Koniec z Hollywood (2002)

Hollywood Ending
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz:

Reżyser Val Waxman (Woody Allen), chociaż jest laureatem dwóch Oscarów, to od dawna nie nakręcił żadnego filmu. W związku z tym z coraz większą frustracją szuka okazji powrotu do kariery. Gdy wreszcie nadarza się sposobność, staje przed trudnym wyborem: pracować ze swoją byłą żoną Ellie (Téa Leoni), która rzuciła go, by związać się z szefem studia filmowego (Treat Williams), i pogodzić się z tym, że to właśnie on ma finansować jego film, czy stracić być może ostatnią szansę powrotu.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Jeden z gorszych filmów Allena który ostatnio kręci na zmianę film dobry i słaby. To miała być chyba krytyka Hollywood, ale wyszło rozlazłe i przydługie oraz średnio śmieszne coś.

Film jak film, nawet zabawny. Nic odkrywczego. Ale jedna rzecz jest groteskowa: film nakręcony (w filmie) przez niewidomego reżysera przez amerykańską widownię został odebrany jako gniot, natomiast Francuzi, którzy wg Allena nadają ton europejskim trendom (pewnie sporo w tym prawdy) potraktowali ten bełkot jako arcydzieło! Reasumując, Europejczycy dla Allena są głupkami, natomiast Amerykanie wprost przeciwnie; o dziwo, w Europie, a na pewno w Polsce, często to Amerykanie są uważani za osoby z tej pierwszej grupy. Może Woody Allen jako Amerykanin zna lepiej swoich rodaków, może tylko chciałby widzieć ich takimi, a może siebie uważa za autorytet i społeczeństwo amerykańskie ocenia przez taki pryzmat? Mam jednak spore wątpliwości co do jego znajomości Europejczyków.
Swoją drogą i tak dobrze, że w scenariuszu nie było, że to w Polsce nieudany film ślepca zrobił furorę i okrzyknięty został arcydziełem, bo w swojej twórczości Woody niejednokrotnie wyraził pogardę wobec Polaków.

Ciekawe. A gdzie konkretnie Woody jeździł po naszych rodakach?

Wszystkiego dokładnie nie pamiętam, ale w którymś filmie był tekst, że "gdybym urodził się w Polsce, byłbym abażurem". Przyznam, że dowcipu nie rozumiem, ale czuję w tym pogardę dla Polaków. I na pewno wzmianek o Polsce jest u Woody'ego więcej, a nigdy nie zauważyłem, żeby było to powiedziane w pozytywnym znaczeniu.

Że też tego wcześniej nie dostrzegłem, ale faktycznie http://www.filmweb.pl/person/Woody+Allen-1/discussion/Nawiązania+do+Polski+w+filmach+Allena-2070421
Chyba ma to związek z Szoa, ale i tak przykro...

"Najgorsze są oczy tych, którzy nie rozumieją dowcipu, kolego."
Podobno po obejrzeniu "Dyktatora" Hitler powiedział, że zrobi z Chaplina abażur. Oczywiste, że ten akurat żart nie ma nic wspólnego z Polakami, tylko z tym, co spotkało Żydów urodzonych w Polsce. Allen dość często żartuje z Holocaustu.

Doktorze, jesteś nieocenioną skarbnicą wiedzy wszelakiej. Nigdy bym nie wpadła na to, skąd się wziął ten abażur, a dzięki Tobie już wiem. :D

I ja dziękuję za wyjaśnienie. Choć nie widzę żadnego źródła. W wiki czytamy, że Hitler prawdopodobnie nie obejrzał Dyktatora.

Bo tak naprawdę to "gdybym urodził się w Polsce, byłbym abażurem" trudno uznać za żart. To raczej stwierdzenie faktu. Nie wiedziałam tego wcześniej (o mydle, włosach itp. się słyszało), dopiero Doktor mnie naprowadził, ale faktem jest, iż w obozach koncentracyjnych powstawały abażury z ludzkiej skóry (podobno żona komendanta Dachau miała takie hobby). Gdyby Allen (rocznik 1935) urodził się jako polski Żyd, mógłby skończyć jako abażur. Ot, po prostu.

