycznych staruszków, ale biorących leki antydepresyjne, środki nasenne itp. Choroby ciała, czy może też choroby duszy? Żadnej oczywistej odpowiedzi, ale dość by zacząć insynuować.

Offtopic - w takim razie na pewno Cię widziałem, siedziałem w tym samym rzędzie, po twojej prawicy ;)

Nie każdy może prowadzić, niektórzy muszą być prowadzeni. To myśl przewodnia tego filmu. Kardynałowie gromadzą się i w wspólnocie mogą słuchać jednego wśród nich - papieża. Gorzej, gdy papież nie czuje się na siłach dźwigać problemów tego świata. I wcale nikt mu tego nie zazdrości. Konklawe jest jak odbijanie piłeczki.

Hipotetyczna sytuacja - kryzys papieża - to intrygujący punkt wyjścia, bo od początku zakłada wyjątkowość. Pocieszające jest, że Moretti nie uczynił, z tak nieważkiego problemu, ostrej satyry na temat życia w Watykanie. Jednocześnie udało mu się nie popaść w przesadę traktowania społeczności kardynałów dobrodusznie. Za obiektywem pokazuje ich jako nieco samotnych i zwichrowanych staruszków, jednak o odpowiedniej godności urzędu, a będąc w roli uwięzionego wśród nich, nieskutecznego psychologa papieża, stara się ich trochę zrozumieć, podyskutować o niereligijnych aspektach życia, a w końcu uspołecznić. Jednak tylko papież pozwala sobie na poznanie prawdziwych ludzi.

Zaskakująco dobry film, zwłaszcza jeśli się dostrzeże elementy komediowe. :) Piccoli znakomity! Stuhr oczywiście też. Sam pomysł nowo wybranego papieża, którego nagłe (nie)szczęście przygniata i który poddaje się psychoterapii, aż się prosił o zrealizowanie, dziwne, że dopiero teraz ktoś się tego podjął. Bardzo sympatyczny film, bez jadu i epatowania religią.

W kręgach watykańskich krąży plotka, że u Benedykta XIV alias Josepha Ratzingera znaleziono ostatnio dvd z filmem Habemus papam. No i mamy skutek.

Podobał mi się ten film, ale gdy chodzi o główny wątek fabuły nie wydaje się zbyt realistyczny. Wiadomo, że nie każdy nadaje się na przywódcę, ale przecież kardynałem (w dzisiejszych czasach) nie zostaje się z przypadku. Tak samo jak w korporacji, w hierarchii kościelnej wspiąć się na szczyt to nie tylko kwestia kompetencji i cnót ewangelicznych; potrzeba "powera", pleców i sprytu, żeby się nie zakopać w gąszczu intryg. Poza tym zastrzeżeniem film zwłaszcza dla katolików wart obejrzenia, bo trochę odczarowuje papiestwo.

MureQ
PiotrKowalski
jakilcz
Lenoloc
tropicielkoni
dominikakostka
xxtpsaxx
dobrawrozka
asthmar
wojtekacz