Jack Reacher: Jednym strzałem (2012)

Jack Reacher
Reżyseria: Christopher McQuarrie

Pewnego zwyczajnego ranka w przeciętnym miasteczku zostaje zastrzelonych pięć osób wykonujących codzienne obowiązki. Wszelkie dowody wskazują na jednego człowieka: byłego wojskowego i wyszkolonego snajpera, który szybko zostaje aresztowany. Mimo długich przesłuchań, więzień nie ujawnia niczego oprócz jednego zdania, które pisze w notesie: SPROWADŹCIE JACKA REACHERA. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Ocenę podnoszę za przezabawnego Herzoga ;)

W zeszłym tygodniu było 6 i nadal jest 6. ;)
Może potrzebujesz dodatkowej zachęty?

https://www.facebook.com/zgornejpolki/posts/660159390667698

Zostało mi zarzucone, że 6 to za dużo. I moze nawet bym się z tym zgodził ale...ten Herzog, musiałem się wytłumaczyć z tak wysokiej noty :)
Więcej już chyba nie będzie. A może obejrzę drugi raz?

Jestem w stanie wymienić od groma powodów, dla których 6 to wcale nie jest za dużo. Herzog, wzmiankowana scena walki, zdjęcia, Chevelle SS396 z 1970, Camaro SS, scena pościgu, Tom robiący własną kaskaderkę, tembr głosu Rosamund Pike. To tak na szybko. Gdyby się zastanowić, na pewno znalazłoby się coś jeszcze. :)

Nawet w miarę porządna sensacja, choć miło jakby więcej rzeczy było pozakrywanych i niedopowiedzianych. Ale ma smaczki. I nawet Cruise mocno nie irytuje. Choć do powieści o Reacherze ma się nijak mały Tomek.

Nawet nieźle się to ogląda, jak na tak przewidywalny scenariusz.

Sam film może nie taki najgorszy, ale bardzo w nim było wszystko przewidywalne, schematyczne, ograne, co w przypadku tego akurat gatunku naprawdę jest bez sensu i do bani.

Za to Tom-maska-Cruise to spore rozczarowanie. Może to nie ten rodzaj kina, żeby specjalnie było co grać, ale kiedyś wydawało mi się, że to dobry i oryginalny aktor, że gra z pasją ...choćby miał zagrać i klamkę. Tymczasem tu się niewiele w ogóle działo, w oczach i w twarzy, a co dopiero, żeby coś interesującego.
Klisza i maska więc, film do ewentualnego "zaliczenia", nic poza tym.

Nawet sam tytuł sugeruje, że film jest kiepski.

Tytuł sugeruje co najwyżej, że mamy głupich dystrybutorów.

Nie wiem dlaczego, ale mnie się skojarzyło z "zabić śmiechem" ;)
A tytuł polski jest pewnie z powodu książki - " One Shot"
http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=59548

Przy okazji, chciałabym o coś zapytać, a nie bardzo wiem gdzie - czy tu gdzieś można dodawać biblionetkowe linki do ekranizacji? Widziałam taki rodzaj komentarzy, ale nie wiem jak to zrobić, a może nie każdy może?

Aha, czyli że polski dystrybutor z góry założył, że pozostałe części cyklu też zostaną zekranizowane. No w tym układzie za x lat może się okazać, że głupkami są Amerykanie. Co nie zmienia faktu, że drażni mnie ta kreatywność polskich tłumaczy. Zwłaszcza w przypadku tytułów, które nie wymagają tłumaczenia.

@aiczka Jak działa to dodawanie książek? Wystarczy wkleić link w okienko krótkiej recenzji?

Kiedyś było osobne pole, które na to pozwalało (nie pamiętam, czy "dodaj książkę" czy "dodaj link" z opcjami do wyboru, m.in. "książka"), ale potem zostało to zlikwidowane, chyba jednocześnie z uproszczeniem dodawania zwiastunów (kiedyś wybierało się, czy się dodaje zwiastun, czy cały film czy jakiś inny materiał).

Rzeczywiście widziałam gdzieś takie komentarze - pewnie tak zostały przetworzone wklejane przez nas linki (przedtem na stronie filmu był osobny blok "powiązane książki"). I były częściej do "Lubimy czytać" niż do Biblionetki, bo przez jakiś czas "Lubimy" miało przy swoich książkach blok "Powiązane filmy" i tam wpisane linki do Filmastera :)

Albo w zeszłym roku to jeszcze działało:

http://aiczka.filmaster.pl/link/1326048/

Albo wystarczy wkleić link i załatwione. Nie mam pojęcia. :)

Ja na pewno robiłam to wyłącznie za pomocą osobnej opcji, która teraz nie jest widoczna. Zawsze można wkleić po prostu linka w komentarz, tylko że to raczej nie przetłumaczy się jako "dodanie książki".

Ok, dziękuję wam. Może najlepszym rozwiązaniem będzie dodawać tylko tag "ekranizacja" w takim razie i to wystarczy.

W moim odczuciu ten film nie był, aż tak zły. Dostarczył mi odpowiedniej dawki rozrywki, a nie wymagałem niczego więcej. W skrócie to tak naprawdę spełnił swoją rolę. Inna sprawa jeśli po tego typu filmie spodziewamy się czegoś wow, z odpowiednim zaskoczeniem i wybitnym scenariuszem. Wtedy faktycznie można się zawieść.

Ja też oczekiwałam jedynie rozrywki (i starego Cruise'a) i naprawdę, myślę, że nie jestem specjalnie wybredna, jeśli o rozrywkę chodzi, ale tym razem jakoś nie rozerwało mnie za bardzo, nic nie poradzę. Skoro już od początku wiadomo, o co chodzi? Fakt, w filmie też dosyć szybko kapują, jest realizm ;)

Co mi się podobało, to bohater, tak sobie mniej więcej wyobrażam obecnie wolność - jedna koszula na grzbiecie, kasa regularnie wpływa na konto, pomieszkiwać gdzieś blisko dworca/lotniska i w razie czego, kiedy się chce, po prostu ruszyć gdzie się chce itp. Z tą tylko różnicą, że on musiał tak, a nie że tylko chciał i że to nie nikt znikąd a Jack Reacher, _ten_ Jack Reacher...

P.S. ocena niska, ale głównie dla Cruise'a. Poza tym chyba dość często zmieniam oceny, więc ;)

Guma
nutinka
lamijka
krzysztofek1003
andrzej_dzik
JUMAN
dvdmaniak
TheShowStopper
verdiana
stivo