Antena (2007)

La Antena
Reżyseria: Esteban Sapir
Scenariusz:

Niepowtarzalny, niezwykły, surrealistyczny obraz, pięknie opowiedziana bajka, wysmakowany wizualnie niemy film, odwołujący się do niemieckiego ekspresjonizmu filmowego, zwłaszcza do dzieł Fritza Langa i Friedricha Murnaua. "Antena" Estebana Sapira to prawdziwa uczta dla oka i gratka dla wielbicieli kina.
Miasto bez Głosu rządzone jest przez Pana TV. Odebrał on mieszkańcom głos i przejął całkowitą kontrolę nad każdym wypowiadanym słowem oraz każdym przedstawianym obrazem. Zmusił ich do żywienia się wyłącznie żywnością jego własnej produkcji – TELE-POKARMEM. Pan TV to nie tyle monopolista, ile personifikacja zła i totalitaryzmu. W tajemnicy pracuje nad hipnotyzującym urządzeniem, które ma mu pomóc w zawładnięciu umysłami obywateli. Jednym z etapów realizacji jego planu jest porwanie jedynej osoby w mieście, która posiada głos, pięknej piosenkarki telewizyjnej. Jednak wśród mieszkańców miasta znajdzie się kilku śmiałków, którzy postanowią pokrzyżować plany Pana TV…

Obsada:

Pełna obsada

Bardzo sympatyczny film. Stylizacja na ekspresjonizm nie razi, bo jest udana, choć wielu efektów po prostu nie da się osiągnąć bez komputera. Odniesienia do hitleryzmu niepotrzebne, ale na szczęście mało namolne. Warto.

Dziwactwo, ale sympatyczne dziwactwo. Jak zwykle w tego typu produkcjach zrozumiałem tylko jakieś 75% filmu - trudno. Nie mam pojęcia co tam robiła swastyka oraz gwiazda Dawida?

Szczeże polecam, film stylizowany na niemy, ma kilka interesujących wątków nad którymi warto chwile pomyśleć, fajny pomysł na rozliczenie nazizmu...

Akurat te łopatologiczne odniesienia do hitleryzmu (swastyki itd) wydały mi się zbyt grubymi nićmi szyte. Jeśli to miała być metafora, to można było sobie darować walenie nią publiczności po głowie, większość i tak by zrozumiała. Ale to chyba jedyna wada, tak poza tym to naprawdę ciekawa rzecz.

ekhm... ekhm... w takim razie nie wiem czy moi znajomi z którymi oglądałem ten film są aż tak mało rozgarnięci, ale cześć osob próbowała dopasować swastyke jako hinduski symbol szczęścia... według mnie zabieg z tak ogromnym przejaskrawieniem tego wątku nie jest zły w dobie coraz większej bezmyślności społeczeństwa.

Tych hindusów bym sobie darował, natomiast same przejaskrawione symbole jak najbardziej pasują - cały film jest abstrakcyjny i ma dość dużo oczywistych metafor. Co najwyżej można narzekać na pomieszanie - naziści jako źli, ale żyd ma być zbawicielem.

@dzadz
Jeśli ktoś w ogóle nie łapie metafor, to już nic się na to nie poradzi :) Wyraźniej już nie było można.

Może i faktycznie styl ekspresjonistyczny (albo paraekspresjonistyczny) narzuca pewną przesadę we wszystkim, nie tylko w makijażu.

Film zrealizowany ciekawie, pozwala na zastanawianie się nad interpretacją. Bez przesady, ale wystarcza by zapewnić sporą przyjemność. Pomysł zrealizowany nieźle, najwyżej można narzekać, że na początku film nie wciąga, ale z czasem pokazuje swoją wartość i przestaje być niezrozumiały.

Poproszę o nową kategorię Oscara - najlepsze napisy dialogowe. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wymownych literek i warto ten film obejrzeć choćby po to, żeby je zobaczyć. Jedyny minus to faktycznie te swastyki i gwiazda Dawida - subtelne jak otwieranie drzwi granatem

Świetne połączenie obrazu (w tym napisów) z dźwiękiem. Przekaz nieco radykalny ale dla samej oprawy audiowizualnej warto ten film zobaczyć.

Dla mnie ta radykalność przekazu jest naturalną konsekwencją przyjetego stylu. Wczesne kino, do którego nawiązuje "Antena", było właśnie takie - nieskomplikowane i wyraziste. Konwencja zobowiązuje. Można było co prawda zrezygnować z łopatologicznej symboliki, ale to chyba tyle.

Zapewne masz rację. Z twórczością Langa czy Murnaua jestem na bakier, więc nie mam porównania.

MureQ
Uciekinier
nessharvey10
lamijka
3um
3um
sebynopia
robak
redinf
jjj
jjj