Dzień, w którym Bóg odszedł (2009)

Le jour où Dieu est parti en voyage
Reżyseria: Philippe Van Leeuw
Scenariusz:

Masakra osób pochodzenia Tutsi dokonana przez ekstremistów Hutu miała miejsce między kwietniem a lipcem 1994 roku. (...) W przeciwieństwie do hollywodzkiego Hotelu Rwanda jest to zdyscyplinowana i kameralna opowieść o ludobójstwie z perspektywy jednej osoby, młodej Tutsi Jacqueline... (ENH)

Obsada:

Zwiastun:

Bezsens zla, spirala przemocy i ogrom ludzkiej nienawisci ubrane w swietna gre aktorska (glowna rola!), niesamowite krajobrazy i swiadomosc, ze ta historia wydarzyla sie naprawde.

Dramatyczny i minimalistyczny film poruszający temat etnicznych konfliktów w Rwandzie. Sporo dobrych pomysłów, w tym utworzenie kontrastu między bohaterką, która nie potrafi już żyć normalnie, a mężczyzną, który mimo wszystko chce przetrwać. Mimo to im bliżej końca tym słabiej angażuje. Pokazanie takiej traumy to nie jest jednak prosta rzecz.

Film smutny i ciężki. Film, który może odebrać nadzieję. Obraz oddaje emocje człowieka osaczonego, któremu odebrano wszelkie prawa. I rzeczywiście można poczuć tę pozbawioną względów beznadzieję ludzkiego losu.

psubrat
SuperMarker
Esme
wooda
Negrin
lapsus