Kevin sam w domu (1990)

Home Alone
Reżyseria: Chris Columbus
Scenariusz:

8-letni Kevin McCalister Macauley Culkin staje się "panem na włościach", gdy jego rodzina w ferworze pakowania zapomina go zabrać na świąteczne ferie.To co z pozoru wydawało się być spełnieniem marzeń: nie ma rodziców, nie ma strofowania, jest pełna swoboda i żadnych awantur, stało się prawdziwym utrapieniem. Kevin musi ochronić dom przed włamywaczami Joe Pesci i Daniel Stern używając całej swej dziecięcej wiedzy z zakresu robienia psikusów i montowania pułapek.

Obsada:

Pełna obsada

Czy ktokolwiek potrafi ocenić ten film? Film i tylko to, bez choinki w pokoju, uszek na stole i rodziny fałszującej znane kolędy?
Ja nie potrafię!

ej no klasyk

Oglądanie Kevina to taka nowa świecka tradycja na święta :) Bardzo miłe i sympatyczne.

Dobry film szkoda ze ma malo częsci

Może nie świadczy to zbyt dobrze o moim poczuciu humoru, ale oglądam w każde święta i tak samo się śmieję :)

Bardzo mi się podobał w podstawówce. Podobnie jak Akademia Policyjna :)

Jeszcze bawi, ale już się przejadł. W każde święta?

Fajna, pomysłowa i zabawna komedia. Szkoda, że jest regularnie recyklingowana - to szkodzi na urok.

Mam do tego filmu sentyment z dzieciństwa ;)

film z dzieciństwa:)

Ileż to razy był ten film w czasie świąt? Dobry humor, ciekawe pomysły małego Kevina.

gdyby tylko nie puszczali go w kazde swieta.

Ciekawy gdyby nie to, że w każde święta serwuje nam nasza kochana telewizja po raz kolejny tą historię.

Święta bez Kevina to jak Wigilia bez karpia.

Przez wzglad na sentyment i to, ze w czasach dziecinstwa ogladalem co swieta ;)

Kiedy oglądałam pierwszy raz nawet nieźle się uśmiałam. Przy drugim obejrzeniu stracił cały swój humor. Prosta komedyjka "na raz". Potem trzeba już znaleźć sobie coś innego do oglądania w święta ;) .

Już nikt nie pamięta nawet czy ten film jest dobrą rozrywką czy nie. Stał się symbolem TVPowskiej czkawki świątecznej i tyle.
Widziałem tylko raz i pamiętam że bawiłem się przednio.

Część pierwsza, zabawna.

Bez tego filmu nie ma świąt :D

Lekka, symaptyczna komedyjka. Stały punkt polskich stacji telewizyjnych na święta

Gdyby nie to, że w TV puszczają ten film na każde święta to pewnie miło bym go wspominała. Dzięki kilku stacjom telewizyjnym jest to najbardziej znienawidzony film jaki znam.

Ja wszystkich bardzo przepraszam. Widziałem ten film kilkanaście razy i nadal lubię go oglądać. Coś w tym jest.

Jak na film rodzinny, który ogląda się razem z dziećmi to może być, ale sam bym go nie obejrzał.

Film, do którego mnóstwo osób ma sentyment. Również ja. Naprawdę sympatyczna komedia, moim zdaniem lepsza od drugiej części. Chyba nić więcej nie trzeba pisać. Jeśli ktoś nie widział, nic straconego. Wystarczy poczekać do najbliższych świąt ;-)

Osobiście filmu nie znoszę. Myślę, że pewna stacja telewizyjna wydatnie w tym pomogła. Nawet przymykając na to oko, film IMHO w żadnym wypadku nie zasługuje na 8!

Oceniając akurat ten film nie mogę nie podejść do niego jakoś sentymentalnie, kojarzy mi się z dzieciństwem ;-) stąd pewnie zawyżona ocena ;p

Tylko dla dzieci

Może kiedy pierwszy raz go widziałem było śmiesznie...

