Koyaanisqatsi (1982)

Reżyseria: Godfrey Reggio
Scenariusz: ,

Film przedstawia losy świata od stworzenia do dzisiejszej rzeczywistości, za pomocą obrazków i muzyki. Nie ma tu fabuły, nie ma akcji, są tylko następujące po sobie sekwencje obrazów ilustrowanych muzyką Phillipa Glassa. To pierwszy w film trylogii Reggio. Kolejne części to Powaqqatsi (o wpływie postępu) oraz współczesne Naqoyqatsi.

Obsada:

Zwiastun:

Początkowo film mnie nudził. Dopiero w drugiej połowie wczułem się w jego klimat. Wymaga sporo wrażliwości.

Zaczyna się przepięknymi zdjęciami - widzimy dziką przyrodę nieskalaną (jeszcze) obecnością człowieka. I wiemy: skoro reżyser to piękno pokazuje, zaraz pokaże też, jak człowiek to piękno niszczy. Resztę filmu obejrzałam z poczuciem winy: człowiek - kat. Wrażenie jest piorunujące.

Zniszczenia świata przez człowieka, przekazane w formie genialnych obrazów i wspaniałej muzyki. Film wprowadza w trans, które trwa do samego końca. Jedno z oryginalniejszych dzieł w historii kina.

Najlepszy film niemy.

Film nie tyle przedstawia losy świata ile stawia pytanie o korelacje pomiędzy ludźmi a naturą. Tytuł zaczerpnięty z języka Indian Hopi oznacza życie wytrącone z równowagi. Brak balansu przedstawiony jest niezwykle sugestywnie poprzez ukazanie kontrastu pomiędzy działaniami natury oraz człowieka 10!

Piękny i bardzo przygnębiający. Najpierw zatyka z zachwytu nad doskonałością natury, potem zatyka z żalu, jak łatwo to wszystko zniszczyć...

Ten film mnie absolutnie nie przekonał, oglądanie to była istna mordęga, czas się niesamowicie dłużył. Nie rozumiem, po pierwsze, skąd taki zachwyt nad tym "dziełem", po drugie, skąd taki, a nie inny dobór scen, obrazów. Do mnie zupełnie nie przemówił i zniechęcił do oglądania kolejnych części. Jedyne, co mi się podobało to całkiem przyjemna muzyka.

Zachwyt nad tym filmem wynika przede wszystkim z fantastycznych zdjęć. Co do doboru obrazów, to szczegółów nie pamiętam, bo widziałem wszystkie 3 części dawno temu. Ideą filmu jest zderzenie zdjęć współczesnej cywilizacji (chaotycznej, pełnej zgiełku) ze zdjęciami pełnej harmonii natury. Tytuł filmu w języku Indian Hopi oznacza, życie pozbawione równowagi, dążące do katastrofy. I o tym jest ten film, choć reżyser nie narzuca żadnych oczywistych puent. Twoja ocena jest zdecydowanie krzywdząca - to świetny film, choć na pewno trudny w odbiorze, i na pewno trzeba mieć odpowiedni nastrój.

Czy współczesna cywilizacja jest pełna zgiełku i chaotyczna? Na pewno, ale w tym filmie to dla mnie cywilizacja została ukazana jako ta posiadająca harmonię, sprzeciwiająca się chaosowi. Co za tym przemawia? Choćby obrazy z fabryk, gdzie cała produkcja odbywa się cyklicznie, zjeżdżają z taśmy kolejne samochody itp. Harmonia jest w ruchu samochodów na ulicach, w zależności od świateł jadą lub stoją. Świat człowieka w tym filmie to świat uporządkowany, pełen jednocześnie harmonii i zgiełku. Może to dziwne, ale ja to tak odebrałem.

To nie jest dziwne, bo sceny cywilizacji są również świetnie sfotografowane. Reggio chyba celowo zestawia je z naturą, żeby pokazać, że cywilizacja przybrała formę tak jakby żywego organizmu, wielkiego mrowiska, w którym człowiek jest drobnym trybikiem. Pamiętam w każdym razie, że tak to odbierałem, widząc na przykład ujęcia wielkich blokowisk, widziane z lotu ptaka (nie pamiętam już, czy w 1. czy 2. części trylogii).

Dziwna jest tylko Twoja ocena - 1 gwiazdka?! Nawet jeżeli nie złapałeś klimatu i film Ci się nie podobał, to 1 gwiazdka to jednak przegięcie - tyle daje się całkowicie wtórnym gniotom, w których nic się nie klei.

Ale dla mnie się tu nic nie kleiło, to po pierwsze, a po drugie, jedną gwiazdkę daję tym filmom, których albo nie byłem w stanie do końca obejrzeć, albo przyszło mi to z ogromnym trudem, dlatego przy moim sposobie oceniania jest to jak najbardziej zasłużona ocena.

Sam oglądałem film w kinie, na festiwalu, i po prostu zahipnotyzował mnie. Gdyby rozłożyć go na składniki i analizować intelektualnie, zapewne nie zostałoby dużo poza banalnym "ludzie przez swoją fascynację rozwojem niszczą naszą planetę". Ale na tym właśnie polega poezja, że proste zdania przedstawia w sposób piękny i taki właśnie był dla mnie ten film. A ostatnią scenę i towarzyszącą jej muzykę i śpiew mam silnie w pamięci do teraz.

No ale trzeba przyznać, że to obraz oryginalny, niepodobny do niczego.

Qcharz
dag
dag
AniaVerzhbytska
MureQ
jakilcz
PiKo
dcd
dcd
novacausekey
szymonsapalski
psubrat