Pianistka (2001)

La Pianiste
Reżyseria: Michael Haneke

Erica Kohort to czterdziestoletnia nauczycielka gry na fortepianie w konserwatorium w Wiedniu. Jest poważana ze względu na talent i silną dyscyplinę, dała się również poznać jako ostra i wymagająca nauczycielka. Choć jest kobietą w średnim wieku, wciąż mieszka z matką, z którą jest silnie związana i po której odziedziczyła surową naturę. Nie ma męża ani kochanka, ale swoje potrzeby emocjonalno-seksualne potrafi zaspokajać i to w niestandardowy sposób.

Obsada:

Pełna obsada

Nie tak mocny jak Funny Games, ale równie kontrowersyjny film Michaela Haneke. Polecam, choć co bardziej wrażliwym może się wydać wulgarny.

Studium o tym jak dominacja matki wpływa na pogmatwane, perwersyjne relacje jej córki, pianistki, z ukochanym.

jedyny film, ktory zdolal mnie obrzydzic do tego stopnia, ze chcialem wyjsc z kina...

Bardzo, bardzo smutny film, o potrzebie miłości i nieumiejętności okazywania uczuć. Filmów Haneke nigdy nie ogląda się przyjemnie, one bolą..

A dla mnie to był lajcik. Powieść Jelinkowej miażdży, nie wiem tylko, czy jej narrację można przełożyć na język filmu. Wg mnie Haneke nie podołał tej próbie.

Może nie chciał podołać, a raczej stworzyć osobne dzieło? Nie czytałem Jelinek, ale film zrobił na mnie wrażenie przemyślanego dzieła. Wydaje mi się, że -- jak w innych produkcjach Hanekego -- powiedział dokładnie to co chciał powiedzieć.

Tak, tylko mi chodziło o siłę rażenia. I może to zabrzmi dziwnie w odniesieniu do Hanekego, ale dla mnie film w stosunku do powieści był - nie potrafię znaleźć lepszego słowa - delikatny.

Też nie czytałem powieści, ale skoro polecasz, to sięgnę. Słowo delikatny brzmi dość zabawnie w odniesieniu do filmu, który większość uważa za tak ciężki, że miała ochotę z niego wyjść. Ale rozumiem, co chcesz powiedzieć. Tyle tylko, że to zwykle tak bywa, że książki są znaczenie bogatsze.

Użyłem słowa delikatny nieco przewrotnie. Odrobina ironii nie zaszkodzi.

Świetnie ukazane „katastrofy chceń” wynikające z niezdolności do kochania. Co zostaje z wrażliwego człowieka, gdy nie wie, czym jest miłość i ciepło? Zesztywniała inteligencja, zmaterializowany talent i wynaturzone pożądanie, ograniczające się do atawizmu.
No i matka – najważniejsza składowa tragedii i kolejny ciężkostrawny wątek.

Miażdżące studium człowieka, który nie potrafi kochać. Kolejne hipnotyczne arcydzieło Michaela Haneke.

Wiem, że była już na ten temat dyskusja, ale w porównaniu do książki ten film jest słaby.

Bez znajomości książki jest znakomity, a więc w żadnym wypadku nie jest słaby.

Książki nie czytałem, więc nie mam porównania. Natomiast mam świadomość, że po przeczytaniu mocnej książki jej ekranizacja zwykle rozczarowuje. Wiadomo powszechnie, że kino przegrywa w starciu z naszą wyobraźnią napędzaną literaturą, która z natury jest znacznie obszerniejsza w treść.
Tak czy inaczej, film wywarł na mnie ogromne wrażenie i tego się będę trzymał :)

Szczerze mówiąc, ja przeczytałam Pianistkę i parę innych książek, jak Jelinek dostała Nobla, bo wcześniej to była autorka dla mnie zupełnie nieznana (za to odkrywanie dla mas mało znanych pisarzy czasem kocham komitet noblowski!) i zostałam fanką jej twórczości. Potem, w tv dopiero zobaczyłam film i się strasznie rozczarowałam. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, czy gdybym nie znała książki, film by mi się podobał, bo jego marność w stosunku do powieści nie pozwala mi na takie insynuacje :)

Jelinek dostała Nobla, a Haneke zgarnął nagrody w Cannes, więc chyba niezbyt marna ta wizja książki.

Cannes wygrało też Fahrenheit 9/11 i od tego momentu to przestała być dla mnie wiarygodna nagroda;)

Też nie czytałem książki i właśnie dzięki temu ayya jestem w stanie stwierdzić, że film jest świetny. Ty jesteś tylko w stanie stwierdzić, że jest gorszy od książki. Stara prawda mówi: wysokie oczekiwania potrafią wszystko zabić.

A ja czytałam książkę i oglądałam film - oba dzieła mnie zachwyciły. Najpierw czytałam, potem oglądałam.

Dokładnie. Wyobraźnia, a patrzenie na tą wyobraźnię to co innego. Literatura i kino to dwie inne bajki rządzące się własnymi prawami. Przecież scenariusz filmowy nie musi być kropka w kropkę zgodny z książką, aby powstał udany film.

Ofermo - nareszcie nowy image!

No tak. Niechcący skasowałem poprzedni i musiałem ratować się Allenem ;)

Zdrowo walnięty film. Chyba jednak nie potrafię w nim dostrzec tego co dostrzegli inni.

Tego filmu nie zapomnę do końca życia. Przez długi czas po projekcji byłam wewnętrznie rozbita. To najokropniejszy, najsilniej miażdżący psychicznie (jestem już po 'Funny Games') i jednocześnie najlepszy film jaki widziałam w życiu.

Ja polecam jednak przeczytać książkę, by zobaczyć, jak Haneke jednakowoż nieco wypaczył seans przesłania oryginalnego tekstu Pianistki.

patryck
NarisAtaris
Konfucjusz70
Efunia
SlawomirDomanski
JoannaChmiel
bartje
pound
magmik1319
AgaL