Polowanie (2012)

Jagten
Reżyseria: Thomas Vinterberg

"Polowanie" to poruszający film, który pokazuje, jak kłamstwo staje się prawdą, a plotka, niedopowiedzenie i zła wola mogą zrujnować czyjeś życie. Lucas (Mads Mikkelsen), były nauczyciel, po stracie pracy i trudnym rozwodzie z żoną, zaczyna życie od nowa. Gdy sprawy wydają się powoli wracać na właściwe tory, nieoczekiwane wydarzenie rujnuje wszystko... (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Pewnie dałbym 9, ale w pewnych momentach absurdalność całej sytuacji, ten cały chocholi taniec i polowanie na wiedźmy nie mieści się w głowie. Niektórzy zachowywali się tak, jakby czekali tylko na wypłynięcie takiej sprawy, a osoba przesłuchująca wręcz umieszczała swoje słowa w ustach dziewczynki. O tej paranoicznej przedszkolance już nie wspominam, bo równie dobrze transparenty mogła zacząć wywieszać. Tak poważne oskarżenia wymagają poważnych dowodów.

Można o tym filmie powiedzieć trochę ciepłych słów, ale czegoś mu brak. O ile "Przelotnym kochankom" Almodovara mogłem to wybaczyć, bo jest dobrą komedią i nie musi koniecznie mieć artystycznego podtekstu, o tyle dramatowi zbudowanemu jednostajnie na jednym spostrzeżeniu mam za złe, bo nie znalazło się w nim miejsce na różne interpretacje ani wątpliwości. To tylko duży portret, brak mi było niuansów i dodatkowych wątków - a przecież to nie krótkometrażówka! Nie wczułem się w skórę głównego bohatera, bo był jakiś nieobecny i właśnie tego milczenia wobec prześladowań nie potrafiłem zrozumieć, choć mu współczułem. Zwroty akcji oczywiście były, ale w kwestii złowrogiej i prymitywnej postawy miasteczka "sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie" nic nie zmieniały, więc były za słabe i - jak dla mnie - się nie sprawdziły. Obejrzeć można bez żenady i poczucia straty czasu, ale z kina nie wyszedłem bogatszy o jakieś ważne spostrzeżenie i nie zainspirował mnie do myślenia. Szkoda.

Główny bohater jest "Skandynawem", a Ci nie słyną z ekspresji. Są też wielkimi humanistami. Tę właśnie cechę Vinterberg postanowił wyeksponować. Jak na film skandynawski i duńską mentalność jest tu całkiem sporo emocji. Ale oczywiście rozumiem, że dla polskiego widza to może być za mało.

Nie jestem aż takim ignorantem, w dodatku znam doskonale tego aktora. =} Tymczasem "Zieloni rzeźnicy" i "Jabłka Adama" strasznie mi się podobały, a w kategorii skandynawski dramat - szwedzki serial "Wallander" czy szwedzka 1. część "Millennium". O "Polowaniu" mówię na ich tle, bo wiem, że w tej kulturze też powstają dzieła mnie poruszające, a to akurat - niezbyt.

Dramatyzm dramatu to dla mnie trochę inna para kaloszy niż dramatyzm komedii czy dramatyzm kryminału. Masz może jakiś ulubiony szwedzki dramat dla porównania?

Z tym, że "Jagten" Cię nie poruszyło, nie polemizuję, bo to kwestia subiektywnego odczucia. Nie to nie i basta. :)

Jeśli nawet mam, to nie wiem, że jest skandynawski. =}

Heh. Ok. Jak się kiedyś trafi jakiś skandynawski dramat, który Cię przejmie, to po prostu się pochwal. :)

Angażująca paranoja absurdu i niedorzeczności utopiona w neurotycznym klimacie masochizmu.

+ dziecięco pretensjonalny

Masochizmu? Co masz na myśli?

Głównie dumnego Lucasa, który ani nie tłumaczy, ani nie walczy, tylko dumą swoją sam sobie dowala.

Mnie się wydawało, że to nie miało nic wspólnego z dumą. Tłumaczenie się postawiłoby go w pozycji winnego (tylko winny się tłumaczy). Chyba w "Polowaniu" chodziło o to, że przy takim oskarżeniu nie ma sposobu na obronę.

