Iron Sky (2012)

Reżyseria: Timo Vuorensola

Pod koniec drugiej wojny światowej, gdy klęska Niemiec była już nieunikniona, pracujący w tajnej arktycznej bazie wojskowi naukowcy postanowili podjąć ostatnią próbę zachowania rasy. Przełomowe odkrycia w ramach prowadzonych przez nich badań pozwoliły im na ucieczkę i kolonizację... Księżyca. W 2018 postanowili wrócić i dokończyć podbój świata.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastuny:

Bardzo, ale to bardzo łatwo można tu było przesadzić. Ale nie przesadzono. I dobrze.

A tymczasem, meine Damen und meine Herren, właśnie zapowiedziano premierę Iron Sky na Berlinale. Już za 2 tygodnie. Bardzo jestem ciekawy, co z tego wyszło :)

W oparciu o research zrobiony na potrzeby cechowania i dodawania podobnych filmów, w tym o fotkę z oficjalnej facebookowej strony filmu (podpisaną "We're having a Christmas party at the office.") obstawiam, że to będzie skrzyżowanie "Kosmicznych jaj" z "Bękartami wojny". =D


Jak się uda, to dowiecie się ode mnie, co wyszło. Mam nadzieję, że uda mi się wbić na którąś projekcję.

Byłoby ekstra. :)

Trailer wygląda lepiej niż się spodziewałem. Myślałem, że efekty będą wyglądały zdecydowanie taniej i bardziej tandetnie. Obawiam się tylko czy nie wcisną tam za dużo elementów komediowych.

Te elementy komediowe mnie też niepokoją. Wolałbym, żeby to był humor w stylu Laibacha, czyli na tyle subtelny, żeby połowa ludzi się nie zorientowała i zaczęła protestować przeciwko gloryfikowaniu nazizmu ;)

Ja jestem ciekawa, czy pierwsze pięć minut jest zmontowane tak jak w ostatniej wersji pokazanej w "Sneak Peek" czy uwzględniono jednak uwagi widzów i wrócono częściowo do pierwotnej sekwencji :)

A tak w ogóle to przypominam, że jeszcze nie wszyscy zgłosili chęć obejrzenia "Iron Sky" w Polsce, co można zrobić tu: http://www.ironsky.net/site/support/how-to-support/

A przed chwilą odbyła się premiera kinowego zwiastuna:
http://www.youtube.com/watch?v=Py_IndUbcxc
Facebookowe liczniki lajków, szerów i komentów nie nadążają!

Fanom filmu polecam wywiad z reżyserem IRON SKY przeprowadzonym przez @Esme na Berlinale, dostępny w najnowszym numerze Filmradaru: http://filmradar.pl

Film świetnych tekstów i niewykorzystanych dużych możliwości.

Bałem się że humor może zepsuć ten film, ale nie myślałem że będzie aż tak źle. Tragiczna gra aktorska szczególnie żeńskiej części obsady wprawia w zażenowanie, a powierzone im żałosne żarty z pewnością nie pomagają. Parodiowanie innych filmów SF również wyszło wyjątkowo drętwo. Jak dla mnie największy zawód w tym roku.

Iron Sky to film braku, wszystkiego tam jest za mało - humoru, wyrazistości i oryginalności bohaterów, nawiązań gatunkowych do dzieł wcześniejszych itp. Pomysły twórców dobrze wypełniłyby krótkometrażówkę, a ponieważ zdecydowano się na film około 1,5 godziny, to w efekcie dostajemy nudną historię z przebłyskami humoru. Ładny wizualnie ale nudny i mało oryginalny fabularnie film.

Niedosyt to dobre określenie

ta, ten film jest jak popcorn z za małą ilością soli

Też nie tak do końca, bo niektóre momenty ma naprawdę niezłe. Tylko między nimi coś nie styka

No, czasem trafi się kęs z solą.

"mało -humoru, wyrazistości i oryginalności", "dostajemy nudną historię z przebłyskami humoru" itd. Jakoś mi ta fragmenty nie stykają z oceną 6/10. To w końcu film jest słaby czy niezły? :)

według mnie niezły, ale nie wyciągnięto z niego tyle ile się dało. polecam przeczytać -> http://exellos.filmaster.pl/artykul/nazisci-z-kosmosu/ :D

Bo ładny jest i ładni ludzie w nim są, i Japończyk świetnie zagrał Koreańczyka, więc dlatego podbiłem ocenę.

