Las (2009)

Reżyseria: Piotr Dumała

Film aktorski z elementami animacji. Starszy, schorowany ojciec i opiekujący się nim syn. Codzienne zabiegi pielęgnacyjne, z trudem jedzone posiłki, strzępki rozmów. I montowane równolegle sekwencje wspólnej wędrówki przez las. Przejmująca opowieść o sprawach najważniejszych - szukaniu wzajemnego porozumienia, przełamywaniu barier, zaufaniu, uczuciu, potrzebie bliskości. (ENH)

Obsada:

Oceniam jak film a nie video-art. Jest to ciąg pięknych czarno-białych kadrów. Warstwa wizualna wyśmienita, czuć rękę grafika, ale nie jest w stanie przykuć uwagi na ponad godzinę. Nie angażuje.

Czarno-białe, wysmakowane wizualnie połączenie paradokumentu z baśnią, czy sennymi fantasmagoriami przyprawione szczyptą posępnej poezji.
Nie film, a raczej dzieło sztuki przepełnione mnogością symboli stwarzających pole do luźnych interpretacji.
Obejrzałem z dużym zainteresowaniem, choć film ten na pewno nie jest kandydatem na kasowy przebój.

Wysmakowane wizualnie dzieło sztuki z niezupełnie jasnym przekazem a za to pełne sennych fantasmagorii. Hm... "Nostalgia"? :)

dostrzegam pierwsze objawy nostalgiofilii ;)
co do porównań z Tarkowskim to okazuje się że wymieniany jest regularnie w recenzjach Lasu, tak więc coś jest na rzeczy.
Myślę, że film może Ci się spodobać, choćby ze względu na piękne zdjęcia :)

Skoro polecasz i zdjęcia są ładne, to będę wypatrywać premiery. :) Ciekawa jestem, czy taki Dumała dorasta Tarkowskiemu choćby do pięt.

ja Ci nie odpowiem :D

Pewnie znowu wyleze na kretyna, ale nie podobało mi się. Oczywiście wizja plastyczna przykuwa uwagę, oczywiście niektóre sceny są pełne symboliki i temat też ważny, ale to wszystko strasznie wyciągnięte. Gdyby film trwał 30 minut, byłaby perełka wśród krótkich metraży, mistrzowska etiuda. A tak to przez te 80 minut , pomimo optymalnych warunków, myśli gdzieś odlatywały, poziewało się. Kompletnie straciłem klimat, choć byłem pełen dobrej woli. Do "Kafki" daleko.

Szkoda. Miałem dużą ochotę, ale wysuwasz argument, który sam często stosuję i skutecznie mnie zniechęca.

Film na pewno warty obejrzenia, ale chyba nie dla mnie. Mogę polecić Ci recenzję Sobolewskiego w piątkowej Gazecie Wyborczej - bardzo pozytywna.

IMHO byłaby to rewelacja, gdyby cały film trwał 20 min. (Nie lubię minimalizmu). Siedzenie w kinie przez godzinę "z hakiem" spowodowało u mnie tworzenie bardzo abstrakcyjnych nadinterpretacji, typu syn jako Chrystus, ojciec jako Bóg Ojciec i ludzkość jednocześnie itd... - chyba nie o to reżyserowi chodziło ;)

Rozumiem, dlaczego powstał ten film i o czym opowiada. Mam dużo szacunku dla Dumały za odwagę podjęcia tak trudnego i intymnego tematu. I dużo uznania za to, w jaki sposób film ten nakręcił. Ale niestety, choć wiem, o czym film opowiada, to niestety go nie poczułem. Być może za mało jeszcze przeżyłem.

P.S. A film obejrzałem z dvd. Wydał go Gutek w pakiecie 6 filmów z ENH9. Polecam bardzo to wydanie. Oprawa co prawda skromna, ale zestaw imponujący (Głód, Tlen, Las, Burrowing, Dubel, Plaże Agnes), a cena bardzo przystępna (100 zł). Box do nabycia na stronie ENH.

Właśnie Doktorze - wiem o czym jest film, ale go nie poczułem. Miałem tak samo. Niby wszystko jasne i ważne, a mimo to przechodzisz obok. I ja sobie wymyśliłem, że to dlatego, iż film jest wyjałowiony z ekspresji. W mordę, mów , co chcesz, ale tego innym filmom Dumały nie brakowało.

Wydaje mi się, że to po prostu jest film zbyt osobisty. Zgaduję, że bardzo wiele scen nawiązuje do rzeczywistych wydarzeń z życia Dumały i jego ojca. I na pewno z jego punktu widzenia były bardzo "mocne". Ale ja tego nie jestem w stanie odczuć. Może, gdy kiedyś sam znajdę się w takiej sytuacji poczuję to lepiej. Na razie jest szacunek, ale nie ma entuzjazmu.

Myślę, że "osobistość" można dać silnie odczuć widzowi. Ale może było tak rzeczywiście, że Dumała nie był w stanie tego zrobić, że cofał się, że to bardziej forma autofilmowania, a zarazem "rozcieńczania" emocji?

W swojej recenzji "Lasu" (bardzo pozytywnej) Tadeusz Sobolewski napisał piękne zdanie:

"Kino jest naprawdę osobiste nie wtedy, kiedy odsyła nas do intymnych przeżyć reżysera, tylko kiedy mówi o mnie, widzu, coś takiego, że ma się ochotę zapytać: skąd on to wiedział?

Ja też czegoś takiego szukam. Ale niestety w "Lesie" nie znalazłem. Za bardzo było, no właśnie, intymne.

Sobolewski zdaje się znalazł.

Po długim zastanowieniu podwyższam ocenę bez tłumaczenia się jakie moje życiowe doświadczenia za tym przemawiają a jakie nie (skoro już padło stwierdzenie, że jest to film osobisty, a więc niewystarczająco uniwersalny). W pamięci pozostały w doskonałe zdjęcia, atmosfera miłości i tajemnicy, wybitne aktorstwo Bonaszewskiego. 8 i niech dojrzewa dalej.

W pewnym momencie przestałam rozumieć poetykę tego filmu. Poza tym - śliczny wizualnie i fantastycznie zagrany!

Mój kandydat do polskiego topu wszechczasów.

dcd
dcd
psubrat
Uciekinier
tsr
tsr
Cinek
hrabalka
AdamBaranski
gadd
lapsus
KrzysztofKudacik