To wspaniałe życie (1946)

It's a Wonderful Life
Reżyseria: Frank Capra

Młody mężczyzna George Bailey zniechęcony kolejnymi niepowodzeniami, stracił wiarę w sens życia. Gdy postanowił popełnić samobójstwo, niespodziewanie otrzymał pomoc. Pojawił się jego Anioł Stróż, który musiał dokonać rozmaitych czynów, by zdesperowanemu młodzieńcowi na nowo ukazać uroki życia... (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Ponoć w USA puszczają to na święta jak u nas Kevina. Po seansie śmiem twierdzić, że pod tym względem Amerykanie mają lepszy gust. Ciepła, nieco naiwna opowieść, przypominająca trochę odwróconą Opowieść Wigilijną. Prosty, ale chyba ważny morał :"Dobro powraca". Na wieczorny seans przy choince jak znalazł.

Nie wiem, jak to możliwe, ale to proste i dość "naiwne" kino, które robił Capra przemawia nawet do takiego cynicznego i czarnowidzącego wielbiciela Bergmana jak ja. ;-)

przemawia, bo daje nadzieję...

Właściwie to takie 8,5. Ciekawa historia opowiedziana w piękny sposób. I tak, wtedy to było coś nowego.
Wspaniały film o tym, że świat potrzebuje nas wszystkich.

bttfisthebest
beznazwybez
Michalwielkiznawca
alanos
Fi5heR
AniaVerzhbytska
niebieskiptak
MureQ
jakilcz
asthmar