No to do diaska skąd taka ocena. Są filmy które można objerzeć raz, bo już za drugim razem sporo tracą. Ten film każdy widział pewnie niechcący jakieś 15 razy i się nie dziwię że można zapomnieć jakie wrażenia towarzyszyły przy pierwszym seansie.

No to do diaska skąd taka ocena. Są filmy które można objerzeć raz, bo już za drugim razem sporo tracą. Ten film każdy widział pewnie niechcący jakieś 15 razy i się nie dziwię że można zapomnieć jakie wrażenia towarzyszyły przy pierwszym seansie.

Na moją ocenę wpływa ogromny wręcz przesyt spowodowany obecnością Kevina w telewizji w każde święta i niemal co drugi długi weekend. Szczerze powiem, że nie przypominam sobie jakiś specjalnych wrażeń z nim związanych.

Ja tam nie zakładam, że wrażenia były och i ach. Ja np ten rozrywkowy familijny filmik widziałem raz i nawet nieźle się bawiłem, a że go wyświetlają do wyż...nia to już inna para kaloszy. Ocena uważam winna być filmu a nie wypadkową ilości obejrzanych razów i częstotliwości natknięć na ten film w tiwi, ale to moja taka drobna sugestia...

Dobra, przekonałeś mnie, poprawię ocenę ocenę [;

Uff ;D

Krvin sam w domu - zawsze marzyłam, żeby też skończyć tak jak on ;] Proste, przyjmne, śmieszne - świąteczna komedia dla każdego. To już chyba tradycyjny punkt w świąteczne dni.

ok, home alone wiecej niz requiem dla snu? rozumiem sentyment sentymentem *ja tez mu stawiam gwiazdki glownie za to, ale give me a break

Właściwie dlaczego nie? "Requiem dla snu" to nie jest film, który każdy z miejsca pokocha i jakoś nie mam serca obruszać się na ludzi oceniających go słabo.

A że Kevin wysoko? No, dużej zbieżności gustów to Wy mieć nie będziecie :)

Szmira bez wartości.

Super familijny filmik na święta

Obejrzałam raz i już unikam

Moja ulubiona komedia świąteczna. Mały Kevin po mistrzowsku rozprawia się z dwoma gamoniami co uważają się za włamywaczy. Mimo kilku powtórek zawsze bawię się świetnie.

taka sobie komedyjka

irytujący jak polsat

Jako komedia familijna - godny polecenia ze wspaniałymi dowcipami sytuacyjnymi. Choć dzięki jednej z naszych rodzimych stacji telewizyjnych i ciągłym powtarzaniu emisji "Kevina..." to wszystko zaczyna nudzić...

Wniosek jest jeden - nie oglądać za często, a będzie cieszył.

Dobre kino rodzinne, szczególnie na święta.

Klasyka, mając lat 10 uwielbiałem, patrząc dziś...nie wiem za co.

Na Święta, w ramach...radosnego kina z dziećmi. Każdy chętnie obejrzy, nigdy się nie znudzi, ot raz do roku.

Strasznie monotonny

Niegdyś zabawny - obecnie oglądanie tego filmu jest torturą dla dorosłych i nudą dla dzieci. Jednorazowo da się obejrzeć, jednak dopada on widzów co roku na Boże Narodzenie.

Kevin sam w domu należy do klasyki kina familijnego i nie trzeba nawet pisać że film jest wart swieczki ( no może nie dlatego że każy już potrafi ów film recytować z pamięci ;P ).

byłem młodszy to mi się bardzo podobał, ale teraz leci co drugie święta i zbrzydł

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Za pierwszym razem mozna obejrzec ale potem...

Święta bez Kevina, to nie święta.

