Zapowiedź (2009)

Knowing
Reżyseria: Alex Proyas

W 1958 roku w pewnej szkole zakopano kapsułę z rysunkami dzieci. Została ona odkopana 50 lat później, jednak okazało się, że jeden z tych rysunków to coś więcej niż tylko dziecięca fantazja. John Koestler (Nicolas Cage) wkrótce przekona się, że umieszczone na kartce papieru przypadkowe cyfry w rzeczywistości wyznaczają daty najstraszniejszych katastrof ostatniego pół wieku. Nie wszystkie proroctwa już się jednak wypełniły…zostały jeszcze trzy daty. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Straszna bzdura. Nicholas Cage cierpi za miliony i może raz, pod koniec filmu, zmienia wyraz twarzy poprzez rozdziawienie ust. Fabuła zawiera kosmitów, koniec świata, przerażające dzieci, problemy rodzinne, płonące jelenie itd.; jeśli ktoś lubi takie rzeczy - proszę bardzo :P

Uważam, że to jeden z lepszych filmów katastroficznych w ostatnich czasach, chociaż, co mnie dziwi, spotyka się z dużą krytyką. Fakt, niektóre wątki pod koniec zaczynają się plątać i fabuła przeciętnieje, ale efekty specjalne są genialne, a pomysł na film - rewelacyjny. Zdecydowanie wart obejrzenia.

Może nie jest to film odkrywczy, może było wiele obrazów o podobnym klimacie i fabule... ale efekty specjalne są niesamowite. Nie jestem fanką filmów, których główna zaleta polega właśnie na efektach, ale tutaj - jest to po prostu niesamowite. Dla tego warto się wybrać do kina :)

Gdyby nie efekty specjalne film byłby całkowitą porażką. Uwaga drobny spojler. A że momentami nawet jest trochę napięcia, wreszcie ziemia ulega zagładzie w przeciwieństwie do większości filmów katastroficznych, oraz niektóre sceny są całkiem fajnie zrobione, można ostatecznie wybrać się do kina.

Generalnie film kiepski, typowy blockbuster ale przynajmniej zakonczenie jak na hollywood malo typowe (co mnie zaskoczylo) i za to az 5.

Bardzo fajna historia z intrygującym zakończeniem, aczkolwiek mi niezbyt przypadło do gustu. Cage'a jak zwykle miło się ogląda, ale prawdziwą gwiazdą filmu są fenomenalne sceny katastroficzne, zwłaszcza samolotowa. Polecam chociażby ze względu na to.

... brak mi słów jak ten film opisać. Pomijając końcowe 20 minut, mógłbym powiedzieć, że warto było... ale film jednak ogląda się do końca. Nie ratują go nawet znośne efekty specjalne. Prawdę pisząc, to nie wiem, dlaczego ludzie uważają je za rewelacyjne.
Nie polecam.

Film całościowo był moim zdaniem całkiem niezły, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to jedna z najciekawszych propozycji tego roku. Bardzo dobry pomysł, który niestety psuje końcówka. Odniosłem wrażenie, że film był kończony naprawdę na siłę.

Stanowczo przekombinowany. Główna rola wymagająco czemu oczywiście Cage nie podołał, bo jak można tyle uczuć pokazać jedną miną. Do pewnego momentu jest nawet ok film, ale zakończenie totalnie mnie rozbawiło. Farsa.

Film przedstawia kilka świetnych pomysłów i miesza je ze średnim scenariuszem i aktorstwem. Ale warto, dla tych kilku scen, warto.

Wszystko byłoby fajnie do momentu gdy widz dowiaduje się o co naprawdę chodzi w tym filmie. Sceny katastroficzne są naprawdę luksusowe ale to co następuje na końcu kojarzy mi się z jakimś niu ejdżowskim sekciarstwem :)

Początek filmu świetny i ciekawy. Efekty specjalne, chociaż zwykle nie zwracam na nie uwagi, na wysokim poziomie. Na aktorstwo - nie narzekam, było nieźle. Aż tu nagle w samej końcówce: co oni, u demona, zrobili?! Przecież to wyjaśnienie całej afery jest po prostu śmieszne. Rozwaliło dobrze zapowiadający się film.

Cage - "kamienna twarz" i tym razem mnie nie zawiódł - jest mistrzem spłaszczenia każdej powierzonej roli. W tym filmie już się dużo popsuć nie dało, ale Cage stanął na wysokości zadania i dokonał dzieła zniszczenia ;)

Jestem przekonany, że "Zapowiedzi", tak jak kiedyś "Fenomenowi", w niedługim czasie wyciągną mocno sekciarskie inspiracje. I słusznie. Niemniej warto obejrzeć dwie sceny wypadków- dla fenomenalnych, spielbergowych ujęć.

Film uważam za jedna z ciekawszych pozycji w tym roku, Bardzo dobry pomysł niestety trochę zniszczony przez realizację, szczególnie końcówkę która niejako niszczy większość dobrego wrażenia jakie film budował. Odniosłem wrażenie, że historię kończono naprawdę na siłę i jeszcze dopychano kolanem, aby zmieścił się w określonym czasie.

Kpina z Biblii i propaganda usa...
szkoda gadać.

Po WTC i Knowing Nicolas Cage jest już dla mnie całkiem skreślony.

Z tego, co zdążyłem się zorientować, wielu ludziom film się nawet podobał, ale zakończenie wszystko popsuło. Jestem odmiennego zdania. Uważam, że film jest od początku do końca równie dobry. "Knowing" jest klimatyczny i bardzo dobrze się ogląda. Polecam.

Oj, że też Cage dał się wkręcić w takiego amerykańskiego gniota. Efekty? Jak na 2009r. wcale niepowalające... A chyba głównie w tek kategorii powinienem oceniać film katastroficzny. Co więcej, o ile fabula na początku zdawała się ciekawa i intrygująca to końcówka była bardzo słaba i wyciągana na siłę. Kończył się już chyba czas filmu i trzeba było jakoś urwać wątek... Generalnie bez fajerwerków....

Większość osób zarzuca filmowi zepsute zakończenie. Ja natomiast uważam, że wszystko jest w porządku, zakończenie jest jak najbardziej prawidłowe, logicznie wynikające z całości, natomiast brak temu filmowi początku. Z przedstawionego obrazu świata można by wywnioskować, że świat jest idealny, wszystko super, problemy nie istnieją, ludzie są wspaniali, a tymczasem nadchodzi zagłada. Wszystkie biblijne katastrofy (a nawiązań do Pisma Świętego tu nie brakuje) wynikały zawsze z tego, że ludzie byli grzeszni, czyli źli. To dlatego był potop, zniszczenie Sodomy i Gomory, Apokalipsa. A tutaj? Zupełnie nic z tych rzeczy. Za co spada na ludzi kara?

Filmy Shyamalana to przy tym wyżyny intelektu. Głupie i bez sensu.

duzulek
patrycja76
krzysztofek1003
Blue2012
bartje
beznazwybez
lamijka
Szklanka1979
liongotie
asthmar