Gra o honor (1998)

He Got Game
Reżyseria: Spike Lee

Jake siedzi w więzieniu za zabójstwo żony. Dostaje jednak propozycję nie do odrzucenia, wyjdzie na wolność na warunkowe zwolnienie i jeśli uda mu się, w tym czasie, namówić jego syna Jesusa, wschodzącą gwiazdę koszykówki, żeby wybrał studia na uniwersytecie stanowym. Problem w tym, że po śmierci matki Jesus znienawidził ojca i nie chce z nim rozmawiać.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

To nie tylko dobry, ale film świetny, prawdziwa sztuka filmowa. Dlaczego tylko 7? Bo jest tak smutny, że wolałbym go nie obejrzeć.

Denzel Washington to całkiem niezły koszykarz, a Ray Allen to całkiem dobry aktor. Spike Lee zrobił jeden z najlepszych filmów o sporcie.

W końcu to, obok Jacka Nicholsona, jeden z największych fanów NBA wśród ludzi filmu. Dodaję do wishlisty.

Lee ma niewielki rozgłos na Filmasterze, a to najbardziej znany czarnoskóry reżyser na świecie. Jego "Do the Right Thing", którego do tej pory nie widziałem jest np. na liście AFI 100 najlepszych filmów wszech czasów.

bartje
beznazwybez
liongotie
JUMAN
jango
borowqa007
korbs
NikoPL
matadu
TomaszGarasinski