Śmieszne to za każdym razem, a więc kultowe. Uwielbiam błyszczący ząb Joe Pesci :). Pewnie reżyser nie ma pojęcia, że stworzył dzieło bez, którego duże państwo nie może się obejść w ostatnim tygodniu grudnia każdego roku. Brak tego filmu w tv wywołałby chaos i panikę. Gdyby aktor grający Kevina wpadł do Polski na święta, byłby przez tydzień noszony na rękach czego pewnie i tak by nie zrozumiał gdyby mu ktoś wytłumaczył, bo to fenomen którego sensu żadne słowa nie przekażą ;). Zawsze warto.

postrach świąt bożego narodzenia ...
nie ma co się rozpisywać. Nie mam siedmiu lat, żeby mnie taki gatunek filmu interesował...

przyjemny film, ale nic więcej, z sentymentu oglądam w każde święta ;) - no i dlatego, że mam 8-letniego synka, którego bardzo śmieszą gagi

zdecydowanie nie maje kino!

Kto nie zna Kevina? Jeśli jest ktoś taki, to prawdopodobnie wychowywał się w dźwiękoszczelnej komodzie. Kilka razy podczas świąt Bożego Narodzenia można usłyszeć ten charakterystyczny wrzask świadczący o tym, że Kevin został sam w domu.
Jasne, można się trochę pośmiać - za pierwszym, piątym, a nawet dziesiątym razem - ale nie po pięćdziesiątym.
Pomysł był dobry, telewizja go zniszczyła.

Zabawna komedia slapstickowa dla dzieci, mogąca posłużyć także jako niepokojący instruktaż :)

PS. Nie wiem, czemu tak wiele osób czuje się w obowiązku oglądać Kevina co roku. Ja obejrzałam raz czy dwa jako dziecko i potem skreśliłam z listy zainteresowań.

Ach, ulubiony film dzieciństwa.

Trzeba by obejrzeć go naprawdę wiele razy, żeby przestał śmieszyć. Oglądając ten Kevina po raz pierwszy popłakałem się ze śmiechu. No i najważniejsze: 'nie ma Świąt bez Kevina' !!!

on nie miał czasem 10 kat?

*lat

Film z typu "oglądnąc tylko raz, w porywach dwa razy".
Emisja w tv to nowa świecka tradycja na (nie)szczęście nie jest to tylko zjawisko występujące w Polsce.
Ocena za pierwszym razem na 10 po kolejnym razie z kolei ocena drastycznie maleje.

Kiedyś rewelka - dziś została tylko nostalgia.

Być może gdyby nie był puszczany w każde święta, nie kojarzyłby mi się z koszmarną popeliną, obecnie jednak, jest to dla mnie straszydło, które widząc przełączam kanał w TV.

klassik . oglądając pierwszy raz jako dzieciak spadałam z krzesła ze śmiechu ;)

Film, który za każdym razem chętnie oglądam.

świetny jak i zabawny.;)

Film, który nie tyle trzeba zobaczyć, ile nie sposób tego uniknąć. Świąteczny hit niemal wszystkich stacji telewizyjnych. Wielki plus za ponadczasowość!

Znudzona jestm do bólu coświątecznymi powtórkami, ale przez sentyment lubię. nic nowego. co to się dzieje z dzieckiem, jak przypadkiem zostaje samo w domu...a jak wiadomo - im dziecko mniej frasobliwe, tym więcej ciekawych zdarzeń;)

Buzz to taki postrach młodszych widzów.:)

Żelazna pozycja w repertuarze świątecznym. Za pierwszym razem śmieszy, później mniej. Ale generalnie - niezły

Zupełnie mnie nie śmieszy. Konstrukcja chwytliwa - w stylu Toma i Jerry'ego, niestety tak samo bez żadnego przekazu, puenty. Jest dla mnie ukoronowaniem sztucznie napędzanej potrzebami rynku gorączki przedświątecznej, która dla większości stanowi za cały sens świąt. Młodego Culkina lubię za to bardzo w Synalku (The Good Son) w parze zresztą z małym Elijahem Woodem