@exellos
Myślę podobnie jak inheracil. Człowiek, który jest niewinny a jest przy tym pewny siebie (a to nie duma!) i ma poczucie swojej wartości, jest dojrzały, zrównoważony i spokojny - wie kim jest, taki człowiek do nie swojej winy się nie poczuwa, nie powinno pojawić się w nim nawet lekkie zawahanie. To jest dla mnie wiarygodne, choć w pierwszej chwili trochę dziwi, faktycznie i nawet nie do końca wiem dlaczego.
Zresztą wszystko powinno być jak w sądzie - to winę trzeba udowodnić, a nie swoją niewinność.

A film jest wg mnie o tym, że kiedy rzuci się w kogoś błotem, to zawsze się coś przylepi i zostanie, nawet do niewinnego - taka natura błota, albo tego, że ktoś rzuca. Tak samo dzieje się z kłamstwem powtarzanym sto razy itp.
A może to jest o tym, że niektórym sielankowiczom i dobrym ludziom wystarczy pretekst, żeby zapolować.

Ostatnio obejrzałam jeszcze dwa filmy z podobnym motywem - Broken i Salem Falls. Wszystkie trzy są zupełnie różne, nie chodzi o porównywanie, ale można je sobie w kontekście rozpatrzeć.
No i trzy filmy - czy takie posądzenia, to może teraz jakaś plaga?

Co do ostatniego, to mnie się wydaje, że nie chodzi o ilość, ale o intensywność. Takie posądzenie w małej zamkniętej społeczności mogło być bolesne, ale możliwe do uniknięcia poprzez jej opuszczenie. Teraz gdy każda grupa jest potencjalnie otwarta i każda informacja może istnieć w obiegu dowolnie długi czas (vide sprawy przeciwko Google z powodu szkalowania przez wyszukiwarkę) temat pomówienia staje się bardziej drażliwy.

Po Vinterbergu spodziewałem się jednak więcej, ciekawe czy kiedyś zbliży się do poziomu Festen.

Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło, to że jest to świetny poradnik jak zostać pedofilem i nie zwariować. Rzeczywiście metoda przesłuchania przez pana psychologa jest "godna polecenia"(moja propozycja po tej scenie: cała władza w ręce psychologów).
Jeszcze nie tak dawno takie obrazy oglądało się jak ciekawostkę przyrodniczą. Zwłaszcza Skandynawia słynęła z poprawnościowych absurdów. Obecnie kluczowe stwierdzenie z tego filmu -"taką mamy procedurę" coraz częściej pada nad Wisłą. Witamy w lepszym świecie.
A Mikkelsen i mała Klara rzeczywiście powalają.

Baby są jednak mega wredne. I te duże, i te małe.

Uznany duński dramat, którego scenarzyści zatrzymali się kilka kroków przed genialnością. Lucas jest rozwodnikiem, pracuje jako wychowawca w przedszkolu na prowincji. Doskonale dogaduje się z dziećmi, a po robocie spotyka się z kumplami na popijawach. Pewnego razu sześcioletnia podopieczna oskarża go w nie do końca jasnych słowach o wykorzystywanie seksualne. Dyrektorka przedszkola wpada w panikę, niezwłocznie uruchamia wszystkie procedury. Lucas natychmiast traci pracę, do jego drzwi puka policja, wszyscy znajomi odwracają się od „zboka”... „Polowanie” ogląda się znakomicie. Wielka w tym zasługa Madsa Mikkelsena w głównej roli oraz trzech świetnie nakręconych scen (postawa syna, walka o godność w supermarkecie, finałowa konfrontacja w kościele). Tylko dlaczego tak haniebnie niewiele tu niedopowiedzeń? Czemu nie żywimy jakichkolwiek podejrzeń co do Lucasa? Dlaczego nie zasugerowano, że w miasteczku rzeczywiście działo się coś niedobrego? I czy zakończenie nie powinno być brutalniejsze?

duzulek
patrycja76
redo123
MRZVA
slowcheetah
adamp
zann123x
Konfucjusz70
dyzmus
grandar