Złe wychowanie (2004)

La Mala educación
Reżyseria: Pedro Almodóvar
Scenariusz:

Na początku lat 60. dwaj chłopcy, Ignacio i Enrique, odkrywają w katolickiej szkole miłość, kino i strach. Ojciec Manolo, dyrektor szkoły i nauczyciel literatury jest świadkiem, a zarazem częścią tych odkryć. Te trzy osoby spotkają się jeszcze dwukrotnie - pod koniec lat 70. i w latach 80. Spotkania te zaważą nie tylko na ich życiu, ale i śmierci.
Do studia Enrique, młodego reżysera szukającego w brukowcach pomysłu na nowy film, przychodzi mężczyzna przedstawiający jako Ignacio. Jest aktorem w drugorzędnej trupie teatralnej, ale nie przychodzi tylko z prośbą o rolę. Zostawia Enrique opowiadanie oparte częściowo na ich szkolnych przeżyciach. Reżyser czyta tekst i dostrzega, że ich wspólna historia to właśnie gotowy scenariusz, którego rozpaczliwie szukał. Postanawia nakręcić film, ale Ignacio stawia jeden warunek: musi w nim zagrać główną, najtrudniejszą rolę. Między oboma mężczyznami rozpoczyna się pełna zaskakujących zwrotów gra o spełnienie własnych ambicji, zemstę i poznanie prawdy. Historia filmowana na planie przeplata się z odkrywaniem przez Enrique kim jest i co dotychczas robił Ignacio - a raczej człowiek, który się za niego podaje.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Tu zbiegły się wątki perwersyjnych zabaw z narastającą dojrzałością reżysera. Nikt tego nie będzie pamiętał jako arcydzieło, ale gdyby zrobił go ktoś znikąd, to tak by było.

Nie jest to może najlepszy i najbardziej błyskotliwy film Almodovara ale oczywiście daje radę. Postaci wydały mi się odrobinę sztuczne, ale może to złudzenie. Warto dodać, że po tym filmie karierę zrobił Gael García Bernal.

Mój szacunek dla Bernala rośnie z każdym filmem :)

Po zsumowaniu scenariusza film okazuje się naładowany dynamitem. Niestety oglądając to - im bliżej do końca tym bardziej się cieszyłem. Film z każdym kwadransem traci tempo co biorąc pod uwagę rozwój fabuły jest fenomenem.

W moim odczuciu nie tyle traci tempo, ile nabiera atmosfery suspensu.

Połowę wrażenia, jakie wywarł na mnie ten film, przypisać muszę niesamowitemu zakończeniu. Scenariusz jest bardzo interesujący (i smutny), ale czegoś zabrakło w samej atmosferze. Co ciekawe: G.G. Bernal podobał mi się tylko w kobiecej peruce Oo

Zgadzam się co do peruki - do twarzy mu było.

Czystość i piękno splatają się tu po almodowarowemu z perwersją a przeplatają z brutalnością i emocjonującą psychologiczną grą. Do tego opowiedziana w filmie historia zmienia kilka razy kurs w dość niespodziewany sposób. Zostałam wciągnięta i oczarowana.

MRZVA
Konfucjusz70
bartje
NarisAtaris
dag
dag
Szklanka1979
PiotrKowalski
asia1298
jakilcz
argasek