To jest jednak przede wszystkim film dla dzieci, porównanie do "Toma i Jerrego" jest bardzo trafne. Jako dziecku mi się podobał a potem w ogóle nie przyszło mi do głowy oglądać powtórek. Tradycyjnym świątecznym filmem jest dla mnie "Szklana pułapka" :D

No zgadzam się, jeśli ktoś serwuje dziecku papkę właśnie w stylu Toma i Jerry'ego. Pewnie, dzieci też nie mogą odstawać od reszty i muszą poznać i takie kiszki, ale są lepsze filmy, w których się mogą identyfikować z grającymi tam rówieśnikami. A od T&J; lepsza choćby Pszczoła Maja:)

Nie wiem, jak to jest z "serwowaniem", bo gdy pojawił się w telewizji jakiś wybór poza dobranocką, byłam już w wieku, w którym samodzielnie czytałam program telewizyjny i wybierałam interesujące pozycje. Po pooglądaniu trochę kreskówek typu "gonitwa i zastawianie pułapek" mogłam sama uznać je za nudne i powtarzalne - całkiem kształcące doświadczenie.

Teraz Kevin to już zramolały film, ale do kin wchodził w aurze najśmieszniejszej komedii w historii (przynajmniej taka opinia panowała u b. młodych widzów, pamiętajmy, że wtedy ogólnie było u nas mniej filmów dla dzieci). To po prostu trzeba było obejrzeć.

Rozumiem, ale jak dla mnie obejrzeć i zapomnieć:) A z serwowaniem to chodziło mi raczej, że od jakiegoś czasu małym dzieciom rodzice kupują bajki na DVD, a te łykają wszystko jak młode pelikany, czy to T&J;, czy inne Gumisie. No a potem to po ptakach, jak się wychowasz na czymś, to ci bliskie jest, nawet jak już nabędziesz umiejętność weryfikacji. Może stąd ta fascynacja Kevinem, bo część tych dzieci już dorosła na tyle, że używa Facebooka:D
Kevina w kinach i opinie o nim jakoś przeoczyłam:) Aha i też oglądam Szklaną pułapkę kiedy by nie puszczali, ale to zupełnie inny kaliber filmu, a więc pewnie i mniejsze spustoszenia w głowie czyni:)

Mnie odwrotnie. Podoba mi się bardziej z biegiem lat. Rozumiem doskonale kult tego filmu.

A dlaczego? Chętnie poznam szczegóły, bo może to ja od złej strony patrzę:)

Klimat tego filmu lubię. Moim zdaniem muzyka ma tu spore znaczenie. Poza tym uważam, że jest świetnie zagrany przez małolata. Wręcz chcę mu kibicować. Taki pojedynek Dawida z Goliatami. Ten film ma coś z wehikułu czasu, do którego chce się co jakiś czas wsiąść.

Tylko że Goliaci nie mają żadnych atutów, są tak naiwni i bezradni, że trzeba się bać o nich, a nie ich, a Dawid jest bezwzględnym megaspryciarzem, co czasem bywa fajne, ale nie w wydaniu dziecięcym i tylko dla dziecięcego widza. Po co wsiadać do takiego bezwartościowego wehikułu czasu i oglądać po raz enty niebotycznie głupie sytuacje, które pokazują jakie zabawne jest robienie innym krzywdy. I Culkin to nie DeNiro żeby ze względu na niego chłam oglądać. Wydaje mi się, że jednak sentyment każe dorabiać na siłę różne ideologie, choć bardziej prawdopodobnie by zabrzmiało - lubię, bo mi się kojarzy z dzieciństwem

Co roku wracam :D

papuga
redo123
JustynaNowakowska
Nietutejszy
MRZVA
jsbach
Promulgatep
MariuszKicinski
Eurymedusa
kasiarc