Ten Japończyk czyni Twoją opinię zdecydowanie bardziej logiczną. Trzeba doceniać kunszt. :)

W „Gazecie” napisali, że to „lekka, a inteligentna rozrywka”, i przynajmniej z tą inteligencją zdecydowanie przesadzili. Żarty są przegadane na-wypadek-gdyby-ktoś-nie-załapał, nawiązania do bólu dosłowne, a bohaterowie opowiadają sobie podstawy swojego świata, bo widzowie mogą nie wiedzieć, co to byli ci naziści. Na dodatek słaby montaż rozbija akcję.

Kurczę niby we wszystkim co piszesz masz rację, a mnie się ten film i tak podobał. Może to kwestia nastawienia. Nastawiłem się, że będę się dobrze bawił i dużo śmiał i tak właśnie było :)

Film na który czekałam z niecierpliwością. Stworzony w części za pieniądze fanów, nie powstał w Hollywood, przedrzeźnia poprawność polityczną, nawiązuje do memów, łączy sf z nazistami… I co? Parę fajnych scen, z których sporą część widziałam przed seansem, a poza tym … co cóż. A miało być tak pięknie.

Mogłoby być nieco bardziej złowieszczo i w niektórych miejscach można było dodać jeszcze jakieś ujęcie, żeby pozwolić widzowi jeszcze trochę się powczuwać, ale w sumie film mi się bardzo podobał. Jest dynamiczny i stanowi dość udaną kompozycję komizmu, ponurzyzmu oraz wielkich latających machin, które kochamy. Do tego spojrzenie na kwestię ratowania świata z fińskiego punktu widzenia, który jest nieco odmienny od bardziej popularnego amerykańskiego. W dodatku okazuje się, że choć wiele scen znaliśmy z wielokrotnie oglądanego zwiastuna, to ich znaczenie było jednak zaskakujące i przewrotne. Ode mnie więc głos na plus.

Cóż, bez wątpienia mogło być lepiej. Co najgorsze, szwankuje głównie to co mało kosztuje, czyli scenariusz: mało błyskotliwych dialogów, bezbarwne postaci (nawet postać grana przez Udo Kiera nie jest w pełni wygrana). No ale dam twórcom trochę na wyrost 6, za entuzjazm włożony w projekt.

No niestety. Ja też dałam 6 bardziej za entuzjazm niż za faktyczny poziom. Ale co Ty robisz w kinie na "Iron Sky", jak czeka "Cabin in the Woods"? On dostarcza wszystkiego, czego Iron Sky nie daje rady!

Ja tam dałem 7 a zastanawiałem się nad 8. Ale ja jestem prostak.

Si. Prostak, któremu podobał się "Powrót legendarnej pięści", fuj...

Jak to co? Wspieram kino niezależne. Na "Cabin..." chcę iść, ale niestety moi znajomi widzieli zwiastun w telewizji i teraz muszę ich przekonywać, że to nie jest kolejne g.. w stylu "Piły".

Byłam wczoraj i przysięgam, że nie jest. :)

Co to za znajomi, co wierzą w rzeczy pokazywane w trailerach? Zwiastun jest faktycznie bardzo nieszczęśliwy swoją drogą. :-/

We come in peace!
Obawiałem się, że poza świetnym pomysłem przewodnim, wyjdzie szmira, ale jednak fabuła dała radę.

Bardzo zabawne, podobały mi się sceny z politykami i nawiązania do Wagnera (np. te kosmiczne zeppeliny - ? - ponazywane jak bohaterowie "Tannhausera", kiedy muzyka cytuje uwerturę do tejże opery)

Rodzynka się znalazła, co jej się podoba. ;) Politycy faktycznie cool.

Ja się prawie zsunęłam z fotela jak zobaczyłam jak Tero Kaukomaa podnosi nieśmiało rączkę :D :D :D Ale to pewnie była scena dla tych, co regularnie oglądali filmowe pamiętniki reżysera :D

Był pomysł, były smaczki, ale nie było akcji, która by je skleiła w jakąś sensowną całość. Wszystko, co ciekawe w tym filmie można by spokojnie upchnąć w 5min, a to trochę mało...

Ocena 7 warunkowa - wymaga wypicia stosownej dawki alkoholu przed obejrzeniem. Wtedy śmieszy fabuła, nawiązania do innych filmów, nawiązania kulturowe itp.

krzysztofek1003
MonikaMazurkowna
Konfucjusz70
Guma
Montago
peterpp2200
beznazwybez
Polpoier
tropicielkoni
nutinka