Faktycznie. Dziś procesor przemęczony, ale w końcu załapałem. Pisząc "Chyba ma to związek z Szoa" miałem na myśli ogół antypolskich gagów Allena. A uwaga o abażurze, tak jak piszecie, faktycznie ma związek z Szoa jeszcze bardziej bezpośredni.

No tak, historia z Hitlerem i Chaplinem to może legenda ludowa (nie mam pojęcia gdzie to słyszałem), tym niemniej żart Allena i tak wydaje mi się czytelny.

Teraz jest zrozumiały. Ale wątpię, by większość o tym wiedziała. Poza tym, pozostaje inny problem, tak jak w wypadku określenia "polskie obozy koncentracyjne". Wiele osób będzie, być może, przekonane, że to Polacy są, byli, największymi zwyrodnialcami i robią, a przynajmniej robili, z ludzi abażury czy inne meble; bo nie wiedząc co autor miał na myśli (można chyba uznać, że faktycznie o to chodziło co napisałeś) tak można zrozumieć "gdybym urodził się w Polsce byłbym abażurem". Zdanie "gdybym mieszkał w Polsce podczas drugiej wojny światowej, hitlerowcy zrobiliby ze mnie abażur" byłoby bardziej przejrzyste, tyle, że ktoś musiałby dodać, że "hitlerowcy nie byli Polakami", żeby zupełnie rozwiać wątpliwości, bo z czasem i to staje się coraz mniej oczywiste.

Bez przesady :) Hitlerowcy to już popkulturowy klasyk i nawet jak ktoś nie ma pojęcia o historii, to raczej potrafi określić ich narodowość. Może to ranić nieco narodową dumę, ale naprawdę więcej ludzi na świecie słyszało o tym, kim byli hilterowcy, niż o tym, kim są Polacy.

Problemem dla przeciętnego odbiorcy jest raczej to, że Allen w ogóle pomija w tym żarcie hitlerowców, licząc najwyraźniej na to, że widz jest świadomy tego, kto robił te abażury i kiedy. Ale w sumie ciężko wjeżdżać na Allena, że robi filmy (i żarty) dla widowni dysponującej jakimś kapitałem kulturowym. Tak samo jak z żartem o Wagnerze ("kiedy go słucham, mam chęć najechać Polskę"), który przy odrobinie złej woli też może być uznany za antypolski.

Raczej za antywagnerowski ;) Wagner nic do Polaków nie miał, nawet w młodości napisał uwerturę "Polonia". Jak widać, żartować nie jest łatwo ;)

Wydaje mi się, że Allen, jak ogół światowych Żydów, patrzy na Polskę jako na miejsce zagłady swojego narodu. I stąd ten cierpki humor. Jabym go mimo wszystko nie zmuszał do prostowania historii i prowadzenia polskiej polityki historycznej, bo to przecież nie jego rola i te jego żarty są dosyć subtelne (choćby w por. z tym http://www.youtube.com/watch?v=2pqsHX0_fiY)
Zgadzam się tutaj z Esme i (chyba) doktorem, że najlepsze żarty to są te na granicy zrozumiałości, więc takie dookreślanie, jakie proponuje wyżej tropicielkoni, nie byłoby dobre. Hermetyczny humor ma swój urok.

Tak, ja też uważam, że żart: "Gdybym urodził się w Polsce, to w związku z prowadzoną przez hitlerowskie Niemcy zagładą Żydów - której jednym z elementów było przerabianie szczątków ludzkich na elementy wyposażenia wnętrz - byłbym najprawdopodobniej świeczką lub abażurem" jest mniej śmieszny niż oryginał ;)

Ja tam się uśmiałam. ;D

Dla mnie, ta wersja jest dużo lepsza!

Efunia
MRZVA
bartje
AniaVerzhbytska
MureQ
PiotrKowalski
PedroPT
psubrat
Birdman
fender